
Próba generalna parady z okazji Dnia Republiki w Rzymie zamienia się w chaos – petardy płoszą 35 koni, cztery osoby ranne
Nocna próba generalna przed włoskim Dniem Republiki przerodziła się w chaos, gdy petardy odpalone przez lokalnego policjanta spłoszyły dziesiątki koni wojskowych, które pogalopowały ulicami Rzymu, raniąc cztery osoby.
Scena rodem z filmu akcji rozegrała się na rzymskiej Via Cristoforo Colombo tuż przed północą w piątek 29 maja, gdy około 35 koni zebranych na próbę parady z okazji Dnia Republiki (2 czerwca) spanikowało i uciekło. Zwierzęta należące do jednostek Lancieri di Montebello, Policji Państwowej oraz orkiestry Karabinierów stały w szyku w pobliżu Term Karakalli, gdy około 200 metrów dalej eksplodowała seria petard.
Przyczyna i pościg
Wstępne ustalenia wskazują na policjanta miejskiego, który przyznał się do odpalenia petard „w celach żartobliwych” w towarzystwie kolegów. Nagłe wybuchy spłoszyły konie, które zrzuciły jeźdźców i uciekły. Część zwierząt galopowała z siodłami, szablami i kocami. Policyjne samochody z włączonymi sygnałami świetlnymi ścigały stado wzdłuż głównej arterii w kierunku dzielnicy EUR, a kierowcy gwałtownie skręcali, by uniknąć zderzeń. Ostatniego konia odnaleziono o świcie w pobliżu sanktuarium Divino Amore, około 14 kilometrów od punktu startowego.
To był idiotyczny czyn. Prowadzimy wszelkie niezbędne kontrole, aby w pełni zidentyfikować odpowiedzialnych za akt, który – nawet jeśli był żartobliwy lub popełniony bez świadomości, co może spowodować – w żaden sposób nie jest usprawiedliwiony.
Ofiary w ludziach i zwierzętach
W wyniku zdarzenia potwierdzono cztery osoby ranne. 29-letnia policjantka z Taranto, Emanuela, została zrzucona z konia i doznała poważnych siniaków na twarzy oraz urazu klatki piersiowej. Trzech żołnierzy z Lancieri di Montebello również odniosło obrażenia: 22-letnia Mariaelena Passaniti z Catanzaro doznała złamania żeber i perforacji płuca; jej 22-letnia koleżanka; oraz 20-letni żołnierz z Katanii. Żaden z poszkodowanych nie znajduje się w stanie zagrożenia życia. Dodatkowo 15 z 35 koni doznało drobnych obrażeń; zostały one zabezpieczone i poddane opiece weterynaryjnej.
Nie byłam w siodle. Kiedy zobaczyłam, że koń płoszy się od petard, moją pierwszą myślą było uspokojenie go, powstrzymanie przed ucieczką. Nie wiem, jak udało mu się mnie uderzyć. Ból był straszny.
Reakcja władz i śledztwo
Ministerstwo Obrony poinformowało, że minister Guido Crosetto, choć przebywał z oficjalną wizytą za granicą, na bieżąco monitorował sytuację. Karabinierzy przesłali wstępny raport do prokuratury, a sprawa może zostać zakwalifikowana jako spowodowanie obrażeń i zniszczenia mienia. Komenda policji miejskiej potwierdziła, że zabezpiecza nagrania z kamer monitoringu i bada, czy eksplozje miały miejsce w jednym czy wielu miejscach jednocześnie.
Jeden z nich już natychmiast opowiedział, co zrobił. Zeznania stały się przedmiotem raportu przesłanego do prokuratury. Teraz czekamy na ewentualne dalsze czynności w celu sprawdzenia innych hipotez.
Następstwa i determinacja
Mimo traumatycznych przeżyć ranni jeźdźcy wyrazili silną chęć powrotu. Ze szpitalnego łóżka w San Giovanni policjantka Emanuela powiedziała, że ma nadzieję uczestniczyć w paradzie w przyszłym roku. Mariaelena, młoda lansjerka z perforowanym płucem, również zapewniła, że incydent jej nie powstrzyma. Komendant De Sclavis zagwarantował, że wobec odpowiedzialnych zostaną podjęte środki dyscyplinarne, proporcjonalne do wyników trwającego śledztwa, choć formalne działania, takie jak zawieszenie, muszą poczekać na postępowanie prawne.
- Konie ustawiają się w szyku przy Termach Karakalli na próbę parady z okazji Dnia Republiki.
- Policjant miejski odpala petardy około 200 metrów dalej, płosząc zwierzęta.
- 35 koni ucieka Via Cristoforo Colombo, zrzucając jeźdźców i zderzając się z pojazdami.
- Policyjne samochody z włączonymi sygnałami świetlnymi ścigają stado w kierunku dzielnicy EUR.
- Ostatniego konia odnaleziono o świcie w pobliżu sanktuarium Divino Amore, 14 km od punktu startowego.


