
Brandon McNulty mistrzem świata w kolarstwie szosowym. Amerykanin wygrał po samotnym ataku w Montrealu
Amerykanin Brandon McNulty wygrał wyścig ze startu wspólnego podczas Mistrzostw Świata w Kolarstwie Szosowym 2026 w Montrealu. Zawodnik utrzymał 13-sekundową przewagę nad grupą pościgową, wyprzedzając Michaela Matthewsa oraz Mathieu van der Poela.
Brandon McNulty zdobył tęczową koszulkę w niedzielnym wyścigu elity mężczyzn podczas Mistrzostw Świata w Kolarstwie Szosowym 2026 w Montrealu. 28-letni Amerykanin zaatakował samotnie na 30 kilometrów przed metą 270-kilometrowej trasy, utrzymując przewagę 13 sekund nad grupą faworytów. Srebrny medal wywalczył Australijczyk Michael Matthews, który na finiszu pokonał mistrza świata z 2023 roku, Holendra Mathieu van der Poela. McNulty został pierwszym amerykańskim mistrzem świata w wyścigu ze startu wspólnego od czasu Lance'a Armstronga w 1993 roku. Zwycięstwo to oznacza również trzeci z rzędu tytuł dla ekipy UAE Team Emirates po sukcesach Tadeja Pogačara.
- Peleton wjeżdża na lokalną rundę w Montrealu po dojeździe z Brossard
- Bruno Armirail prowadzi peleton, kasując 16-osobową ucieczkę
- Mathieu van der Poel i Wout van Aert inicjują podział peletonu na sześcioosobową grupę
- Pozostali uciekinierzy zostają doścignięci przez grupę pościgową
- Brandon McNulty rozpoczyna decydujący samotny atak
- Grupa pościgowa zmniejsza stratę do ośmiu sekund, po czym następuje zastój
- McNulty wygrywa samotnie z przewagą 13 sekund nad Matthewsem i Van der Poelem
Francuzi kasują wczesną ucieczkę
Wyścig rozpoczął się w Brossard, skąd kolarze przejechali przez most Samuela De Champlaina w stronę lokalnej rundy w Montrealu. Wczesna ucieczka 16 zawodników, w której znaleźli się m.in. Biniam Girmay, Andreas Leknessund, Felix Engelhardt, Guillaume Boivin oraz Emils Liepins, zyskała osiem minut przewagi nad peletonem. Gdy kolarze dotarli na rundę z podjazdem pod Voie Camillien-Houde, reprezentacja Francji wyszła na czoło, narzucając wysokie tempo dla Paula Seixasa. Bruno Armirail prowadził peleton przez cztery kolejne okrążenia, niwelując stratę i likwidując ucieczkę na nieco ponad 100 kilometrów przed metą.
Van der Poel dyktuje warunki
Ze względu na zakaz używania łączności radiowej podczas mistrzostw, kolarze polegali na instynkcie. Mathieu van der Poel rozpoczął serię przyspieszeń na 85 kilometrów przed końcem. Na czele uformowała się grupa faworytów, w której znaleźli się Van der Poel, Wout van Aert, Primož Roglič, Quinn Simmons, Oscar Onley oraz Anthon Charmig. Kolejne podjazdy pod Camillien-Houde rozerwały czołówkę, co spowodowało odpadnięcie Van Aerta oraz mistrza świata z 2022 roku, Remco Evenepoela. Van der Poel, Simmons i Onley próbowali kontynuować jazdę, jednak zostali doścignięci przez grupę pościgową na 34 kilometry przed metą.
To najlepsze, co może być: ściganie się bez słuchawek i jazda na instynkcie.
Zastój w grupie pościgowej
Wykorzystując chwilę zawahania po doścignięciu ucieczki, McNulty zaatakował samotnie 30 kilometrów przed metą. Amerykanin zyskał 30 sekund przewagi, podczas gdy współpraca w grupie pościgowej ustała. Mimo ataków, które zmniejszyły stratę do ośmiu sekund na około 10 kilometrów przed końcem, zawodnicy zaczęli obserwować siebie nawzajem zamiast prowadzić zorganizowany pościg. McNulty utrzymał rytm na ostatnich wzniesieniach i dowiózł przewagę do mety.
Potrzebowałem cudu, żeby zostać mistrzem świata, i ten cud się wydarzył. Brakuje mi słów.
Reakcje po wyścigu
McNulty przyznał po wyścigu, że rano zażartował w rozmowie z żoną o zdobyciu tytułu, choć podkreślił ogromny wysiłek fizyczny na ostatnich podjazdach. Van der Poel wyraził zadowolenie z brązowego medalu i agresywnej taktyki, zaznaczając, że chciał uniknąć rywalizacji ze specjalistami od wspinaczki na ostatnich kilometrach. Holender dodał, że w poniedziałek wypełni obowiązki sponsorskie, po czym zakończy sezon, by przygotować się na narodziny swojego pierwszego dziecka.

