Polska wprowadza aplikację dla poszukiwaczy skarbów i nagrody do 30-krotności średniej pensji
Od 1 stycznia 2027 roku poszukiwacze z wykrywaczami metali będą mogli zgłaszać swoje działania przez aplikację rządową, zamiast uzyskiwać zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków. Krytycy ostrzegają, że koszty nagród i obsługi systemu mogą sięgnąć miliardów złotych.
Zmiany dla poszukiwaczy
Zgodnie z planowaną nowelizacją ustawy o ochronie zabytków, amatorskie poszukiwania z wykrywaczem metali nie będą już wymagały pisemnej zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Hobbyści będą zgłaszać zamiar poszukiwań przez aplikację mobilną tworzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Formularz wymaga podania danych osobowych, daty i obszaru poszukiwań oraz potwierdzenia zgody właściciela gruntu. Po otrzymaniu potwierdzenia z systemu, poszukiwacz będzie mógł rozpocząć pracę. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, czyli w terminie, który od czasu uchwalenia ustawy w lipcu 2023 roku przekładano już dwukrotnie.
- Uchwalenie nowelizacji ustawy o ochronie zabytków
- Ministerstwo Cyfryzacji zleca prace nad aplikacją Instytutowi Łączności
- Planowany start zgłoszeń przez aplikację zamiast zgody konserwatora
Zgłaszanie znalezisk i nagrody
Ta sama aplikacja posłuży do zgłaszania odkryć. Jeśli w promieniu 100 metrów kwadratowych pojawią się trzy przedmioty o potencjalnej wartości archeologicznej, konserwator będzie miał sześć dni na wizję lokalną i 30 dni na przygotowanie wniosków. Nagrody za przedmioty o szczególnej wartości historycznej, artystycznej lub naukowej mogą sięgnąć 25-krotności średniego wynagrodzenia, czyli około 222 000 zł, a w wyjątkowych przypadkach 30-krotności, co przekracza 267 000 zł. Mniejsze znaleziska będą nagradzane jedynie dyplomem. Do tej pory nagrody wypłacano tylko za znaleziska przypadkowe, a nowelizacja rozszerzy je na poszukiwania zgłoszone.
Koszty i aplikacja
Wstępne szacunki ministerstwa z 2024 roku określają koszt budowy aplikacji na 2,5 mln zł, przy rocznym koszcie utrzymania wynoszącym 80 000 zł. Resort przewiduje, że same nagrody pochłoną w pierwszym roku 3,25 mld zł. Zgłaszanie znalezisk generuje dodatkowe 3 mld zł na ekspertyzy, konserwację i przechowywanie, co stanowi kwotę zbliżoną do całego budżetu Ministerstwa Kultury na przyszły rok, wynoszącego 8,61 mld zł. Jeśli dyplomy otrzymałby każdy amator, a szacunki wskazują na grupę od 100 000 do 200 000 osób, sama wysyłka pocztowa mogłaby kosztować 5 mln zł, przy budżecie na promocję czytelnictwa wynoszącym 8,4 mln zł. Obecnie tylko około 1% poszukiwaczy działa legalnie, podczas gdy reszta funkcjonuje w szarej strefie, zniechęcona długotrwałą procedurą uzyskiwania pozwoleń.
- Stworzenie aplikacji (szacunek ministerstwa z 2024 r.)
- 2.5 mln zł
- Nagrody w pierwszym roku (szacunek ministerstwa)
- 3250 mln zł
- Ekspertyzy, konserwacja i przechowywanie (raportowane)
- 3000 mln zł
Wątpliwości urzędników i ekspertów
Prace nad aplikacją są na wczesnym etapie. 7 września Ministerstwo Cyfryzacji powierzyło to zadanie Instytutowi Łączności poza planem, co wzbudziło pytania prawników o możliwość zlecenia prac państwowemu instytutowi badawczemu bez przetargu. Ministerstwo Kultury zamówiło opinie prawne w tej sprawie. Rzecznik resortu, Piotr Jędrzejowski, przekazał:
W najbliższym czasie planowane jest ustalenie ostatecznego kształtu aplikacji oraz zasad współpracy przy jej tworzeniu.
Prof. Maciej Trzciński z Uniwersytetu Wrocławskiego ostrzega, że weryfikacja, czy przedmiot zgłoszony do nagrody nie został znaleziony wcześniej, może być niemożliwa, a system może być trudny do kontrolowania. Mapy na portalu e-zabytek nie zawierają również współrzędnych stanowisk archeologicznych. Paweł Kozłowski z Polskiego Stowarzyszenia Poszukiwaczy podkreśla, że znalazcy cennych skarbów do tej pory nie otrzymywali żadnych nagród i argumentuje, że szacunki kosztów mogą być zawyżone. Obawy dotyczące nagród wyraził również prof. Jacek Górski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Krakowie.
Co dalej
Ministerstwo zamówiło opinie prawne, aby rozstrzygnąć, czy ścieżka zlecenia prac Instytutowi Łączności jest dopuszczalna. Aplikacja musi zostać zbudowana i przetestowana przed wejściem w życie nowelizacji 1 stycznia 2027 roku, a jej ostateczny kształt nie został jeszcze ustalony. Resort oczekuje, że szczegóły zostaną wkrótce doprecyzowane. Według raportów, nawet 20 000 osób utrzymuje się już z poszukiwań.