
Kennedy Center musi zapłacić 252 tys. dolarów muzykowi jazzowemu za pozew ws. odwołanego koncertu
Sąd w Waszyngtonie nakazał Kennedy Center wypłatę 252 479,70 dolarów tytułem zwrotu kosztów prawnych muzykowi jazzowemu Chuckowi Reddowi. Instytucja pozwała artystę za odwołanie koncertu wigilijnego w ramach protestu przeciwko dodaniu nazwiska Donalda Trumpa do nazwy centrum.
Odwołanie koncertu i pozew
Chuck Redd, perkusista i wibrafonista, który przez blisko 20 lat prowadził coroczny koncert jazzowy w wigilię Bożego Narodzenia w Kennedy Center, odwołał występ w 2025 roku. Decyzja zapadła po tym, jak zarząd centrum, powołany przez Trumpa, przegłosował w grudniu dodanie nazwiska prezydenta Donalda Trumpa do nazwy instytucji. Redd poinformował pracownika centrum w wiadomości e-mail, że czułby się "głęboko niekomfortowo", występując w miejscu, w którym widnieje nazwisko Trumpa. Artysta wyjaśnił, że rezygnuje z powodu "sprzecznej z prawem zmiany nazwy Kennedy Center". Richard Grenell, ówczesny prezes centrum, wysłał Reddowi pismo z groźbą żądania 1 mln dolarów odszkodowania za to, co nazwał "politycznym wybrykiem". W marcu centrum pozwało Redda do sądu wyższej instancji w Waszyngtonie za niedotrzymanie umowy, powołując się na klauzulę moralną i oskarżając go o "wykorzystanie udostępnionego mu forum publicznego do wygłoszenia oświadczenia politycznego".
Oddalenie pozwu
W czerwcu sędzia Tanya M. Jones Bosier oddaliła pozew, ustalając, że Redd nigdy nie podpisał umowy na występ w 2025 roku. Kennedy Center argumentowało, że muzyk zgodził się na warunki kontraktu opiewające na 6500 dolarów, niezależnie od braku podpisu.
Nie ma sporu co do tego, że nie podpisał on umowy na 2025 rok.
Sędzia uznała również, że centrum nie przedstawiło wystarczających dowodów na straty finansowe wynikające z odwołania bezpłatnego koncertu. Przyznała rację Reddowi, że jego zachowanie było chronione na mocy waszyngtońskiej ustawy anty-SLAPP. Zauważyła, że wielu artystów odwołało swoje występy, co doprowadziło do całkowitego anulowania Jazz Jam, a Redd był jedynym znanym jej wykonawcą, który złożył publiczne oświadczenie i został za to pozwany. Według "Washington Post" centrum potajemnie oferowało ugodę przed wydaniem wyroku, proponując wycofanie sprawy, jeśli Redd zapłaci 7500 dolarów i wystąpi w wigilię 2026 roku bez komentarzy politycznych.
Zasądzone koszty
W poniedziałek, 10 sierpnia, sędzia Jones Bosier nakazała Kennedy Center wypłatę Reddowi 252 479,70 dolarów tytułem zwrotu kosztów prawnych, co jest kwotą o około 6000 dolarów niższą od tej, której domagali się prawnicy muzyka. Instytucja ma 45 dni na dokonanie płatności. Prawnicy centrum argumentowali, że żądana kwota jest "zaskakująca" i "nieproporcjonalna do stawki sporu". Rzecznik Kennedy Center zapowiedział apelację.
- Zarząd głosuje za dodaniem nazwiska Trumpa do Kennedy Center; Redd odwołuje koncert wigilijny
- Kennedy Center pozywa Redda o niedotrzymanie umowy w sądzie w Waszyngtonie
- Sędzia Bosier oddala pozew, stwierdzając brak podpisanej umowy i szkód
- Sąd nakazuje Kennedy Center wypłatę Reddowi 252 479,70 dolarów kosztów prawnych
- Groźba odszkodowania (Grenell)
- 1000000 $
- Roszczenie z tytułu kontraktu
- 6500 $
- Żądanie ugodowe wobec Redda
- 7500 $
- Zasądzone koszty prawne
- 252479.7 $
Sprawa usunięcia nazwiska
W oddzielnej sprawie federalnej sędzia sądu dystryktowego Christopher Cooper nakazał usunięcie nazwiska Trumpa z Kennedy Center i innych materiałów do czerwca. Obecnie część fasady budynku zasłania plandeka, ukrywając pierwotną nazwę bez nazwiska prezydenta. Sędzia zażądał od zarządu wyjaśnień, dlaczego osłona nie została usunięta, i nakazał aktualizację statusu po posiedzeniu zarządu w tym miesiącu. Budynek został ustanowiony żywym pomnikiem prezydenta Johna F. Kennedy'ego w styczniu 1964 roku, dwa miesiące po jego zamachu, na mocy ustawy przyjętej przez Kongres.
Reakcje
Adwokat Redda, Lisa Banks, stwierdziła w oświadczeniu, że "kontrolowane przez Trumpa Kennedy Center próbowało uciszyć sprzeciw wobec nielegalnej zmiany nazwy, składając bezpodstawny pozew przeciwko muzykowi jazzowemu Chuckowi Reddowi".
Żaden obywatel nie powinien tracić czasu i pieniędzy na odpieranie bezpodstawnych i motywowanych politycznie pozwów składanych przez administrację Trumpa.
W skład zespołu prawnego Redda wchodziła również Debra Katz, znana prawniczka specjalizująca się w prawie pracy, która reprezentowała m.in. Christine Blasey Ford podczas procesu zatwierdzania sędziego Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego.


