Trump uzależnia umowę nuklearną z Arabią Saudyjską od uznania Izraela, stawiając porozumienie pod znakiem zapytania
Dzień po podpisaniu wielomiliardowej umowy o współpracy w dziedzinie cywilnej energii jądrowej z Rijadem, prezydent Donald Trump oświadczył, że jest ona całkowicie uzależniona od przystąpienia Arabii Saudyjskiej do Porozumień Abrahamowych i normalizacji stosunków z Izraelem, co zaskoczyło saudyjskich urzędników i zaniepokoiło krytyków.
Umowa
W środę 22 lipca Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska podpisały umowę o współpracy w dziedzinie cywilnej energii jądrowej, która pozwoli amerykańskim firmom na budowę i obsługę infrastruktury nuklearnej w królestwie. Sekretarz energii Chris Wright stwierdził, że pakt zaspokoi potrzeby energetyczne Arabii Saudyjskiej, uwalniając rezerwy ropy na eksport. Umowa o wartości ponad 10 mld USD miała wyeliminować konkurencję, taką jak Rosja i Chiny, zapewniając amerykańskim firmom centralną rolę w 30-letnim, wielomiliardowym programie. Warunki, które nie zostały publicznie ujawnione, opierają się na ramach wypracowanych jeszcze za administracji Joe Bidena, kiedy to współpracę nuklearną łączono z dyplomatycznym uznaniem Izraela przez Arabię Saudyjską.
Zaskakujący warunek Trumpa
Niespełna 24 godziny po ogłoszeniu umowy prezydent Trump napisał na platformie Truth Social, że porozumienie "zostanie zatwierdzone, ale jest całkowicie uzależnione od przystąpienia Arabii Saudyjskiej do bardzo szanowanych i udanych Porozumień Abrahamowych". Oświadczenie to zaskoczyło saudyjskich urzędników, których nie poinformowano, że normalizacja z Izraelem jest warunkiem wstępnym. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt utrzymywała, że królestwo było świadome tego powiązania, mówiąc: "Prezydent zawsze jest ostatecznym negocjatorem... Porozumienia Abrahamowe to kwestia, do której przywiązuje ogromną wagę". Dodała, że Waszyngton będzie kontynuował rozmowy ze stroną saudyjską, aby sfinalizować umowę uwzględniającą uznanie Izraela.
Umowa zostanie zatwierdzone, ale jest całkowicie uzależniona od przystąpienia Arabii Saudyjskiej do bardzo szanowanych i udanych Porozumień Abrahamowych.
Dylemat Arabii Saudyjskiej
Arabia Saudyjska od dawna utrzymuje, że znormalizuje stosunki z Izraelem tylko wtedy, gdy zostaną podjęte konkretne kroki w kierunku państwa palestyńskiego, co jest warunkiem odrzucanym przez obecny rząd Izraela. Milczenie królestwa po wpisie Trumpa było wymowne. Rosemary Kelanic, dyrektor programu ds. Bliskiego Wschodu w Defense Priorities, stwierdziła, że żądanie to jest "tak toksyczne politycznie, że może zagrozić przetrwaniu saudyjskiego reżimu". Następca tronu Mohammed bin Salman, choć nie pochodzi z wyboru, potrzebuje poparcia społecznego, a zgoda na warunek Trumpa "zatrułaby legitymację jego rządu", dodała Kelanic. Analitycy zastanawiali się, czy ultimatum Trumpa było taktyką negocjacyjną, czy twardym warunkiem. Aaron David Miller, starszy analityk w Carnegie Endowment for International Peace, powiedział: "Nie wiemy, czy to tylko chwilowa reakcja, czy poważny warunek".
To tak toksyczne politycznie, że może zagrozić przetrwaniu saudyjskiego reżimu.
Obawy regionalne i proliferacyjne
Umowa zaniepokoiła Izrael i Zjednoczone Emiraty Arabskie, obu sojuszników USA. Premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał uznanie ze strony Arabii Saudyjskiej "historycznym skokiem" ku pokojowi, ale krytycy ostrzegają, że porozumienie może wywołać wyścig zbrojeń nuklearnych. W przeciwieństwie do umowy nuklearnej ZEA z 2009 roku, która obejmowała protokół dodatkowy MAEA i wyrzeczenie się wzbogacania uranu, pakt saudyjski jest umową dwustronną bez nadzoru MAEA. Potencjalnie pozwala on Arabii Saudyjskiej na krajowe wzbogacanie uranu po dwuletnim wspólnym badaniu. H.A. Hellyer z Royal United Services Institute stwierdził: "Czy Arabia zdecydowałaby się na całkowity zwrot o 180 stopni w stosunku do tego, co deklarowała przez ostatnie trzy lata, czy 30 lat? Bardzo wątpliwe". ZEA, które postrzegają energię jądrową jako kwestię prestiżu, mogą postrzegać mniej rygorystyczne warunki jako preferencyjne traktowanie Rijadu.
Czy Arabia zdecydowałaby się na całkowity zwrot o 180 stopni w stosunku do tego, co deklarowała przez ostatnie trzy lata, czy 30 lat? Bardzo wątpliwe.
Reakcja Kongresu i polityków
Porozumienie musi jeszcze zostać zatwierdzone przez Kongres USA, gdzie już spotkało się z krytyką. Ustawodawcy byli zaskoczeni łagodnymi warunkami w momencie ujawnienia umowy. Elisa Ewers, starsza analityczka w Council on Foreign Relations, zauważyła: "Tylko ta administracja potrafi negocjować, gdy podpisy ledwo wyschły". Trump mógł reagować na krytyków, w tym radę redakcyjną The Wall Street Journal, którzy argumentowali, że zrzekł się swojej przewagi. Leavitt przedstawiła umowę jako zwycięstwo w duchu "America First", mówiąc, że przyniesie ona korzyści amerykańskim pracownikom przemysłowym i łańcuchom dostaw.
Tylko ta administracja potrafi negocjować, gdy podpisy ledwo wyschły.
Co dalej
Przyszłość porozumienia jest niepewna. Arabia Saudyjska nie odpowiedziała publicznie, a analitycy sugerują, że może próbować pozwolić, by warunek po cichu wygasł. Dwuletnie badanie nad wzbogacaniem uranu da przyszłej administracji USA ostateczną decyzję w sprawie tego, czy proces ten będzie kontynuowany. Na razie umowa, która miała scementować więzi USA z Arabią Saudyjską i przeciwdziałać irańskim ambicjom nuklearnym, ujawniła głębokie podziały w kwestii Izraela i państwowości palestyńskiej.
- USA i Arabia Saudyjska podpisują umowę o współpracy w dziedzinie cywilnej energii jądrowej.
- Trump pisze na Truth Social, że umowa jest uzależniona od przystąpienia Arabii Saudyjskiej do Porozumień Abrahamowych.
- Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt mówi, że umowa nie dojdzie do skutku bez uznania Izraela.
- Arabia Saudyjska milczy; analitycy ostrzegają przed polityczną toksycznością.
- Umowa stoi przed niepewną przyszłością i kontrolą Kongresu.


