
Rosyjski dron uderzył w pobliżu polskiej granicy. Ewakuacja przejść w Dorohusku i Zosinie
Rosyjski dron odrzutowy uderzył 28 września w terytorium Ukrainy, dwa kilometry od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Polskie służby poderwały myśliwce, wydały alerty powietrzne i zarządziły ewakuację dwóch placówek granicznych.
Rosyjski dron uderzył w pobliżu przejścia granicznego
Rosyjski dron odrzutowy uderzył 28 września 2026 r. w terytorium Ukrainy, około 2 kilometry od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Jak przekazał wójt gminy Dorohusk Wojciech Sawa, maszyna spadła w pobliżu starego terminala po stronie ukraińskiej, co wywołało słyszalną detonację i widoczny czarny dym. Ukraińska agencja informacyjna Interfax-Ukraina podała, że uderzenie nastąpiło kilkaset metrów od granicy, zaznaczając, że infrastruktura przejścia w Jagodzinie nie została bezpośrednio uszkodzona. Wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka potwierdziła, że żadne pociski nie naruszyły polskiej przestrzeni powietrznej i nikt nie ucierpiał na przejściu granicznym.
Ewakuacje i alerty bezpieczeństwa
Po wykryciu nadlatujących obiektów powietrznych Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) po godzinie 17:00 wysłało alerty do użytkowników telefonów komórkowych w województwie lubelskim. W gminach przygranicznych zawyły syreny alarmowe, a mieszkańcom zalecono znalezienie schronienia i stosowanie się do poleceń służb. Odprawy graniczne zostały natychmiast wstrzymane, a polskie władze zarządziły ewakuację placówek w Dorohusku i Zosinie. Jak poinformował rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej major Dariusz Sienicki, odprawy wznowiono około godziny 17:20.
Najpierw wstrzymano odprawę na przejściu w Dorohusku, a następnie ewakuacja stała się konieczna, ponieważ sytuacja była bardzo dynamiczna. Dron spadł w bardzo bliskiej odległości od granicy.
- Polskie wojsko poderwało myśliwce w związku z rosyjskimi atakami na zachodnią Ukrainę
- RCB wydało alert o zagrożeniu powietrznym w woj. lubelskim, ewakuowano przejścia
- Wznowiono odprawy na przejściach w Dorohusku i Zosinie
- Myśliwce wróciły do baz po odwołaniu alertu
- Ponowne poderwanie myśliwców w związku z nowymi alertami w woj. lubelskim i podkarpackim
Patrole lotnicze i wzrost aktywności dronów
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) skierowało myśliwce do patrolowania wschodniej przestrzeni powietrznej Polski tuż przed godziną 17:00, gdy rosyjskie ataki uderzyły w zachodnie regiony Ukrainy. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że jednostki obrony powietrznej oraz systemy naziemne zostały postawione w stan gotowości.
Kolejny rosyjski atak na zachodnią Ukrainę. Dron odrzutowy uderzył po stronie ukraińskiej około 2 km od przejścia granicznego z Polską w Dorohusku. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nasze systemy obrony powietrznej i samoloty były gotowe do działania. Po odwołaniu alertu samoloty wróciły do baz, a systemy obrony przeszły w tryb obserwacji i gotowości.
Choć pierwsze patrole myśliwców zakończyły się przed godziną 18:00, niespełna godzinę później samoloty wojskowe ponownie poderwano w związku z kolejnymi uderzeniami. Dowództwo Operacyjne wydało wtórne alerty dla mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego podpułkownik Jacek Goryszewski zauważył, że siły rosyjskie przeszły na ataki dzienne, zwiększając jednocześnie liczbę odrzutowych systemów bezzałogowych operujących w pobliżu Polski.
Seria uderzeń w pobliżu granicy
Incydent ten następuje po wcześniejszym ataku lotniczym w tym samym sektorze przygranicznym z 13 września 2026 r. Wówczas rosyjski dron uderzył w stację benzynową i węzeł kolejowy około 2 kilometry od przejścia w Dorohusku po stronie Jagodzina. Polskie służby ewakuowały ponad 280 podróżnych z pięciu autokarów, a także 25 funkcjonariuszy Straży Granicznej i 25 pracowników Krajowej Administracji Skarbowej. Atak z 13 września trafił również w lokomotywę pociągu pasażerskiego w obwodzie wołyńskim krótko po tym, jak stację opuścił pociąg dyplomatyczny z byłym premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem, podczas gdy na miejscu pozostawał inny pociąg z byłym dyrektorem CIA Davidem Petraeusem.
- Podróżni (5 autokarów)
- 280 osoby
- Funkcjonariusze Straży Granicznej
- 25 osoby
- Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej
- 25 osoby

