
Jon Sistiaga ujawnia, że Telecinco odmówiło mu zapłaty za porwanie w Kosowie w programie 'La Revuelta'
W poruszającym wywiadzie w programie La Revuelta korespondent wojenny Jon Sistiaga opowiedział o swoim porwaniu w Kosowie w 1999 roku i odmowie wypłaty odszkodowania przez Telecinco, promując przy tym swój nowy dokument Netflixa o Miguelu Ángelu Blanco.
Dokument o Miguelu Ángelu Blanco
Sistiaga pojawił się w La Revuelta, aby zaprezentować „Miguel Ángel Blanco: las 48 horas que lo cambiaron todo”, współreżyserowany z Juanjo Lópezem. Dokument Netflixa rekonstruuje 48 godzin między porwaniem a zamordowaniem radnego PP przez ETA w lipcu 1997 roku. Sistiaga, który relacjonował to wydarzenie, znajdował się zaledwie 5 kilometrów od miejsca, gdzie zabito Blanco. Ubolewał, że wielu młodych Hiszpanów niewiele wie o ETA, nazywając to „porażką systemu edukacji, demokracji i rodziców”.
Porwanie w Kosowie i reakcja Telecinco
W 1999 roku, podczas relacjonowania wojny w Kosowie dla Telecinco, Sistiaga został porwany i przetrzymywany przez sześć dni. Po uwolnieniu jego szef zaproponował tydzień wakacji na Teneryfie, ale Sistiaga poszedł do HR zapytać, czy ten czas może być opłacony jako nadgodziny.
Powiedziałem mu: „Wiem, że to nietypowe, ale jeśli pracuję dla tej stacji, robiąc swoje osiem godzin, które zawsze są dwunastoma, a oni przetrzymują mnie przez tydzień... Czy to jest płatne jako nadgodziny?”
HR obliczył i powiedział, że nie, choć chcieli, żeby opowiedział wszystko, co się wydarzyło.
Nie zapłacili mi. I tyle.
Swoje uwolnienie przypisał „dyplomacji piłkarskiej” z udziałem hiszpańskich i serbskich piłkarzy.
Król, który przybył dwie godziny wcześniej
Król Filip VI wziął udział w dokumencie, to jego pierwszy taki występ. Podczas zdjęć w Pałacu Zarzuela monarcha zaskoczył ekipę, pojawiając się dwie godziny wcześniej.
Powiedziałem: „Hej, Wasza Wysokość, ale to jest o dwunastej.” A on odpowiedział: „Muszę pracować.”
Król poprosił wtedy, aby mógł zostać i pracować spokojnie, podczas gdy oni przygotowywali sprzęt.
Czy mogę tu zostać i pracować? Nie będę hałasować.
Turyści wojenni i koniec pewnej ery
Sistiaga wyraźnie odróżnił korespondentów wojennych od twórców treści podróżujących do stref konfliktów.
Nie uważamy ich za dziennikarzy, to turyści wojenni.
Twierdził, że ich celem są obserwujący, kliknięcia i pieniądze. Oświadczył również, że era reporterów wczuwających się na tygodnie w sytuację dobiegła końca, zastąpiona przez drony i nagrania z perspektywy żołnierzy, choć weryfikacja pozostaje niezbędna.
Kariera na pierwszej linii
Wywiad dotknął innych epizodów: w Iraku on i kamerzysta José Couso odkryli, że ranni żołnierze przedstawiani przez reżim Saddama Husajna byli w rzeczywistości zdrowymi żołnierzami udającymi. Aby ominąć cenzurę, upili irackich opiekunów. Sistiaga wręczył prowadzącemu Davidowi Broncano banknot Saddama Husajna z 2003 roku.


