
Adaptacja „Odysei” w reżyserii Nolana zarabia 264 mln dolarów, ale krytycy zarzucają filmowi spłycenie moralnej złożoności Homera
Adaptacja eposu Homera w reżyserii Christophera Nolana zarobiła w pierwszy weekend 264 mln dolarów na świecie i wywindowała sprzedaż tłumaczeń poematu na listy bestsellerów. Część klasyków uważa jednak, że film pozbawia dzieło moralnej głębi oraz boskiej ingerencji.
Sukces kasowy i kulturowy
Filmowa adaptacja „Odysei” w reżyserii Christophera Nolana zarobiła 264 mln dolarów (196 mln funtów) w weekend otwarcia, jak podaje The Guardian. Bilety na seanse w londyńskim kinie BFI Imax są wyprzedane aż do września. Prawie trzytysiącletni poemat odnotował gwałtowny wzrost sprzedaży tłumaczeń, co dziennik określa mianem „odyseicznej gorączki”. The New York Times zauważa, że film przyciągnął widzów do kin i zwiększył zainteresowanie eposem Homera, który liczy ponad 12 000 wersów heksametru daktylicznego, powstałych w VIII lub VII wieku p.n.e.
Strukturalny hołd Nolana
Nolan zachowuje zawiłą, nieliniową strukturę oryginału, stosując złożony układ równoległych linii czasowych i retrospekcji. Charlotte Higgins z The Guardian oceniła to podejście jako wierne duchowi dzieła. Reżyser wyznał w rozmowie ze Stephenem Colbertem, cytowanej przez The New York Times, że wykorzystał wszelkie dostępne techniki, aby osiągnąć zamierzone efekty wizualne. Film usuwa jednak ingerujących w losy ludzi bogów, którzy w eposie Homera stanowią fundament wszystkich wydarzeń, pozostawiając jedynie melancholijną Atenę (Zendaya) jako sumienie Odyseusza.
Utrata moralnej dwuznaczności
The New York Times argumentuje, że moralna dwuznaczność została w dużej mierze usunięta, aby uczynić protagonistę granego przez Matta Damona bardziej przystępnym. Odyseusz, który w poemacie jest elokwentnym retorem i czarującym kłamcą, na ekranie staje się postacią ponurą i udręczoną. Poprzez pominięcie głównych bóstw film sprowadza głębię antycznego świata do zmagań wewnętrznych jednostki, tracąc tym samym siłę eposu. The Guardian stawia pytanie o granice wpływu współczesnej wrażliwości na adaptacje klasyki, zauważając, że Nolan nieuchronnie odczytuje „Odyseję” przez pryzmat dzisiejszych uprzedzeń.
Płeć i nowoczesność
Le Monde wskazuje, że wyzwanie dla filmu leży w sposobie przedstawienia płci, gdzie kobiety są obecne w każdym aspekcie konstruowania męskości. Dziennik łączy to z kontekstem ruchu #MeToo, niemal dekadę po jego powstaniu, postrzegając gwiazdorską obsadę i techniczne osiągnięcia jako próbę stworzenia eposu na miarę naszych czasów.


