
Donald Tusk broni nominacji do Trybunału Konstytucyjnego, prezydent i opozycja krytykują słowa premiera
Premier Donald Tusk zapowiedział w Olsztynie, że parlamentarna większość wprowadzi we wrześniu 2026 roku nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Słowa te wywołały sprzeciw Pałacu Prezydenckiego, który kwestionuje kandydaturę Macieja Berka.
Wystąpienie na Campus Polska
Premier Donald Tusk odniósł się do planów rządu wobec Trybunału Konstytucyjnego podczas wydarzenia Campus Polska Przyszłości w Olsztynie. Tusk potwierdził, że parlamentarna większość planuje we wrześniu wybrać nowego sędziego w miejsce kończącego kadencję 18 września 2026 roku Justyna Piskorskiego. Premier stwierdził, że jego administracja podejmie bezpośrednie działania, aby obsadzić miejsca w sądzie mimo spodziewanego oporu politycznego. Argumentował, że bierność pozwoliłaby sędziom powołanym za rządów Prawa i Sprawiedliwości, w tym Bogdanowi Święczkowskiemu, na utrzymanie kontroli nad instytucją.
Nie będę w tej sprawie idealistą. We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego budynku i że wszystko będzie zgodnie z prawem.
Obrona kandydatury Macieja Berka
Kontrowersje budzi kandydatura Macieja Berka, który do 11 sierpnia 2026 roku pełnił funkcję ministra nadzorującego proces legislacyjny, po czym Tusk ogłosił jego przejście do nowych zadań. 17 sierpnia grupa posłów Koalicji Obywatelskiej złożyła druk sejmowy nr 3006, formalnie zgłaszając Berka na wakujące stanowisko. Broniąc wyboru, Tusk podkreślił, że Berek nigdy nie należał do partii politycznej i pełnił w rządzie rolę kontroli konstytucyjnej, porównując jego ścieżkę do byłego wiceministra spraw wewnętrznych Jerzego Stępnia, który później stanął na czele Trybunału. Prawnicy, w tym Jędrzej Śliwa, zwracają jednak uwagę, że Berek wykonywał zawód radcy prawnego przez 25 miesięcy i nie posiada wymaganego dziesięcioletniego stażu ani habilitacji z prawa.
- Donald Tusk potwierdza, że Maciej Berek odchodzi ze stanowiska ministra, by podjąć nowe zadania.
- Posłowie Koalicji Obywatelskiej składają druk sejmowy nr 3006 nominujący Macieja Berka.
- Donald Tusk broni nominacji Berka podczas Campus Polska Przyszłości w Olsztynie.
- Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Justyn Piskorski kończy swoją kadencję.
Reakcje prezydenta i koalicjantów
Określenie "nasi sędziowie" wywołało natychmiastową krytykę ze strony administracji prezydenckiej i opozycji. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Karola Nawrockiego, opublikował w mediach społecznościowych wpis w języku angielskim, w którym ocenił te słowa jako dowód na brak niezależności sądownictwa. Zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski nazwał zapowiedź krokiem w stronę całkowitego bezprawia, a słowa premiera potępili również poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo oraz poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Wójcik. Wewnątrz koalicji rządzącej posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska argumentowała wcześniej, że aktywni politycy nie powinni zasiadać w Trybunale, a lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że ich klub parlamentarny nie zajął jeszcze oficjalnego stanowiska przed wrześniowym głosowaniem.
Premier Tusk mówi o jakichś sędziach – moich sędziach. To pokazuje, jaki jest obecny stan niezależnego sądownictwa w Polsce.
Szerszy spór o Trybunał
Kontrowersje wpisują się w szersze działania parlamentarnej większości zmierzające do przekształcenia składu Trybunału w 2026 roku. Sejm wybrał sześciu nowych sędziów 13 marca 2026 roku, przy czym Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek objęli urząd w kwietniu, a w czerwcu wybrano Sławomira Patyrę głosami 235 posłów koalicji. Równolegle rząd wprowadził środki fiskalne wobec obecnego składu Trybunału, w którym zasiadają m.in. Stanisław Piotrowicz i Bogdan Święczkowski. Minister finansów Andrzej Domański potwierdził, że dochody i wydatki Trybunału zostały wyłączone z projektu budżetu na 2027 rok, a minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił, że instytucja nie otrzyma finansowania z budżetu państwa, ponieważ obecny skład nie spełnia wymogów ustawowych.


