
Trump odtajnia dane wywiadu, które według niego dowodzą, że Chiny ukradły 220 milionów amerykańskich rejestrów wyborców; wznawia zarzuty o fałszerstwa wyborcze
Podczas 25-minutowego przemówienia w Białym Domu prezydent odtajnił dane wywiadu, które – jak twierdzi – dowodzą, że Pekin nielegalnie pozyskał 220 milionów rejestrów wyborców, i zarządził nowe śledztwo FBI.
Przemówienie i główny zarzut
Prezydent Donald Trump wykorzystał 25-minutowe przemówienie w czasie największej oglądalności z Białego Domu 16 lipca, aby oskarżyć Chiny o przeprowadzenie – jak to określił – „największego naruszenia danych wyborczych w historii”. Zarzucił, że Pekin nielegalnie pozyskał 220 milionów amerykańskich rejestrów wyborców, w tym nazwiska, adresy i inne dane rejestracyjne, począwszy od cyklu wyborczego w 2020 roku. Trump stwierdził, że naruszenie to stworzyło „koszmar dla bezpieczeństwa wyborów” i pokazało, że amerykański system wyborczy jest „narażony na manipulacje i korupcję”.
Ta utrata danych stanowi bezprecedensowy koszmar dla bezpieczeństwa wyborów.
Odtajnienie i zarzuty o tuszowanie
Trump ogłosił, że odtajnia wrażliwe dane wywiadowcze, które – jak twierdzi – dowodzą skali chińskiej ingerencji. Biały Dom opublikował na swojej stronie internetowej cztery partie dokumentów dotyczących podatności na manipulacje wyborcze, Chin, Michigan oraz spisów wyborców niebędących obywatelami. Prezydent poszedł dalej, oskarżając członków amerykańskiej społeczności wywiadowczej o celowe ukrywanie informacji o działaniach Chin.
Członkowie amerykańskiego Państwa Głębokiego, w wielu przypadkach bardzo znane postacie w naszych agencjach wywiadowczych, aktywnie tłumili i bagatelizowali informacje o skali chińskiej ingerencji w wybory, ukrywając je przed prezydentem i narodem amerykańskim w sposób, którego nikt by nie uznał za możliwy.
Trump twierdził, że amerykański wywiad dowiedział się o atakach w 2020 roku, kiedy odkrył, że dziesiątki milionów rejestrów wyborców w 18 stanach zostało kupionych, zhakowanych lub skradzionych przez Chiny. Powiedział, że osoby odpowiedzialne za podniesienie alarmu zamiast tego ukrywały te informacje i nie dzieliły się nimi z nim ani z Kongresem. Prezydent przytoczył również dokument CIA, który – jak stwierdził – pokazywał, że polityka Komunistycznej Partii Chin w 2018 roku polegała na wykorzystaniu wszystkich wewnętrznych elementów sprzeciwiających się Trumpowi w celu zmniejszenia jego poparcia i uniemożliwienia mu reelekcji.
Sprzeczność z oceną wywiadu z 2021 roku
Zarzuty te stoją w bezpośredniej sprzeczności z niejawną oceną społeczności wywiadowczej USA z 2021 roku. Raport ten, sporządzony pod kierownictwem ówczesnego dyrektora wywiadu narodowego Johna Ratcliffe'a (obecnie dyrektora CIA Trumpa), nie wykazał żadnych oznak, aby jakikolwiek zagraniczny podmiot próbował lub zdołał zmienić „jakikolwiek techniczny aspekt” głosowania w wyborach prezydenckich w 2020 roku, w tym rejestracji wyborców, kart do głosowania, tabulacji ani wyników. Wersja niejawna została przedstawiona Trumpowi, wysokim urzędnikom administracji i przywódcom Kongresu 7 stycznia 2021 roku, na kilka dni przed zakończeniem jego pierwszej kadencji. Liczne sądy, audyty i własne Ministerstwo Sprawiedliwości Trumpa wcześniej nie znalazły dowodów na oszustwa, które zmieniłyby wynik wyborów w 2020 roku.
- Dokument CIA rzekomo pokazuje politykę Komunistycznej Partii Chin mającą na celu zmniejszenie liczby głosów na Trumpa i uniemożliwienie mu reelekcji
- Chiny rzekomo pozyskują 220 milionów rejestrów wyborców USA podczas cyklu wyborczego
- Niejawna ocena wywiadu USA nie stwierdza obcej ingerencji w głosowanie w 2020 roku; przedstawiona Trumpowi
- Trump odtajnia dokumenty, oskarża Chiny i zarządza nowe śledztwo FBI
Czas polityczny i wybory śródokresowe
Przemówienie podkreśliło wysiłki Trumpa, aby uczynić bezpieczeństwo wyborcze kluczową kwestią przed listopadowymi wyborami śródokresowymi, kiedy Republikanie będą bronić swoich większości w Kongresie. Trump ponowił apel do Kongresu o uchwalenie ustawy SAVE America Act, która wprowadziłaby ogólnokrajowe wymogi identyfikacji wyborców. Demokraci oskarżyli prezydenta o ożywianie starych, bezpodstawnych zarzutów o fałszerstwa wyborcze, aby siać wątpliwości co do nadchodzących wyborów. Przed przemówieniem niektórzy urzędnicy Białego Domu wyrazili obawy, że ujawnienie informacji o Chinach może być mylące – podało źródło Reutersa.
Reakcje mediów i międzynarodowe
Kilka głównych amerykańskich sieci telewizyjnych odmówiło transmitowania przemówienia na żywo na swoich głównych kanałach. ABC, NBC i CNN udostępniły je natomiast na platformach streamingowych, chcąc najpierw zweryfikować fakty dotyczące twierdzeń Trumpa. Fox News wyemitował przemówienie w całości. Trump skrytykował sieci, które go nie transmitowały, twierdząc, że powinny stracić licencje. Rzecznik chińskiej ambasady w Waszyngtonie, Liu Chang, odrzucił zarzuty, oświadczając, że Chiny „nigdy nie ingerowały i nigdy nie będą ingerować w wybory prezydenckie w USA”. Ostry język ryzykował również zdestabilizowanie stosunków amerykańsko-chińskich, które ustabilizowały się po kosztownej wojnie handlowej w zeszłym roku; Trump ma nadzieję spotkać się z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem we wrześniu, aby omówić poprawę stosunków handlowych.
Co dalej
Trump powiedział, że polecił dyrektorowi wywiadu narodowego i FBI zbadanie zarzutów i ustalenie pełnego zakresu zgłoszonego naruszenia danych. Władze federalne są w trakcie powiadamiania stanów, których dane wyborcze mogły zostać naruszone. Ujawnienie dokumentów prawdopodobnie zaostrzy debatę na temat bezpieczeństwa wyborów i ingerencji zagranicznej oraz ponownie skieruje uwagę na wcześniejsze oceny wywiadu rządowego.
