
Morrissey zamyka festiwal Barts w Barcelonie: deszczowy koncert i apel o zakaz korridy
Były lider The Smiths wystąpił przed wyprzedaną publicznością w Poble Espanyol, zamykając pierwszą edycję festiwalu Barts, który w ciągu 20 dni przyciągnął 68 000 widzów. Artysta zaapelował również do premiera Pedro Sáncheza o wprowadzenie zakazu korridy.
Finał festiwalu
W sobotni wieczór Morrissey wystąpił na scenie Poble Espanyol, kończąc pierwszą edycję festiwalu Barts. Organizatorzy odnotowali 68 000 uczestników podczas 20 wieczorów koncertowych, przy średnim obłożeniu obiektów na poziomie 70%. Na występie Morrisseya plac był wypełniony po brzegi. Niektórzy fani koczowali pod obiektem przez noc, zapisując numery na dłoniach, aby zachować kolejność w kolejce. 67-letni piosenkarz spóźnił się zaledwie 11 minut, co stanowi wyraźny kontrast wobec jego ostatnich występów w Hiszpanii. Wcześniej odwołał dwa z czterech ostatnich koncertów, w tym marcowy występ w Walencji, tłumacząc to hałasem towarzyszącym świętu Las Fallas.
List do premiera
Kilka dni przed koncertem Morrissey napisał bezpośrednio do premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza, wzywając go do zakazania korridy. Podczas sobotniego występu artysta wykonał utwór "The bullfighter dies", wzmacniając swój przekaz. Zgodnie z wieloletnią polityką muzyka, cała żywność sprzedawana wewnątrz strefy koncertowej była wegańska. Produkty mięsne pozostały jednak dostępne w innych barach na terenie kompleksu Poble Espanyol.
Koncert i zespół
Wspierany przez pięcioosobowy zespół, w którym znaleźli się gitarzysta Jesse Tobias (współpracujący z artystą od ponad 20 lat) oraz Carmen Vandenberg, Morrissey rozpoczął występ utworem "Billy Budd". Setlista obejmowała cały dorobek artysty, od "How soon is now?" grupy The Smiths po utwory z marcowego albumu "Make-up is a lie". Nowszy materiał odegrał drugoplanową rolę, podczas gdy faworyci publiczności, tacy jak "First of the gang to die", "Now my heart is full" oraz "The youngest was the most loved", wywoływali głośne śpiewy. Przed pojawieniem się Morrisseya z głośników płynęła muzyka Interpol i Davida Bowiego, a występ poprzedziło wideo z pisarzem Jamesem Baldwinem. Lekki deszcz, który padał podczas koncertu na świeżym powietrzu, nie zepsuł atmosfery. Fani pozostali na miejscach, śpiewając każde słowo.
Kontakt z publicznością
Morrissey wielokrotnie zwracał się do zgromadzonych.
Po odrzuceniu tamburynu i wzięciu niebieskich marakasów do utworu "I just want to see your boy happy", odniósł się do oczekiwań tłumu.
Jestem tu dla was, zróbcie ze mną, co chcecie.
Później w trakcie koncertu podzielił się mroczniejszą obserwacją.
Świat się skończył, wiecie o tym, prawda? Nie zauważyliście?
Zdanie wypowiedziane charakterystycznym barytonem i w teatralnym stylu spotkało się z aplauzem. Morrissey, ubrany w czarną koszulę z białym kwiatowym paskiem, podczas utworu "I'm throwing my arms in Paris" wielokrotnie chwytał się za pierś.
Rzadka wizyta
Sobotni koncert był dopiero czwartym występem Morrisseya w Barcelonie. Jego zespół The Smiths zagrał w Studio 54 w 1985 roku, a solowe koncerty odbyły się w Sant Jordi Club w 2014 roku oraz w Razzmatazz w 2015 roku. Festiwal Barts zakończył swoją pierwszą edycję bez incydentów, a organizatorzy już zapowiedzieli drugą odsłonę. Dla fanów, którzy czekali lata, by go zobaczyć, deszcz, wyłącznie wegański catering i polityczny akcent tylko pogłębiły wrażenia.

