
Polska gromi Rumunię 6:0 w Warszawie. Gheorghe Hagi bierze na siebie winę za najwyższą porażkę od 59 lat
Rumunia przegrała 0:6 z Polską na PGE Narodowym w piątek po tym, jak obrońca Radu Drăgușin otrzymał czerwoną kartkę. Reprezentacja Rumunii zamyka tabelę grupy B4 Ligi Narodów, tracąc 12 bramek w trzech meczach.
Sześć bramek na PGE Narodowym
Polska pokonała Rumunię 6:0 w piątkowy wieczór na PGE Narodowym w Warszawie w ramach trzeciej kolejki grupy B4 Ligi Narodów UEFA. Rumuni przez znaczną część meczu grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla obrońcy Radu Drăgușina. Polska drużyna pod wodzą kapitana Roberta Lewandowskiego wielokrotnie przełamywała obronę rywali w drugiej połowie, zdobywając kilka bramek w ciągu dziesięciu minut. Porażka pozostawia Rumunię na czwartym miejscu w grupie z zerowym dorobkiem punktowym i 12 straconymi bramkami w trzech kolejnych spotkaniach.
Najwyższa porażka od 59 lat
Sześciobramkowa różnica to najwyższa porażka Rumunii od 59 lat. Ostatni raz reprezentacja przegrała różnicą sześciu goli 24 maja 1967 roku, kiedy Szwajcaria wygrała 7:1 w eliminacjach mistrzostw Europy. Wcześniejsza porażka sześcioma bramkami miała miejsce 1 listopada 1962 roku, gdy Hiszpania pokonała Rumunię 6:0 w tych samych rozgrywkach.
- Hiszpania pokonuje Rumunię 6:0 w eliminacjach mistrzostw Europy
- Szwajcaria pokonuje Rumunię 7:1 w eliminacjach mistrzostw Europy
- Polska pokonuje Rumunię 6:0 w Lidze Narodów UEFA, grupa B4
Obecna kampania Rumunii w Lidze Narodów w grupie B4 rozpoczęła się od porażki 1:2 ze Szwecją i 2:4 z Bośnią przed piątkową przegraną w Warszawie. Zespół stoi przed widmem spadku do Ligi C, jeśli sytuacja w tabeli nie ulegnie poprawie.
- vs Szwecja
- 2 bramki
- vs Bośnia
- 4 bramki
- vs Polska
- 6 bramki
Gheorghe Hagi bierze pełną odpowiedzialność
Trener Gheorghe Hagi odniósł się do porażki w pomeczowych komentarzach, stwierdzając, że jego plan taktyczny legł w gruzach, gdy zespół wyszedł na drugą połowę bez odpowiedniej energii. Hagi przyznał, że stracenie czterech bramek u siebie z Bośnią i sześciu na wyjeździe w Warszawie obciąża przede wszystkim jego jako menedżera.
Jestem głównym trenerem, przede wszystkim ja ponoszę winę. Taktycznie popełniłem błędy. Jako zespół nie zareagowaliśmy dobrze. Potrzebowaliśmy dużo energii, a nie byliśmy w stanie jej wykrzesać. Wyszliśmy z szatni zbyt miękko. Drużyna nie reaguje, a kiedy traci się cztery gole u siebie i sześć na wyjeździe, jasne jest, że głównym winowajcą jestem ja.
Zapytany wprost o ewentualną dymisję, Hagi stwierdził, że dyskusja o jego przyszłości nie ma sensu przed poniedziałkowym meczem Rumunii ze Szwecją na Arena Națională w Bukareszcie. Zaznaczył, że oceny zostaną dokonane po tym spotkaniu.
Reakcje ekspertów i zawodników
Reprezentant Rumunii Ianis Hagi wypowiadał się po meczu ze łzami w oczach. Pomocnik wyraził głębokie rozczarowanie występem, biorąc jednocześnie osobistą odpowiedzialność jako jeden z liderów drużyny.
To bardzo smutny moment, w którym musimy się zastanowić, spojrzeć w lustro, zaczynając ode mnie, aż po ostatnią osobę w reprezentacji, i poważnie pomyśleć o tym, dokąd chcemy zmierzać.
Rumuński portal sportowy GSP.ro opisał zespół jako bezradny po czerwonej kartce dla Drăgușina. W telewizji Digi Sport prezenter Radu Naum pytał byłych reprezentantów Florina Pruneę i Gabiego Balinta o sztab techniczny. Balint stwierdził, że Rumunia ze względu na jakość zawodników należy do Ligi C, natomiast Prunea wezwał do szerszej analizy rumuńskiego futbolu, w tym okoliczności odejścia poprzedniego trenera Ediego Iordănescu. Rumunia zagra w poniedziałek ze Szwecją w Bukareszcie.

