
Huti przyznają się do ataku dronem na rafinerię Aramco w Dżizanie, saudyjskie służby ugasiły pożar
Pożar w saudyjskiej rafinerii Aramco w Dżizanie został ugaszony, a w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Rebelianci Huti wzięli na siebie odpowiedzialność za precyzyjny atak dronem na obiekt położony nad Morzem Czerwonym, niedaleko granicy z Jemenem.
Atak dronem na rafinerię w Dżizanie
Pożar wybuchł w niedzielę rano w obiekcie należącym do rafinerii Saudi Aramco w Dżizanie, nadmorskim mieście nad Morzem Czerwonym w pobliżu granicy z Jemenem. Saudyjskie ministerstwo energii poinformowało w serwisie X, że zakładowe służby przeciwpożarowe Aramco ugasiły ogień i nie odnotowano żadnych obrażeń. Resort nie podał przyczyny pożaru, ograniczając się do stwierdzenia, że „właściwe organy kończą niezbędne procedury w celu wyjaśnienia incydentu”.
Rzecznik wojskowy Huti, Yahya Saree, przyznał się do ataku, pisząc na X, że grupa „z powodzeniem uderzyła w rafinerię Aramco w Dżizanie przy użyciu drona, a atak był precyzyjny”. Dodał, że była to odpowiedź na „naruszenie przestrzeni powietrznej prowincji Saada i Hadżdża” przez saudyjskie drony. Rijad nie skomentował dotąd tych doniesień. Al Jazeera zwróciła się do saudyjskiego MSZ z prośbą o komentarz.
Przepustowość rafinerii i wcześniejsze ataki
Rafineria w Dżizanie przetwarza 400 000 baryłek ropy naftowej dziennie, produkując benzynę i olej napędowy o niskiej zawartości siarki. Obiekt był już atakowany przez Huti pod koniec lipca i został wówczas tymczasowo wyłączony z eksploatacji. 25 lipca Huti przyznali się do ataków na „wrażliwe” instalacje Aramco w Dżizanie oraz w Janbu, głównym porcie eksportowym Arabii Saudyjskiej na zachodnim wybrzeżu. Prezes Aramco, Amin Nasser, powiedział w zeszłym tygodniu, że niedawne ataki spowodowały pewne przerwy w produkcji, ale nie miały istotnego wpływu operacyjnego ani finansowego, wyrażając przekonanie, że działalność zostanie szybko przywrócona.
- Huti przyznają się do ataków na obiekty Aramco w Dżizanie i Janbu
- Huti ogłaszają blokadę morską Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym
- Huti atakują saudyjski tankowiec Wafa w pobliżu portu Janbu
- Atak Huti na Nadżran rani 11 cywilów; 58 żołnierzy ginie w środkowym Jemenie
- Arabia Saudyjska podpisuje pakt o wzajemnej obronie z Turcją i Pakistanem
- Pożar w rafinerii Aramco w Dżizanie ugaszony; Huti przyznają się do ataku dronem
Eskalacja działań Huti
Atak ten jest kolejnym z serii uderzeń Huti na terytorium Arabii Saudyjskiej i infrastrukturę energetyczną. W środę Huti poinformowali o ataku na saudyjski tankowiec Wafa w pobliżu portu Janbu. W czwartek atak Huti na prowincję Nadżran w południowej Arabii Saudyjskiej zranił 11 cywilów. Tego samego dnia co najmniej 58 żołnierzy sił rządowych Jemenu zginęło w ataku na bazę wojskową w środkowym Jemenie. Pod koniec lipca Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym, grożąc żegludze przez cieśninę Bab al-Mandab. Władze saudyjskie obarczyły również winą za ataki na swoje obiekty naftowe grupy zbrojne z Iraku, powiązane z Iranem.
Kontekst regionalny
Działania wojenne w Jemenie wznowiono w zeszłym miesiącu, otwierając nowy front w kryzysie regionalnym wywołanym wojną między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Arabia Saudyjska, która od 2015 roku przewodzi koalicji wspierającej uznawany międzynarodowo rząd Jemenu, również stała się celem ataków sił powiązanych z Iranem. Cieśnina Ormuz została zablokowana przez Iran, co czyni Morze Czerwone kluczową trasą transportu węglowodorów. W piątek Arabia Saudyjska podpisała pakt o wzajemnej obronie z Turcją i Pakistanem, na mocy którego atak zbrojny na którykolwiek z tych krajów jest uważany za atak na wszystkie trzy. Turecki minister spraw zagranicznych Hakan Fidan oświadczył, że sojusz nie jest wymierzony w Iran ani żaden inny kraj.
Rozejm z 2022 roku między Huti a uznawanym międzynarodowo rządem Jemenu jest coraz bardziej napięty. Huti przejęli kontrolę nad stolicą, Saną, w 2014 roku i od tego czasu posunęli się w głąb kraju.


