W skrócie
Thorsten Frei został wybrany 29 lipca na przewodniczącego frakcji CDU/CSU (91,9% głosów). Rekonstrukcja objęła również powołanie Steffena Bilgera na ministra transportu, Carstena Linnemanna na ministra zdrowia oraz Niny Warken na ministra w Urzędzie Kanclerskim.
Były szef Urzędu Kanclerskiego Peter Altmaier i weteran CDU Wolfgang Bosbach publicznie skrytykowali sposób odwołania Patricka Schniedera. Szefowa Junge Union w Brandenburgii, Laura Strohschneider, wystąpiła z partii, wskazując na utratę wiarygodności i błędny kurs rządu.
Trzej premierzy landów z CDU sprzeciwiają się zniesieniu "emerytury w wieku 63 lat" dla osób z 45-letnim stażem, co stanowi kluczowy element pakietu 33 reform popartego przez Merza w czerwcu.
Zastępca przewodniczącego frakcji Mathias Middelberg poinformował na nadzwyczajnym spotkaniu, że rzadko doświadczał tak złej atmosfery i ostrzegł, że jedno spotkanie nie wystarczy do rozwiązania problemów.
Der Spiegel donosi, że nikt z najbliższego otoczenia Merza nie wierzy w jego przyszłość polityczną i że po jesiennych wyborach landowych może dojść do buntu wewnątrz partii.
Rekonstrukcja rządu
Kanclerz Friedrich Merz zakończył 29 lipca 11-dniową rekonstrukcję gabinetu wyborem Thorstena Freia na nowego przewodniczącego frakcji CDU/CSU. Frei uzyskał 91,9 procent głosów, co miało być sygnałem dyscypliny po dniach zawirowań. W ramach zmian Steffen Bilger zastąpił Patricka Schniedera na stanowisku ministra transportu, Carsten Linnemann objął resort zdrowia, a Nina Warken została ministrem w Urzędzie Kanclerskim. Merz poinformował 27 lipca, że nie przewiduje dalszych zmian i uważa obecny skład rządu za właściwy na pozostałe dwa i pół roku kadencji.
Dlaczego Schnieder musiał odejść
Zwolnienie Schniedera, ministra powszechnie uważanego za kompetentnego i wyważonego, stało się punktem zapalnym. Merz odmówił publicznego wyjaśnienia powodów, stwierdzając, że nie chce czynić z nich "przedmiotu debaty publicznej". Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej pośrednio wskazał na różnice w podejściu do polityki: nowy minister ma zmobilizować kapitał prywatny do modernizacji infrastruktury z funduszu specjalnego, czego Schnieder nie zrealizował. Były szef Urzędu Kanclerskiego Peter Altmaier oraz weteran CDU Wolfgang Bosbach otwarcie skrytykowali sposób przeprowadzenia tej dymisji. Nawet w kręgach koalicyjnej SPD przekazano dziennikowi Frankfurter Allgemeine, że Schnieder pracował solidnie, a wymiany wymagały raczej inne osoby z otoczenia Merza.
„Nie chcę czynić moich powodów przedmiotem debaty publicznej.”
Bunt w szeregach
Podczas nadzwyczajnego posiedzenia frakcji konserwatywnej deputowani wypowiadali się z niezwykłą szczerością. Zastępca przewodniczącego frakcji Mathias Middelberg przyznał, że rzadko doświadczał tak złej atmosfery i ostrzegł, że jedno spotkanie nie wystarczy, by ją naprawić. Merz obiecał lepszą komunikację oraz politykę, która będzie "bardziej wyjaśniana" i "lepiej przekazywana". Szefowa Junge Union w Brandenburgii, Laura Strohschneider, wystąpiła z CDU, argumentując to utratą wiarygodności kierownictwa partii i błędnym kursem rządu.
„Rzadko doświadczałem tak złej atmosfery.”
„Uważam, że w tej sytuacji musimy również uważać, aby nie kręcić się zbyt mocno wokół samych siebie.”
Spór o emerytury z premierami wschodnich landów
Zaledwie gdy Merz próbował uspokoić sytuację, trzech premierów landów z CDU ze wschodnich Niemiec otworzyło nowy front, kwestionując kluczowy element reformy emerytalnej rządu. Komisja emerytalna koalicji zaproponowała pakiet 33 punktów, w tym zniesienie "emerytury w wieku 63 lat" dla osób z 45-letnim stażem składkowym. Merz i minister pracy Bärbel Bas w pełni poparli pakiet w czerwcu, jednak liderzy wschodnich landów, znajdujący się pod silną presją AfD w sondażach przed jesiennymi wyborami, chcą utrzymania tego świadczenia. Spór grozi fiaskiem reformy, na której Merz opierał nadzieje na wykazanie zdolności swojego rządu do działania.
Kanclerz w oblężonej twierdzy
Rekonstrukcja miała być nowym otwarciem po rezygnacji byłego przewodniczącego frakcji Jensa Spahna, jednak pozostawiła Merza w jeszcze trudniejszym położeniu. Der Spiegel donosi, że nikt z jego najbliższego otoczenia nie wierzy już w jego przyszłość polityczną i że po wyborach landowych może dojść do buntu pałacowego. Merz, który niegdyś drwił z Olafa Scholza, nazywając go "hydraulikiem władzy", jest teraz opisywany przez krytyków w podobny sposób: jako pewny siebie, porywczy i oderwany od własnej partii. Jego letnia lista lektur, obejmująca encyklikę papieską o sztucznej inteligencji oraz powieść "Statek błaznów" Christopha Heina, spotkała się w Berlinie z ironią. Pytanie, czy znajdzie czas na dokończenie 750-stronicowej książki, pozostaje otwarte.