
Iran atakuje Arabię Saudyjską, Kuwejt i Bahrajn po siódmej nocy amerykańskich nalotów, grozi ofensywą na pełną skalę
Teheran zaatakował w sobotę instalację naftową w Kuwejcie, bazę lotniczą w Arabii Saudyjskiej oraz bazę lotniczą Szejka Isa w Bahrajnie. Wysoki rangą doradca wojskowy ostrzegł przed operacjami ofensywnymi na pełną skalę, jeśli bombardowania USA będą kontynuowane.
Siódma noc amerykańskich nalotów
Dowództwo Centralne USA poinformowało o zakończeniu siódmej z rzędu nocy ataków na Iran, wymierzonych w obiekty obserwacyjne, infrastrukturę logistyczną wojska, podziemne składy broni oraz zdolności morskie. Wykorzystano samoloty myśliwskie, drony oraz okręty wojenne, a w regionie Bliskiego Wschodu operuje ponad 50 000 amerykańskich żołnierzy. Irańskie media państwowe podały, że pociski uderzyły w obiekty energetyczne i pompy odsalające w południowym mieście Jask, odcinając dostęp do wody pitnej dla 20 wiosek i pozostawiając około 10 000 osób bez wody. Lokalne władze przekazały, że w prowincji Hormozgan uszkodzono 116 wież telekomunikacyjnych, zginęły trzy osoby, a osiem zostało rannych.
Iran odpowiada atakami w Zatoce
Iran odpowiedział falą ataków dronów i pocisków rakietowych na sojuszników USA. W Kuwejcie po raz drugi w ciągu dwóch dni trafiono elektrownię i zakład odsalania wody, co wymusiło wyłączenie kilku jednostek. Uderzono również w instalację naftową, co spowodowało obrażenia u pracowników i, jak podała państwowa firma naftowa, "poważne straty materialne". Kuwejccy strażacy zostali ranni podczas gaszenia pożarów, a linie Kuwait Airways przełożyły większość lotów po tym, jak kraj tymczasowo zamknął przestrzeń powietrzną. Armia Bahrajnu poinformowała, że obrona przeciwlotnicza odparła liczne ataki; irańskie wojsko twierdzi, że celem były schrony dla samolotów, zbiorniki paliwa i mosty łączące w bazie lotniczej Szejka Isa. Arabia Saudyjska została zaatakowana po raz pierwszy od prawie czterech miesięcy. Iran podał, że uderzył w bazę lotniczą Księcia Sultana w al-Kharj, w której stacjonują siły amerykańskie. Ostrzeżenia obrony cywilnej wydano dla al-Kharj oraz portu w Yanbu nad Morzem Czerwonym. Jordania przechwyciła w nocy 10 irańskich pocisków balistycznych, nie odnotowując ofiar ani szkód, choć Iran twierdzi, że celem były zbiorniki paliwa w bazie al-Azraq.
Iran nie będzie się już ograniczał do odwetowych, symetrycznych odpowiedzi... i żadna granica polityczna nie będzie bezpieczna.
Generał dywizji, wysoki doradca wojskowy najwyższego przywódcy Iranu, powiedział, że Teheran wznowi "operacje ofensywne na pełną skalę", jeśli amerykańskie ataki potrwają jeszcze dwa lub trzy dni.
Infrastruktura cywilna pod ostrzałem
Obie strony uderzyły w obiekty o bezpośrednim wpływie na ludność cywilną. Zakład odsalania Bunji w Jask został "całkowicie zniszczony", jak przekazał szef firmy wodociągowo-kanalizacyjnej w Hormozgan, pozostawiając 20 wiosek bez wody. W Kuwejcie drugi atak na elektrownię i zakład wodny w ciągu dwóch dni wyłączył jednostki wytwórcze. Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała, że celem był amerykański pirs paliwowy w kuwejckim porcie al-Ahmadi oraz miejsce montażu samolotów wojskowych w Bahrajnie, jednak Kuwejt oskarżył Iran o uderzenie w obiekty cywilne. Gwardia Rewolucyjna ostrzegła państwa regionu goszczące siły USA, aby "uruchomiły swoje jednostki obrony cywilnej" i przygotowały się na "odpowiednią reakcję".
Blokada morska i rynki ropy
Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy, pozostaje głównym polem bitwy. USA poinformowały, że ich siły przekierowały cztery statki handlowe, unieruchomiły jeden i weszły na pokład kolejnego, aby wyegzekwować blokadę morską Iranu. Irańska Gwardia Rewolucyjna podała, że zatrzymała cztery jednostki naruszające zasady ruchu morskiego w ramach operacji z użyciem pocisków i dronów. Irańskie media doniosły o eksplozji dwóch tankowców po przepłynięciu przez zaminowaną trasę na południe od cieśniny, co amerykańskie wojsko uznało za nieprawdę. Uzbrojeni mężczyźni przejęli kolejny statek u wybrzeży Jemenu, co wzbudziło obawy o punkt krytyczny nad Morzem Czerwonym. Ceny ropy wzrosły w piątek o ponad 4%, osiągając najwyższy poziom od ponad miesiąca, co zwiększa presję polityczną na prezydenta Donalda Trumpa przed listopadowymi wyborami do Kongresu.
Upadek zawieszenia broni i dalsza droga
Memorandum o porozumieniu podpisane w połowie czerwca przedłużyło kwietniowe zawieszenie broni o 60 dni i miało na celu ponowne otwarcie cieśniny. Iran nalegał jednak na zachowanie prawa do kontroli ruchu morskiego, a po irańskich atakach na tankowce Trump ogłosił 10 dni temu na szczycie NATO w Ankarze, że porozumienie jest "zakończone" i przywrócił blokadę morską. Mediatorzy próbowali skłonić obie strony do powrotu do negocjacji, jednak wobec braku rozmów i eskalacji działań obu armii, konflikt zmierza w stronę szerszej wojny.
Ponieważ nie ma instytucji międzynarodowej, która mogłaby powstrzymać dzikość amerykańskiego wojska, nie mamy innej drogi przed sobą poza koranicznym nakazem: 'Ktokolwiek cię atakuje, atakuj go w ten sam sposób'.
- USA i Iran podpisują memorandum o porozumieniu przedłużające kwietniowe zawieszenie broni o 60 dni
- Trump ogłasza na szczycie NATO w Ankarze, że memorandum jest "zakończone" po irańskich atakach na tankowce
- USA rozpoczynają pierwszą z siedmiu kolejnych nocy ataków na irańskie obiekty wojskowe
- Ceny ropy rosną o ponad 4%, osiągając najwyższy poziom od ponad miesiąca
- Iran atakuje Arabię Saudyjską, Kuwejt i Bahrajn; grozi ofensywą na pełną skalę


