Hubert Hurkacz rozegrał 124-minutowy półfinał turnieju ATP Challenger w Cancún przeciwko Moezowi Echargui
Rozstawiony z numerem trzecim Hubert Hurkacz rozegrał 124-minutowy półfinał turnieju ATP Challenger 125 w Meksyku przeciwko Tunezyjczykowi Moezowi Echargui, po tym jak w ćwierćfinale obronił dziewięć break pointów.
Dzika karta i początkowe rundy
Polski tenisista Hubert Hurkacz dołączył do drabinki głównej turnieju ATP Challenger 125 w Cancún po otrzymaniu w ostatniej chwili dzikiej karty od meksykańskich organizatorów. Rozstawiony z numerem trzecim 29-latek z Wrocławia rozpoczął rywalizację od drugiej rundy dzięki wolnemu losowi. W swoim pierwszym meczu Hurkacz zmierzył się z Portugalczykiem Henrique Rochą. Polak wygrał pierwszego seta 6:2, jednak w drugim lepszy okazał się Rocha (6:4). Hurkacz rozstrzygnął decydującą partię na swoją korzyść 6:4, zapewniając sobie awans do ćwierćfinału.
Ćwierćfinał z Romanem Safiullinem
W ćwierćfinale Hurkacz zmierzył się z Romanem Safiullinem w meczu, który zakończył się po godzinie i 48 minutach. Pierwszy set był wyrównany, a w jednym z gemów przy stanie 3:3 zawodnicy wymienili 29 uderzeń. Hurkacz zakończył tę wymianę skrótem, do którego dobiegł Safiullin, po czym Polak podszedł do siatki i posłał mocne uderzenie w stronę Rosjanina. Hurkacz natychmiast podniósł rękę w geście przeprosin, sygnalizując, że zagranie było przypadkowe. Po obronie kilku break pointów przy własnym serwisie, Hurkacz przełamał Safiullina przy stanie 5:4 i wygrał seta 6:4. W drugiej partii Polak kontrolował przebieg gry, wygrywając 6:4, 6:3 i broniąc wszystkich dziewięciu break pointów w całym spotkaniu.
- Wolny los jako zawodnik rozstawiony z numerem trzecim
- Zwycięstwo z Henrique Rochą w trzech setach (6:2, 4:6, 6:4)
- Zwycięstwo z Romanem Safiullinem 6:4, 6:3 przy obronie dziewięciu break pointów
- Mecz z Moezem Echargui na korcie centralnym trwający 124 minuty
Półfinałowe starcie z Moezem Echargui
Hurkacz awansował do półfinału na korcie centralnym, gdzie zmierzył się z Tunezyjczykiem Moezem Echargui. Mecz rozpoczął się krótko po godzinie 1:00 czasu polskiego w nocy z soboty na niedzielę. Hurkacz zaczął od wygrania gema serwisowego do zera, po czym Echargui wyrównał na 1:1. W piątym gemie Tunezyjczyk prowadził 0-30 przy serwisie Polaka, ale Hurkacz zdobył cztery punkty z rzędu i utrzymał podanie. W ósmym gemie Echargui miał szansę na wyrównanie stanu seta na 4:4, jednak nie wykorzystał okazji. Hurkacz przełamał rywala, wychodząc na prowadzenie 5:3, a następnie wygrał seta 6:3.
Drugi set i kontekst turnieju
Po zakończeniu pierwszej partii Echargui skorzystał z kilkuminutowej przerwy. W pierwszym gemie drugiego seta Tunezyjczyk obronił dwa break pointy, a później odrobił stratę 0-30 przy własnym serwisie. Echargui wypracował dwie okazje na przełamanie i prowadzenie 3:1, podczas gdy Hurkacz poprosił o pomoc medyczną. Półfinał zakończył się po 124 minutach gry. Było to drugie spotkanie obu zawodników po meczu w turnieju ITF w Bakersfield sprzed ponad 10 lat, który Echargui wygrał 7:6(4), 4:6, 6:3. Echargui przystąpił do turnieju jako 197. rakieta świata, tracąc do Hurkacza 128 miejsc w rankingu ATP. Zwycięzca tego meczu w finale zmierzył się z Sebastianem Baezem lub Lloydem Harrisem.


