
Dolny Śląsk zakazuje korzystania z rzeki Bóbr po śmierci 15 ton ryb podczas spuszczania wody ze zbiornika
Władze Dolnego Śląska zakazały wszelkiego użytkowania 30-kilometrowego odcinka rzeki Bóbr po tym, jak badania wody wykazały skażenie po opróżnieniu zbiornika Pilchowice, w wyniku którego śnięciu uległo około 15 ton ryb.
Zakaz
4 lipca wojewoda dolnośląski Anna Żabska wydała zarządzenie zakazujące wszelkiego użytkowania rzeki Bóbr na 30-kilometrowym odcinku od tamy Pilchowice do zbiornika Rakowice. Zakaz obejmuje wchodzenie do wody, kąpiel, pojenie zwierząt, amatorskie i komercyjne połowy ryb, wykorzystywanie wody do celów gospodarczych oraz eksploatację łodzi. Za naruszenia grozi grzywna. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wysłało alert SMS do mieszkańców powiatu lwóweckiego.
Uwaga! Możliwe skażenie rzeki Bóbr na terenie gmin Wleń i Lwówek Śląski. Woda nie może być używana do celów rekreacyjnych, gospodarczych ani do pojenia zwierząt.
Decyzja została podjęta po badaniach mikrobiologicznych przeprowadzonych przez Inspekcję Sanitarną, które wykazały, że woda nie spełnia norm dla kąpielisk. Inspekcja zaleciła uznanie jej za niezdatną do kąpieli i jakiejkolwiek rekreacji wodnej, ostrzegając, że kontakt stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi.
Co spowodowało śnięcie ryb
Skażenie wynika z masowego śnięcia ryb, które rozpoczęło się na początku tygodnia. Do czwartku służby usunęły około 15 ton martwych ryb ze zbiornika i rzeki poniżej tamy (jeden lokalny raport podaje 21 ton). Śnięcie zostało wywołane przez końcowy etap opróżniania zbiornika Pilchowice, zakończony pod koniec czerwca. Nagłe spuszczenie wody wzburzyło osad, powodując poważne wyczerpanie tlenu, zjawisko znane jako „przyducha”.
Ze względu na tarło ryb wstrzymaliśmy obniżanie poziomu wody od marca do końca maja. Później, w krytycznym momencie, gdy woda w zbiorniku była najniższa, nadeszły 40-stopniowe upały. Okazało się również, że poziom osadu przed tamą był znacznie wyższy niż przewidywano.
Remont tamy
Opróżnienie było konieczne, aby umożliwić długo oczekiwany remont pochodzącej z początku XX wieku tamy Pilchowice, należącej do Tauron Ekoenergia. Projekt o wartości 93 milionów złotych rozpoczął się w styczniu i ma potrwać dwa lata. Obejmuje prace na koronie tamy, kaskadzie przelewowej, galeriach, upustach dennych oraz ścianie górnej. Tauron twierdzi, że inwestycja jest kluczowa dla ochrony przeciwpowodziowej, zwłaszcza po niszczycielskich powodziach w 2024 roku, i że jej niewykonanie byłoby nieodpowiedzialne.
Martwe ryby są niestety ceną, jaką musimy zapłacić za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe mieszkańców Dolnego Śląska. Należy podkreślić, że niezależnie od tego, kiedy obniżono poziom wody, stopień zamulenia rzeki w końcowej fazie opróżniania zbiornika pozostałby na porównywalnym poziomie.
Firma dodała, że wszystkie operacje były prowadzone na podstawie pozwolenia wodnoprawnego i nadzorowane przez zespół specjalistów ds. środowiska, w tym ichtiologa, herpetologa, fitosocjologa i ornitologa. Tauron zobowiązał się do zarybienia jeziora na własny koszt po zakończeniu remontu.
Reakcja i śledztwo
Biuro wojewody poinformowało, że piątkowe pomiary poziomu tlenu wykazały poprawę w porównaniu z odczytami z poprzedniego dnia. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie incydentu. Tymczasem Tauron poinformował, że usuwanie martwych ryb jest w dużej mierze zakończone, pozostały tylko pojedyncze okazy, a na rzece zainstalowano urządzenia napowietrzające.
- Rozpoczęcie remontu tamy Pilchowice (projekt za 93 mln zł)
- Wstrzymanie obniżania poziomu wody z powodu tarła ryb (do końca maja)
- Wznowienie opróżniania zbiornika
- Pierwsze zgłoszenia martwych ryb; powiadomiono WIOŚ
- Zakończenie opróżniania
- Zebrano 15 ton martwych ryb ze zbiornika i rzeki
- Wojewoda wydaje zakaz użytkowania wody; alert RCB wysłany do mieszkańców


