Zamieszki rozprzestrzeniają się we Francji
Protesty przeciwko rosnącym kosztom życia i brakom w systemie edukacji przyciągnęły 17 października 2026 r. tłumy ludzi w całej Francji. Według szacunków władz wzięło w nich udział około 550 tys. osób, podczas gdy związek zawodowy CGT podał liczbę przekraczającą 800 tys. W wielu miastach demonstracje zakończyły się starciami z policją, podpaleniami i grabieżami sklepów. W Limoges podpalono i zniszczono ratusz. Policja odnotowała 855 zatrzymań w samym Paryżu, co władze określiły jako rekordowy wynik.
- Szacunki władz
- 550000
- Szacunki związku CGT (ponad)
- 800000
Dane z tekstu artykułu
Aresztowania i obrażenia
Rząd poinformował o 2397 osobach aresztowanych w całym kraju 17 października i 997 rannych funkcjonariuszach policji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przedstawiło podobne dane, wskazując na blisko 2400 aresztowań oraz około 1000 poszkodowanych policjantów i żandarmów. Wcześniej tego samego dnia, przed publikacją ostatecznych danych krajowych, informowano o ponad 1200 aresztowaniach. Skalę przemocy władze określiły jako bezprecedensową w wielu miastach, a rząd zapowiedział przegląd działań wywiadowczych i sposobu prowadzenia operacji policyjnych.
- Osoby aresztowane w kraju
- 2397
- Ranni funkcjonariusze policji
- 997
Dane z tekstu artykułu
Orędzie Macrona do narodu
W orędziu telewizyjnym wieczorem 18 października Macron stwierdził, że kraj odczuwa gniew i wstyd z powodu przemocy, która jego zdaniem miała na celu obalenie republiki. Poinformował, że prefekci mogą podejmować decyzje wspólnie z merami w celu ochrony miast, budynków publicznych i firm, w tym zakazywać określonych zgromadzeń. Obiecał, że sprawcy zamieszek i grabieży poniosą konsekwencje, oraz zażądał pełnej przejrzystości w kwestii działań sił bezpieczeństwa 17 października, podkreślając, że funkcjonariusze zachowali stanowczość i zrobili wszystko, co możliwe. Przyznał, że niektórzy uważają ceny paliw za zbyt wysokie i powiązał to z wojną w Iranie. Macron ogłosił również utworzenie jednostki kryzysowej, która ma udzielać pilnej pomocy osobom w trudnej sytuacji.
„Poprosiłem rząd o wyciągnięcie wniosków i zapewnienie gotowości, aby mieć pewność, że taka sytuacja się nie powtórzy”
Macron wezwał partie i związki zawodowe do potępienia wszelkich form przemocy i stwierdził, że debata powinna odbywać się między partiami, a nie na ulicach, w obliczu wyborów prezydenckich, które zaplanował za około sześć miesięcy.
Reakcja opozycji
Bruno Retailleau, lider Republikanów, zaapelował do Macrona o wprowadzenie stanu wyjątkowego, powołując się na precedens z 2005 roku. Jego propozycje obejmowały godzinę policyjną, zakazy przemieszczania się w ryzykownych obszarach i godzinach, areszt domowy dla zidentyfikowanych przywódców oraz delegalizację grup organizujących lub prowokujących przemoc. Argumentował, że stan wyjątkowy powinien być pierwszym krokiem do ustawy pozwalającej na takie wyjątki, podobnie jak w przypadku terroryzmu. Jordan Bardella z Zjednoczenia Narodowego nazwał przemówienie żałosnym i tchórzliwym, twierdząc, że rząd nie ma już nic do zaoferowania i nie jest w stanie chronić Francuzów. Marine Le Pen nie odpowiedziała w momencie publikacji raportów. Jean-Luc Mélenchon, kandydat Francji Nieujarzmionej w wyborach prezydenckich w 2027 r., stwierdził, że Macron musi zakończyć ten stan, inaczej sytuacja może stać się niekontrolowana, i obarczył rząd odpowiedzialnością za niepokoje.