
Traian Băsescu broni prezydenta Nicușora Dana za nominację Adriana Veștei na premiera, apeluje do PNL o dojrzałość
Były prezydent Rumunii Traian Băsescu oświadczył, że Nicușor Dan działał w granicach konstytucji, mianując Adriana Veșteę premierem, ale zarzucił prezydentowi, że nie poinformował wcześniej lidera PNL Ilie Bolojana. Decyzja zapada po ponad 45 dniach bez rządu.
Kryzys bez rządu
Rumunia wkroczyła w siódmy tydzień bez funkcjonującej egzekutywy, co – zdaniem byłego prezydenta Traiana Băsescu – doprowadziło prezydenta Nicușora Dana do ostateczności. Kraj ryzykuje utratę unijnych funduszy na odbudowę, a przewlekły impas skłonił Dana do desygnowania Adriana Veștei, pierwszego wiceprzewodniczącego Partii Narodowo-Liberalnej (PNL), na stanowisko premiera. Băsescu, który wypowiadał się w niedzielę wieczorem w Digi24 i România TV, określił nominację jako zgodną z konstytucją, ale obarczoną błędem komunikacyjnym.
Nie popełnił błędu konstytucyjnego, jedynie w relacjach międzyludzkich. Mógł zadzwonić do Bolojana i powiedzieć mu: 'Słuchaj, ponieważ podczas konsultacji nie przedstawiłeś mi kandydata na premiera, a ten, którego początkowo desygnowałem, nie może uzyskać większości, postanowiłem desygnować pana Veștę z ugrupowania liberalnego. Czy się zgadzasz, czy nie, to moja prerogatywa. Zadzwoniłem, aby cię poinformować'.
Nieudany eksperyment z niezależnym premierem
Băsescu wskazał na wcześniejszy błąd taktyczny prezydenta, który początkowo próbował obsadzić niezależnego premiera. Próba ta nigdy nie zdobyła wystarczającego poparcia parlamentarnego – scenariusz, który – zdaniem Băsescu – był do przewidzenia. Argumentował, że zastępowanie kandydatów popieranych przez partie niezależnymi figurami nie rozwiąże problemu stabilnego rządu w Rumunii, dodając, że pierwsza desygnacja wprowadziła opinię publiczną w błąd.
Okłamali Rumunów. Można mówić, że wszystko jest w porządku, jeśli się za to płaci, ale próba wprowadzenia zastępczych premierów nie da Rumunii rządu.
Wina po stronie partii
Zdaniem Băsescu prawdziwą przeszkodą były same partie polityczne. Podczas kilku rund oficjalnych i nieformalnych konsultacji żadna z nich formalnie nie zgłosiła kandydata na premiera. Oskarżył przywódców o realizację wąskich interesów kosztem stabilności państwa, wykorzystując brak gabinetu jako dźwignię do nacisku na budżety lokalne i sieci patronackie.
Partie zachowały się nieodpowiedzialnie i antypaństwowo. Nie obchodzi ich, że kraj nie ma rządu i wchodzi w bardzo wysokie ryzyko; interesują ich własne interesy: ile pieniędzy trafi do administracji lokalnych, do ich klienteli politycznej. Po prostu gardzą interesem Rumunii.
Co dalej
Băsescu uważa, że gabinet Veștei ma realną szansę przejść przez parlament, pod warunkiem że jego własna partia, PNL, stanie za nominowanym. Wezwał przewodniczącego PNL Ilie Bolojana, aby zapobiegł rozłamowi w partii i poparł głosowanie nad wotum zaufania, które może odbyć się już w przyszłym tygodniu. Były prezydent zauważył, że sama Partia Socjaldemokratyczna (PSD) nie jest w stanie utworzyć wiarygodnego rządu z pozostałymi ugrupowaniami parlamentarnymi.
Jeśli liberałowie pomogą rządowi Veștei, przejdzie. Bolojan musi wykazać się dojrzałością i nie dopuścić do rozpadu partii. Najważniejsze jest to, że nie mamy rządu.
Ryzyko eskalacji
Băsescu nie wykluczył, że nieodpowiedzialni politycy podejmą próbę wszczęcia procedury zawieszenia Nicușora Dana. Opisał taki scenariusz jako oznakę arogancji dominującej w klasie politycznej, która wolałaby doprowadzić do wakatu zarówno na stanowisku prezydenta, jak i premiera, niż zaakceptować decyzję zgodną z konstytucją.
Znając dzisiejszych polityków i ich nieodpowiedzialność, spodziewam się właśnie tego. Nie zdziwiłbym się, gdyby zainicjowali zawieszenie, tak że skończylibyśmy bez premiera i bez prezydenta. Trudno patrzeć na tyle arogancji ze strony garstki nikogo.


