Minister sprawiedliwości ostrzega przed próbą ochrony statusu neo-sędziów przez Sąd Najwyższy
We wtorek 13 października 2026 r. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ostrzegł, że planowana na początek listopada uchwała może pozwolić neo-sędziom na blokowanie podważania ich własnych nominacji.
Planowana uchwała
Jak podaje OKO.press, powołując się na doniesienia Wprost i FAKT24, pełny skład Sądu Najwyższego ma zebrać się na początku listopada 2026 r., aby przyjąć uchwałę uniemożliwiającą kwestionowanie statusu tzw. neo-sędziów, czyli osób powołanych po 2017 r. przy udziale zreorganizowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Wniosek miał złożyć Zbigniew Kapiński, pełniący obowiązki Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, który sam jest zaliczany do tego grona. Wiele artykułów osadza ten plan w szerszym sporze o niezależność sądownictwa i zauważa, że sposób wyboru członków rady pozostaje kwestią sporną. Na początku października Kapiński skierował również do sądu pytania prawne dotyczące tego, czy sądy mogą badać powołanie sędziego przez Prezydenta oraz czy sędzia, który to robi, może ponieść odpowiedzialność.
Ostrzeżenie ministra sprawiedliwości
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zareagował we wtorek 13 października 2026 r. we wpisie na platformie X, w którym zarzucił pełniącemu obowiązki kierownictwa Sądu Najwyższego przygotowywanie, jak to określił, próby prawnego absurdu. Argumentował, że neo-sędziowie zwołują pełny skład, aby zakazać kwestionowania własnego statusu i grozić postępowaniami dyscyplinarnymi sędziom stosującym prawo. Żurek przywołał zasadę, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie i stwierdził, że sędziowie, których status jest podważany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nie mogą przyznać sobie dożywotniego certyfikatu bezkarności. Dodał, że polskie społeczeństwo nie powinno płacić wielomilionowych odszkodowań za ich bezprawne działania.
Żurek napisał również, że tylko legalni sędziowie mogą tworzyć sąd, a obywatele mają konstytucyjne prawo do niezależnego i zgodnego z prawem sądu, którego państwo będzie bronić. Powołał się na art. 45 Konstytucji RP, argumentując, że żadna wewnętrzna uchwała nie może zatrzymać przywracania praworządności ani nikogo chronić przed odpowiedzialnością.
Sprzeciw sędziów
Sędzia Sądu Najwyższego Bohdan Bieniek z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stwierdził, że plan ten wpisuje się w schemat działań prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego i nazwał go powtórką ustawy kagańcowej. Powiązał planowaną uchwałę z wrześniowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niekonstytucyjne badanie sędziów powołanych przy udziale neo-KRS. Bieniek oświadczył, że nie będzie zasiadał w składach, w których status sędziego jest wątpliwy, oraz że nie został zaproszony do dyskusji nad planowaną uchwałą.
To powtórka ustawy kagańcowej.
W poniedziałek 12 października sędzia Sądu Najwyższego Włodzimierz Wróbel, orzekający w Izbie Karnej i powołany przed 2018 r., napisał w mediach społecznościowych, że Kapiński w istocie pyta samego siebie, czy jego własne powołanie może zostać podważone. Wróbel przekazał, że pełny skład ma uchylić uchwałę ze stycznia 2020 r., która stwierdzała, że niektóre nominacje naruszyły Konstytucję, oraz że Kapiński wyznaczył kolejne posiedzenie na wtorek. Kapiński odrzucił określenie neo-sędzia w wywiadzie dla Radia Zet, nazywając je pejoratywnym.
Nie ma żadnych neo-sędziów, są sędziowie Rzeczypospolitej Polskiej.
W osobnym wywiadzie dla Wirtualnej Polski Kapiński powiedział, że przeszedł cztery różne procedury przed Krajową Radą Sądownictwa, za każdym razem był oceniany dobrze i nikt nie kwestionował jego niezależności ani uczciwości.
Co dalej
Artykuły wskazują na pełny skład Sądu Najwyższego w listopadzie 2026 r., ale nie potwierdzają dokładnej daty posiedzenia ani ostatecznego brzmienia uchwały. Kwestia tego, czy uchwała zostanie przyjęta w opisanej formie i jak potraktują ją sądy niższej instancji, pozostaje otwarta. Debata toczy się dotychczas poprzez oświadczenia publiczne, wpisy w mediach społecznościowych i wywiady, a nie poprzez opublikowaną decyzję sądu.