
Pjongjang odrzuca żądanie Seulu o przeprosiny po wybuchu miny w strefie zdemilitaryzowanej
Kim Jo Dzong odrzuciła żądanie Korei Południowej dotyczące oficjalnych przeprosin po wybuchu miny lądowej 21 września, w wyniku którego rannych zostało trzech południowokoreańskich żołnierzy. Nazwała twierdzenia Seulu „spiskową farsą”.
Wybuch w strefie zdemilitaryzowanej i ustalenia wojskowe
21 września 2026 r. wewnątrz strefy zdemilitaryzowanej (DMZ) oddzielającej Koreę Północną od Południowej doszło do wybuchu miny lądowej, w wyniku którego trzech południowokoreańskich żołnierzy odniosło poważne obrażenia. Jeden z poszkodowanych stracił stopę podczas operacji sprawdzania podejrzanych nielegalnych instalacji minowych. Po dochodzeniu przeprowadzonym wspólnie z Dowództwem Narodów Zjednoczonych władze Korei Południowej uznały, że za wybuch odpowiadają miny północnokoreańskie. Minister obrony Korei Południowej Kang Shin-chul określił rozmieszczenie min jako jawne naruszenie umowy rozejmowej z 1953 r., co skłoniło Seul do zażądania oficjalnych przeprosin i zapowiedzi podjęcia niezbędnych środków zaradczych.
- Mina lądowa wybucha w DMZ, raniąc trzech południowokoreańskich żołnierzy.
- Korea Południowa i Dowództwo Narodów Zjednoczonych stwierdzają, że wybuch naruszył rozejm z 1953 r.
- Kim Jo Dzong odrzuca żądanie Seulu o przeprosiny i odrzuca propozycje dialogu.
Odrzucenie żądań przez Pjongjang
Korea Północna zaprzeczyła odpowiedzialności za wybuch, a Kim Jo Dzong, siostra przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, wydała oświadczenie potępiające Seul za żądanie przeprosin. Kim opisała południowokoreańskie dochodzenie jako spiskową farsę, mającą uzasadnić działania polityczne i wojskowe przeciwko Pjongjangowi. Stwierdziła, że Korea Północna nie podkładała celowo min w rejonie przygranicznym, a wyciąganie wniosków na temat wybuchu na dawno opuszczonym terenie jest bezpodstawne.
Kim wspomniała również o trwających pracach fortyfikacyjnych wzdłuż granicy, twierdząc, że mają one na celu całkowite uszczelnienie granicy, aby nie mogły jej przekraczać dzikie zwierzęta.
Debata polityczna i stanowisko dyplomatyczne Seulu
Prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung przyjął pojednawczą postawę mimo wybuchu, wzywając Koreę Północną do wznowienia kontaktów dwustronnych i zmniejszenia napięć granicznych. Opozycyjna Partia Władzy Ludowej skrytykowała administrację, wskazując, że południowokoreańscy żołnierze zostali ranni, podczas gdy rząd zamiast przeprosin spotyka się z drwinami ze strony Pjongjangu. Lee zaproponował wcześniej we wrześniu, aby Waszyngton dążył do zamrożenia programu nuklearnego Pjongjangu, zamiast dążyć do natychmiastowej likwidacji. Te gesty dyplomatyczne pojawiają się w czasie, gdy niedawne zaangażowanie prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Pjongjangu budzi w Seulu obawy o marginalizację Korei Południowej w przyszłych negocjacjach nuklearnych.
Mam nadzieję, że Północ dołączy teraz do nas na ścieżce przywracania zaufania i wznawiania dialogu po długiej przerwie. Będziemy konsekwentnie dążyć do praktycznych środków zmniejszających napięcia wojskowe między obiema Koreami.
Napięcia graniczne i precedensy historyczne
Strefa zdemilitaryzowana o szerokości 4 kilometrów rozciąga się na niemal 250 kilometrów w poprzek półwyspu koreańskiego i pozostaje silnie zanieczyszczona. Szacuje się, że od zakończenia wojny koreańskiej w latach 1950–1953 pozostało w niej 800 000 min lądowych. Relacje międzykoreańskie pogorszyły się od 2022 r. po wygaśnięciu porozumienia o deeskalacji wojskowej z 2018 r., a Kim Dzong Un uznał Koreę Południową za głównego wroga i rozszerzył współpracę wojskową z Rosją. Podobne napięcia miały miejsce w 2015 r., gdy wybuch miny w południowej części DMZ zranił dwóch południowokoreańskich żołnierzy, z których jeden stracił obie nogi. W tamtym incydencie Seul ustalił, że wojska północnokoreańskie przekroczyły linię demarkacyjną, aby podłożyć miny, czemu Pjongjang zaprzeczył.

