
Sąd tymczasowo blokuje podatek od drugich domów w Nowym Jorku wprowadzony przez Mamdaniego
Sędzia z Staten Island wydał tymczasowy zakaz wstrzymujący pobór podatku od drugich domów (pied-à-terre) w Nowym Jorku. Decyzja zapadła po pozwie właścicieli nieruchomości, którzy zakwestionowali sposób wdrożenia przepisów, obejmujący listę blisko miliona nieruchomości i wysyłkę zawiadomień do 17 tys. osób.
Wstrzymanie wdrożenia podatku
W poniedziałek, 10 sierpnia, sędzia Wayne M. Ozzi z Sądu Najwyższego stanu Nowy Jork na Staten Island wydał tymczasowy zakaz wstrzymujący pobór podatku od drugich domów (pied-à-terre). Podatek, zaproponowany przez gubernator Kathy Hochul i wspierany przez burmistrza Zohrana Mamdaniego, ogłoszono w kwietniu. Miał on przynieść miastu 500 mln USD rocznego dochodu w obliczu dziury budżetowej. Obowiązuje on osoby posiadające domy o wartości powyżej 5 mln USD lub lokale w spółdzielniach i wspólnotach o wartości co najmniej 1 mln USD, w których nie mieszkają na stałe.
Orzeczenie jest reakcją na pozew złożony w piątek przez grupę właścicieli nieruchomości, reprezentowanych przez byłego pierwszego zastępcę burmistrza Randy'ego Mastro. Powodowie argumentowali, że miasto nieprawidłowo przeprowadziło proces wdrożenia. Urząd miasta opublikował na stronie internetowej Departamentu Finansów listę blisko miliona nieruchomości, które „mogą podlegać opłacie”, oraz wysłał pisma do około 17 tys. właścicieli z informacją o możliwym opodatkowaniu i wyznaczył termin 18 września na złożenie wniosków o zwolnienie.
Uzasadnienie sądu
Sędzia Ozzi, demokrata, stwierdził w poniedziałek po południu, że działania miasta spełniają przesłanki nieodwracalnej szkody. Szczególne zastrzeżenia wzbudziły zawiadomienia wysłane do 17 tys. właścicieli.
Wysłanie zawiadomień do 17 000 właścicieli domów, którzy mogą podlegać dodatkowej opłacie, nie realizuje intencji ustawodawcy.
Zawiadomienia powinny odzwierciedlać stan faktyczny w dokumentach. Są one skarbnicą informacji. Nie cofnę czasu, ale mogę powstrzymać wysyłkę kolejnych pism.
W pozwie złożonym w piątek stwierdzono, że „miasto arbitralnie i kapryśnie przerzuciło na mieszkańców Nowego Jorku ciężar udowodnienia, że nie podlegają oni opłacie”. Właściciele argumentowali, że urzędnicy powinni byli dokładniej zweryfikować na podstawie istniejących rejestrów, kto faktycznie powinien płacić podatek, zanim opublikowali dane.
Co oznacza orzeczenie
Zgodnie z decyzją sędziego Ozziego, miasto musi usunąć publiczną listę około 960 tys. nieruchomości ze strony Departamentu Finansów. Zakazano miastu podejmowania dalszych działań w oparciu o tę listę oraz wysłane zawiadomienia. Orzeczenie blokuje również egzekwowanie terminu 18 września na ubieganie się o zwolnienie z podatku. Zakaz obowiązuje co najmniej do 31 sierpnia, kiedy to obie strony mają ponownie stawić się w sądzie.
- Mamdani i Hochul ogłaszają podatek od drugich domów, który ma przynieść 500 mln USD rocznie
- Właściciele nieruchomości składają pozew kwestionujący wdrożenie podatku
- Sędzia Ozzi wydaje tymczasowy zakaz wstrzymujący pobór podatku
- Obie strony mają ponownie stawić się w sądzie
- Pierwotny termin składania wniosków o zwolnienie, obecnie zablokowany przez orzeczenie
Miasto planuje apelację
Matthew Rauschenbach, rzecznik ratusza, zapowiedział, że wydział prawny natychmiast złoży apelację. Dodał, że apelacja wstrzyma wykonanie orzeczenia sądu. Biuro burmistrza skrytykowało decyzję i potwierdziło plany jej zaskarżenia.
Nie zgadzamy się z dzisiejszym orzeczeniem, ale jesteśmy przekonani zarówno co do zasadności dodatkowej opłaty od drugich domów, jak i zdolności miasta do jej sprawiedliwego i skutecznego wdrożenia.
Kontekst polityczny
Podatek wywołał podziały polityczne. Zwolennicy, w tym postępowi demokraci, postrzegają go jako sposób na zwiększenie dochodów od zamożnych właścicieli nieruchomości w mieście zmagającym się z wysokimi kosztami życia, co stanowi realizację obietnicy Mamdaniego o „opodatkowaniu bogatych”. Krytycy, w tym liderzy biznesu, Republikanie i niektórzy umiarkowani demokraci, ostrzegają, że nowe podatki dla zamożnych osób posiadających mieszkania w Nowym Jorku, ale niebędące ich głównym miejscem zamieszkania, doprowadzą do ucieczki najbogatszych z miasta. Debata toczy się w czasie, gdy demokraci starają się odpowiedzieć na obawy wyborców dotyczące przystępności cenowej przed tegorocznymi wyborami w połowie kadencji. Krytycy Mamdaniego oskarżają burmistrza o atakowanie zamożnych, podczas gdy zwolennicy chwalą podatek jako pomocne narzędzie fiskalne.


