
Szef WHO spiesza do Konga, gdy rzadki, pozbawiony szczepionki szczep eboli wymyka się spod kontroli, stając się trzecim co do wielkości ogniskiem choroby
Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus udaje się do Demokratycznej Republiki Konga, gdy ognisko eboli wywołane szczepem Bundibugyo – dla którego nie ma zatwierdzonej szczepionki ani leczenia – przekracza 1000 podejrzanych przypadków i 246 podejrzanych zgonów, co skłania do wprowadzenia międzynarodowych środków nadzwyczajnych.
Przegląd ogniska
Ognisko eboli we wschodniej Demokratycznej Republice Konga (DRK) stało się już trzecim co do wielkości w historii, z 1077 podejrzanymi przypadkami, 121 potwierdzonymi zakażeniami i 246 podejrzanymi zgonami zgłoszonymi przez WHO, choć eksperci ds. zdrowia uważają, że prawdziwe liczby są znacznie wyższe. Rzadki szczep Bundibugyo, dla którego nie ma szczepionki ani zatwierdzonego leczenia, został po raz pierwszy wykryty pod koniec kwietnia i rozprzestrzenił się na prowincję Ituri oraz do Ugandy, gdzie potwierdzono siedem przypadków. Africa CDC ostrzega, że przy obecnym tempie zakażeń może to stać się drugim co do wielkości ogniskiem eboli w historii, choć – według dyrektora generalnego Jeana Kaseyi – „nie jest poza kontrolą”.
- Podejrzany pierwszy przypadek: pielęgniarka umiera w strefie zdrowia Rwampara w prowincji Ituri
- Pierwsze doniesienie o chorobie o wysokiej śmiertelności w strefie zdrowia Mongbwalu dociera do WHO
- WHO ogłasza stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym
- Dyrektor generalny WHO Tedros przybywa do DRK; Uganda zamyka granicę; USA ogłaszają zakaz podróży
Międzynarodowa reakcja nabiera tempa
WHO ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym około połowy maja, a dyrektor generalny Tedros Adhanom Ghebreyesus poleciał do Kinszasy 28 maja, aby nadzorować operacje. W liście otwartym do Kongijczyków napisał: „Nie jesteście sami”. Wielka Brytania zobowiązała się do przekazania 21 milionów funtów – zaledwie 5% z 427 milionów funtów, które przekazała na ognisko w Afryce Zachodniej w latach 2014-15 – w obliczu cięć budżetów pomocowych. Stany Zjednoczone tymczasowo zakazały wjazdu posiadaczom zielonych kart, którzy przebywali w DRK, Ugandzie lub Sudanie Południowym, podczas gdy Uganda zamknęła granicę z DRK na co najmniej cztery tygodnie.
Narastające wyzwania na miejscu
Działania reagowania są opóźnione o tygodnie i utrudnione przez „katastrofalne zderzenie choroby i konfliktu”, jak opisał to Tedros. Region jest destabilizowany przez aktywne walki z udziałem wspieranych przez Rwandę rebeliantów M23, masowe przesiedlenia i głęboką nieufność wobec pracowników pomocowych, co prowadzi do ataków na placówki medyczne. Trzech urzędników humanitarnych powiedziało Reuterowi, że ograniczenia lotów do i z Bunii, stolicy prowincji Ituri, nie zostały zniesione pomimo obietnic rządu. Tradycyjne praktyki pogrzebowe również budzą obawy o dalsze przenoszenie wirusa, co sprawia, że śledzenie kontaktów i izolacja mają kluczowe znaczenie.
Odważne, wczesne działanie ratuje życie. Ebola nie zna granic. Gdy międzynarodowa reakcja jest niedofinansowana, traci się zdolność do śledzenia kontaktów, leczenia chorych i ochrony pracowników pierwszej linii. Wirus wykorzystuje każdą lukę, którą pozostawiamy.
Wyścig z czasem w wykrywaniu i powstrzymywaniu
Zespoły laboratoryjne w Narodowym Instytucie Badań Biomedycznych w DRK pracują bez wytchnienia, aby diagnozować podejrzane próbki tego samego dnia. Każdy potwierdzony przypadek uruchamia identyfikację i monitorowanie kontaktów, a próbki pobierane są przy pierwszych objawach. Jednak bez szczepionki lub leczenia powstrzymanie wirusa „zależy wyłącznie od dostępu humanitarnego” – podkreślił Tedros. Wezwał do natychmiastowego zawieszenia broni – „nawet jeśli krótkiego, nawet jeśli tylko na tyle długo, by umożliwić pracownikom służby zdrowia przejście” – aby umożliwić ratownikom dotarcie do potrzebujących.


