
PiS domaga się dymisji i skargi do UE po śmierci 15 ton ryb w Bobrze
Polska opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość wezwała do dymisji ministra klimatu i zapowiedziała złożenie skargi środowiskowej do UE po wyłowieniu 15 ton martwych ryb z rzeki Bóbr w następstwie spuszczenia wody ze zbiornika zaporowego.
Śnięcie ryb
Masowe śnięcie ryb zaobserwowano po raz pierwszy w zbiorniku Pilchowice oraz w rzece Bóbr poniżej tamy na początku zeszłego tygodnia. Wydarzenie nastąpiło po spuszczeniu wody ze zbiornika, które zakończono pod koniec czerwca, aby umożliwić remont ponad stuletniej zapory w Pilchowicach. Dotychczas usunięto łącznie 15 ton martwych ryb, choć niektóre raporty sugerują, że liczba ta może sięgać nawet 19 ton.
To jest ogromna katastrofa ekologiczna, nie naturalna, jak kilka lat temu na Odrze. Jest wynikiem całkowitego braku nadzoru nad działalnością Tauronu.
Konsekwencje polityczne
W poniedziałek wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, europoseł Anna Zalewska oraz lokalni posłowie zorganizowali konferencję prasową przy tamie. Czarnek wezwał do natychmiastowej dymisji minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski i jej zastępczyni Urszuli Zielińskiej, zarzucając im brak nadzoru nad pracami remontowymi. Zapowiedział, że politycy PiS rozpoczną kontrole w ministerstwach i urzędach, aby ujawnić to, co nazwał niekompetencją rządu.
Zostały tu naruszone co najmniej dwie dyrektywy UE: dyrektywa siedliskowa i ptasia oraz ramowa dyrektywa wodna.
Zalewska oświadczyła, że złoży skargę środowiskową do Komisji Europejskiej. Partia wezwała również rząd do wsparcia lokalnych przedsiębiorców, których działalność gospodarcza załamała się wzdłuż Doliny Bobru.
Jakość wody i śledztwo
Wyniki opublikowane w piątek przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykazały stężenie rtęci o 50% powyżej dopuszczalnej normy oraz poziom fosforu 80-krotnie przekraczający normę. W jednej z próbek zawartość tlenu rozpuszczonego wynosiła zaledwie 8%, co wskazuje na ekstremalną hipoksję śmiertelną dla organizmów wodnych. Rejonowa Prokuratura w Lwówku Śląskim wszczęła w sobotę śledztwo na podstawie art. 182 Kodeksu karnego, który dotyczy przestępstw przeciwko środowisku.
Tło remontu zapory
Zapora w Pilchowicach, najwyższa kamienno-łukowa tama w Polsce, została zbudowana w 1912 roku i uszkodzona podczas powodzi w 2024 roku. Remont o wartości 93 mln zł rozpoczął się w styczniu, prowadzony przez właściciela, firmę Tauron Ekoenergia, z terminem ukończenia za dwa lata. Tauron przed spuszczeniem wody ostrzegał, że śnięcie ryb jest możliwe, i podkreślał, że wszystkie prace są zgodne z pozwoleniami administracyjnymi i normami środowiskowymi. Spółka ogłosiła utworzenie Rady Społecznej ds. rzeki Bóbr i Jeziora Pilchowickiego, która ma działać jako okrągły stół pod przewodnictwem starosty lwóweckiego.
- Oddanie do użytku zapory w Pilchowicach, najwyższej kamienno-łukowej tamy w Polsce.
- Uszkodzenie zapory podczas powodzi.
- Rozpoczęcie remontu o wartości 93 mln zł, prowadzonego przez Tauron Ekoenergia.
- Spuszczenie wody ze zbiornika w celu umożliwienia prac remontowych.
- Zaobserwowanie masowego śnięcia ryb; wyłowienie 15 ton martwych ryb.
- Wszczęcie śledztwa przez prokuraturę w Lwówku Śląskim na podstawie art. 182 Kodeksu karnego.
- Konferencja prasowa PiS przy tamie; Czarnek wzywa do dymisji, zapowiada kontrole i skargę do UE.
Obecna sytuacja
Dolnośląski Urząd Wojewódzki poinformował w niedzielę, że sytuacja się stabilizuje. Podczas kontroli terenowych nie stwierdzono więcej martwych ryb, a monitoring jakości wody i badania laboratoryjne są kontynuowane. Nadal obowiązuje zakaz korzystania z wody z rzeki od tamy do zbiornika Rakowice. Woda wodociągowa dostarczana mieszkańcom jest bezpieczna, pochodzi z ujęć głębinowych i jest objęta wzmożonym nadzorem.


