Legia Warszawa rozbija Radomiaka Radom 5:0 i obejmuje prowadzenie w PKO Ekstraklasie
Legia Warszawa strzeliła cztery gole przed przerwą i pokonała w piątek Radomiaka Radom 5:0, awansując na pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy z bilansem trzech zwycięstw i jednego remisu.
Lawina w pierwszej połowie
Legia Warszawa potrzebowała zaledwie siedmiu minut, aby otworzyć wynik meczu z Radomiakiem Radom w piątkowym spotkaniu PKO BP Ekstraklasy na stadionie przy Łazienkowskiej. Debiutujący w barwach Legii Michal Sevcik, który dzień wcześniej obchodził 24. urodziny, otrzymał piłkę od Pawła Wszołka po tym, jak skrzydłowy przejął nieudane wybicie bramkarza Radomiaka Bartłomieja Gradeckiego. Czech opanował piłkę na skraju pola karnego i płaskim strzałem umieścił ją w rogu bramki. Marek Papszun zaskoczył obserwatorów, pozostawiając na ławce letni nabytek Jana Kuchtę i stawiając od początku na Sevcika. Trzy minuty później prowadzenie zostało podwojone: Ruben Vinagre dośrodkował z rzutu wolnego z lewej strony, Łukasz Zjawiński uderzył głową, Gradecki sparował piłkę, a Rafał Augustyniak dobił ją do siatki. Asystent sędziego początkowo zasygnalizował spalonego, ale po analizie VAR arbiter Wojciech Myć uznał gola.
Radomiak nie zdążył się pozbierać, gdy w 17. minucie padła trzecia bramka. Vinagre popędził do linii końcowej i posłał miękkie dośrodkowanie w pole karne, gdzie Rafał Adamski precyzyjnym uderzeniem głową podwyższył na 3:0. Tempo gry po trzecim golu nieco spadło, ale Legia utrzymała pełną kontrolę nad posiadaniem piłki i terytorium. Radomiak próbował odpowiedzieć, jednak przez większość połowy nie potrafił zagrozić bramce Otto Hindricha. W 44. minucie kapitan Bartosz Kapustka przejął piłkę przed polem karnym, ograł obrońcę i uderzył z dystansu w górny róg, nie dając szans Gradeckiemu. Zespoły schodziły do szatni przy wyniku 4:0.
- Sevcik otwiera wynik strzałem z pola karnego po przejęciu piłki przez Wszołka od Gradeckiego
- Augustyniak dobija piłkę po rzucie wolnym Vinagre; gol uznany po analizie VAR
- Adamski strzela głową po dośrodkowaniu Vinagre z linii końcowej na 3:0
- Kapustka uderza z dystansu w górny róg na 4:0
- Kapustka zdobywa drugą bramkę z podobnej odległości, podwyższając na 5:0
Druga połowa
Tomasz Kaczmarek nie dokonał zmian w przerwie, podczas gdy Papszun zastąpił Sevcika Jakubem Żewłakowem. Pięć minut po wznowieniu gry Kapustka zdobył swoją drugą bramkę, a piątą dla Legii, ponownie uderzając z podobnego dystansu po podaniu Wszołka. Gradecki trącił piłkę rękawicą, ale nie zdołał jej zatrzymać. Po piątym golu Legia nieco odpuściła i nie atakowała już z taką intensywnością. Kuchta, który miał rozpocząć mecz w wyjściowym składzie, wszedł na boisko w 56. minucie wraz z Henrique Arreiolem, a w 71. minucie pojawił się Mileta Rajović. Problemy Radomiaka zaczynały się od bramkarza i dotyczyły każdej formacji; goście nie potrafili skutecznie ani bronić, ani atakować, wyglądając na zespół pogodzony z losem. Rafał Wolski stworzył jedyne zagrożenie dla Radomiaka, ale jego strzał obronił Hindrich. Mecz zakończył się wynikiem 5:0 przy 26 473 widzach. Bartosz Kapustka otrzymał żółtą kartkę dla Legii, a Zie Ouattara i Adrian Dieguez zostali upomniani w drużynie Radomiaka.
Tabela i kontekst sezonu
Zwycięstwo pozwoliło Legii awansować na szczyt tabeli Ekstraklasy. Warszawski klub pozostaje niepokonany po czterech kolejkach, notując trzy zwycięstwa i jeden remis. Radomiak stał się pierwszym zespołem w obecnej kampanii, który stracił dwucyfrową liczbę bramek. Dominacja Legii nad Radomiakiem u siebie wpisuje się w pewien schemat: dwa sezony temu mecz zakończył się wynikiem 4:1, a w poprzednim sezonie padł identyczny rezultat. Przed meczem Kaczmarek przyznał, że choć starcie z zespołem Papszuna będzie trudne, ich styl jest przewidywalny. Jego drużyna nie poradziła sobie jednak z tą przewidywalnością w piątkowy wieczór, tracąc pięć bramek bez skutecznej odpowiedzi.


