
Policja zatrzymała Katarzynę G. w Mławie. Miała zlecić zabójstwo ojca ofiary i prawnika
Funkcjonariusze przeszukali dom w Mławie i zatrzymali Katarzynę G. po tym, jak w mediach pojawiły się doniesienia o próbie zlecenia przez nią zabójstwa trzech osób związanych ze sprawą morderstwa jej syna.
Przeszukanie i zatrzymanie w Mławie
Funkcjonariusze policji, działając na polecenie Prokuratury Okręgowej w Płocku, przeszukali wieczorem 22 września 2026 r. dom w Mławie. Śledczy zabezpieczyli dokumenty oraz nośniki danych, w tym telefony komórkowe, w ramach dochodzenia dotyczącego podżegania do zabójstwa. Podczas interwencji policja zatrzymała 47-letnią Katarzynę G., matkę Bartosza G., oskarżonego o zamordowanie 16-letniej Mai K. w kwietniu 2025 r. Funkcjonariusze przybyli na miejsce sześcioma radiowozami w asyście karetki pogotowia, ponieważ kobieta zabarykadowała się w domu i zraniła policjanta, zanim została wyprowadzona w piżamie.
Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku, potwierdził, że nakaz przeszukania dotyczył mienia i dokumentacji, określając fizyczne zatrzymanie jako okoliczność towarzyszącą działaniom.
Wydano nakaz przeszukania i zabezpieczenia mienia. Jednak zatrzymanie kobiety nie było z tym przeszukaniem związane, ani nie odbyło się na polecenie prokuratury. To okoliczność poboczna, można powiedzieć.
Telewizyjne doniesienia o zleceniu zabójstwa
Działania policji nastąpiły po emisji materiału w stacji Polsat News 21 września 2026 r. W reportażu dziennikarza Leszka Dawidowicza obywatel Pakistanu o imieniu Omar stwierdził, że Katarzyna G. próbowała zlecić mu zabójstwo trzech osób powiązanych ze sprawą karną jej syna. Omar przebywał wcześniej z Bartoszem G. w ośrodku wychowawczym w Grecji, a po przyjeździe do Polski przez pewien czas mieszkał w domu Katarzyny G.
Według relacji przedstawionej w reportażu, Katarzyna G. zwróciła się do Omara po decyzji greckiego sądu o ekstradycji Bartosza G. do Polski. Miała przekazać mu zdjęcia i szczegóły dotyczące miejsca pobytu celów, wśród których byli ojciec Mai K., Jarosław Kowalski, oraz pełnomocnik rodziny, Wojciech Kasprzyk. Tożsamość trzeciej osoby nie została publicznie ujawniona przez organy ścigania.
- Maja K. znika w Mławie, tydzień później zostaje znaleziona martwa
- Sąd skazuje Katarzynę G. za stalking i nakazuje zapłatę 150 000 PLN
- Pojawiają się nagrania audio z rzekomymi groźbami śmierci wobec rodziny Mai
- Prokuratura umarza śledztwo w sprawie gróźb karalnych Katarzyny G.
- Polsat News emituje doniesienia o planowanym zleceniu zabójstwa
- Policja przeszukuje dom w Mławie i zatrzymuje Katarzynę G.
Spór o umorzone śledztwa w sprawie gróźb
Zatrzymanie jest pokłosiem wielomiesięcznego konfliktu prawnego między Katarzyną G. a rodziną zamordowanej nastolatki. 5 stycznia 2026 r. sąd skazał Katarzynę G. za uporczywe nękanie i zniesławienie rodziny Mai K., nakazując jej zapłatę 150 000 PLN zadośćuczynienia oraz przeprosiny i pokrycie kosztów sądowych. Mimo wyroku, kolejne wpisy w mediach społecznościowych skutkowały nowymi zawiadomieniami o stalking i groźby karalne.
W czerwcu 2026 r. pojawiły się nagrania audio, na których kobieta zidentyfikowana jako Katarzyna G. stwierdza, że osoby pracujące nad skazaniem jej syna zapłacą za to życiem. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tych gróźb 18 września 2026 r., uznając, że nagrana wypowiedź nie zawiera dowodów na zamiar bezpośredniego przekazania groźby ofierze. Po tej decyzji Jarosław Kowalski i Wojciech Kasprzyk zorganizowali 21 września 2026 r. konferencję prasową przed Ministerstwem Sprawiedliwości, spotykając się z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem, by żądać nadzoru nad sprawą.
Kroki prawne i wnioski o ochronę
Po zatrzymaniu z 22 września 2026 r. mecenas Wojciech Kasprzyk złożył zeznania przed śledczymi w ramach pomocy prawnej w Bolesławcu i formalnie wystąpił o przyznanie mu ochrony policyjnej.
Działania tej kobiety przybierały na sile. Najpierw był stalking, potem pojawiły się groźby śmierci, a na końcu próba wynajęcia płatnego zabójcy. Mam nadzieję, że ta kobieta nie wyjdzie na wolność.
Kasprzyk stwierdził, że początkowe umorzenie śledztwa w sprawie gróźb nastąpiło mimo istnienia nagrań audio. Organy ścigania w Radomiu i Płocku kontynuują analizę zabezpieczonych danych elektronicznych oraz przesłuchania świadków, aby ocenić zasadność zarzutów dotyczących podżegania do zabójstwa.


