Trzeci dzień protestów w Albanii. Starcia w Tiranie trwają, premier Edi Rama odmawia ustąpienia
W czwartek 15 października w Tiranie trzeci dzień z rzędu trwały starcia demonstrantów z policją. Premier Edi Rama odrzucił żądania dymisji, obarczając opozycję odpowiedzialnością za przemoc.
Trzeci dzień starć w Tiranie
W czwartek 15 października w Tiranie trzeci dzień z rzędu doszło do starć demonstrantów z policją, a niepokoje rozprzestrzeniły się na inne albańskie miasta. Protestujący rzucali kamieniami, budowali barykady, podpalili kiosk w pobliżu budynku rządu i wdarli się do banku. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym, armatkami wodnymi i granatami hukowymi. Jak podał „Kathimerini”, funkcjonariusze bili uciekających demonstrantów pałkami na oczach turystów na placu Skanderbega. Parlament odwołał sesję po tym, jak ustawodawcy opuścili budynek otoczony przez policję. Konfrontacje rozpoczęły się we wtorek i środę, kiedy to protestujący przez wiele godzin próbowali wedrzeć się do budynków rządowych, a co najmniej jeden z nich został podpalony.
- Wielogodzinne starcia w Tiranie, gdy protestujący próbowali wedrzeć się do budynków rządowych
- Policja informuje o aresztowaniu 65 osób w związku ze środowymi protestami
- Protesty rozprzestrzeniają się na Szkodrę i Durrës, parlament odwołuje sesję
Rama odrzuca żądania dymisji
Premier Edi Rama odmówił ustąpienia ze stanowiska mimo ultimatum postawionego przez protestujących, którzy żądali jego odejścia do godziny 13:00 czasu lokalnego. Jego odpowiedź była stanowcza:
Nie podam się do dymisji. Rządy zmienia się poprzez wybory.
W pisemnym oświadczeniu dla agencji Reuters Rama stwierdził, że jego obowiązkiem jest słuchanie uzasadnionych obaw i dbanie o rozwój Albanii. Alternatywę nazwał zdradą Albańczyków, którzy udzielili mu silnego mandatu do zakończenia rozmów akcesyjnych z UE. Dodał, że korupcja musi być zwalczana i że kraj robi w tym zakresie więcej niż kiedykolwiek. Lider opozycyjnej Partii Demokratycznej Sali Berisha zagroził premierowi, mówiąc, że musi on wybrać między losem Nicolae Ceaușescu a Ramiza Alii. Rząd Ramy odrzuca oskarżenia o korupcję.
Zniszczenia obiektów kultury i aresztowania
W Tiranie ataki dotknęły ministerstwa, muzea, teatry, biblioteki i firmy. Minister kultury Blendi Gonxhja poinformował, że uszkodzone zostały tereny zewnętrzne Muzeum Narodowego, Teatru Lalek, Narodowego Muzeum Historycznego oraz Biblioteki Narodowej. W Durrës zniszczono prace i obiekty biennale sztuki, a także uszkodzono teren wokół meczetu Et'hem Bey, wpisanego na listę zabytków. Lokalne media podały, że w Szkodrze protestujący wybili okna w ratuszu i rzucali kamieniami w siedzibę partii rządzącej. Policja poinformowała o aresztowaniu 65 osób za ataki na funkcjonariuszy, instytucje oraz mienie publiczne i prywatne podczas środowych protestów. Do czwartkowego popołudnia zgłoszono 71 rannych policjantów (wcześniejszy bilans mówił o 51) oraz 50 rannych demonstrantów.
Studenci i „ruch flaminga”
Protesty rozpoczęły się od organizacji studenckich domagających się reformy edukacji, w tym obniżenia czesnego i poprawy warunków na uczelniach. Do studentów dołączył tzw. „ruch flaminga”, nazwany tak od plakatów z różowymi flamingami, który domaga się dymisji Ramy i sprzeciwia się budowie luksusowego kompleksu turystycznego na południowym wybrzeżu. Projekt jest powiązany z firmą założoną przez Jareda Kushnera, zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa. Studentka przedstawiająca się jako Kiara powiedziała, że znalezienie pracy zależy od znajomości. Prawnik biorący udział w protestach nazwał rząd skorumpowanym. Do marszów dołączyli uczniowie szkół średnich, a w czwartek uczniowie w głównych miastach zrezygnowali z zajęć, by gromadzić się na placach.
Oficjalne reakcje
Prezydent Bajram Begaj w nagraniu wideo wyraził ubolewanie z powodu przemocy i zaapelował o spokój:
Wzywam wszystkich do wyboru konsensusu, unikania przemocy i niedopuszczenia do tego, by napięcia podważyły porządek konstytucyjny i stabilność kraju.
Przewodniczący parlamentu Niko Peleshi zaapelował o powściągliwość. W poście w mediach społecznościowych, zamieszczonym z uszkodzonego budynku Kolegium Europejskiego, Rama oskarżył opozycję o próbę zablokowania drogi Albanii do UE poprzez przemoc i zniszczenia, ostrzegając:
Ci, którzy biorą udział w tym chaosie, z pewnością zapłacą.
Jeden z głównych organizatorów napisał w internecie, że protestujący będą pojawiać się na placu każdego dnia.
