W skrócie
Sąd Rejonowy w Częstochowie orzekł 3 września 2026 r. trzymiesięczny areszt tymczasowy dla 31-letniego Dominika D.
Badania toksykologiczne potwierdziły obecność klefedronu we krwi kierowcy, co według prokuratora Tomasza Ozimka upośledziło jego zdolność prowadzenia pojazdu.
Wypadek z 1 września 2026 r. na A1 pod Mykanowem zabił czterech pracowników firmy Rekma Sp. z o.o. i ciężko ranił czterech innych.
Śledczy odkryli w kabinie ciężarówki Scania dwie cyfrowe karty kierowcy zarejestrowane na inne osoby.
Prokuratura Rejonowa w Częstochowie analizuje nagrania wideo, aby ustalić, czy pojazdy ostrzegawcze zachowały minimalny odstęp 100 metrów.
- 1.09Ciężarówka Scania uderza w ekipę remontową na autostradzie A1 pod Mykanowem, zabijając czterech pracowników.
- 2.09Prokurator Tomasz Ozimek przedstawia zarzuty spowodowania katastrofy w ruchu lądowym oraz ukrywania kart kierowcy.
- 3.09Badania toksykologiczne wykrywają klefedron, a sąd w Częstochowie orzeka trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Areszt po badaniach toksykologicznych
Sąd Rejonowy w Częstochowie orzekł 3 września 2026 r. trzymiesięczny areszt tymczasowy dla 31-letniego kierowcy ciężarówki Dominika D. po śmiertelnym wypadku na autostradzie A1. Analiza toksykologiczna przekazana prokuraturze w czwartek potwierdziła obecność klefedronu, syntetycznego narkotyku psychotropowego, we krwi kierowcy. Śledczy wskazali, że wykryte stężenie było wystarczające, by upośledzić zdolność prowadzenia pojazdów, co może skłonić prokuraturę do zmiany kwalifikacji czynu i zaostrzenia kary.
„Mężczyzna znajdował się pod wpływem substancji psychotropowej w postaci klefedronu. Według biegłego z zakresu toksykologii, ustalone stężenie wpływało na zdolność prowadzenia pojazdów mechanicznych.”
Rzecznik Sądu Okręgowego Dominik Bogacz potwierdził, że areszt zastosowano ze względu na grożącą podejrzanemu surową karę oraz obawę ucieczki. Dominik D. próbował opuścić miejsce zdarzenia zaraz po wypadku, przechodząc przez bariery autostradowe, zanim zatrzymali go pracownicy drogowi. W czwartek w sądzie podejrzany odmówił składania wyjaśnień.
Szczegóły kolizji i ofiary
Do zderzenia doszło we wtorek, 1 września 2026 r., przed godziną 9:00 na jezdni w kierunku południowym autostrady A1 w pobliżu Mykanowa pod Częstochową. Ciągnik siodłowy marki Scania prowadzony przez Dominika D., mieszkańca powiatu kutnowskiego, uderzył w stojące pojazdy techniczne i ekipę remontową pracującą na prawym pasie. Pracownicy byli zatrudnieni przez firmę Rekma Sp. z o.o., wykonawcę robót dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
W wyniku uderzenia zginęło czterech pracowników: 20-latek z Niedzicy, 62-latek z Falsztyna oraz dwóch mężczyzn w wieku 44 lat. Czterech innych pracowników odniosło poważne obrażenia i trafiło do szpitali w Częstochowie oraz Sosnowcu. W akcji ratunkowej wzięło udział ponad 40 strażaków, zespoły ratownictwa medycznego oraz dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Kierowca ciężarówki nie odniósł obrażeń i przeszedł wstępne badanie alkomatem, które wykazało brak alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Zmarli
- 4 osoby
- Ciężko ranni
- 4 osoby
Dane z tekstu artykułu
Zarzuty i sprawa kart tachografu
W środę, 2 września 2026 r., Prokuratura Rejonowa w Częstochowie postawiła Dominikowi D. dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, która zagrażała życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu o wielkich rozmiarach. Drugi zarzut obejmuje ukrywanie dokumentów w postaci dwóch cyfrowych kart kierowcy należących do innych osób, które policja zabezpieczyła w kabinie ciężarówki.
Śledczy badają, czy obce karty były używane do fałszowania obowiązkowych zapisów czasu pracy i odpoczynku. Podczas przesłuchań obaj właściciele kart zeznali, że nie przekazywali ich Dominikowi D. Podejrzany przyznał się do spowodowania katastrofy, jednak twierdził, że nie pamięta momentu wypadku i zaprzeczył ukrywaniu kart kierowcy.
Weryfikacja procedur bezpieczeństwa w strefie robót
Poza działaniami kierowcy, Prokuratura Rejonowa w Częstochowie bada, czy miejsce robót drogowych było oznakowane i zabezpieczone zgodnie z normami bezpieczeństwa. Portal brd24.pl poinformował o nagraniach wideo wykonanych niespełna godzinę przed wypadkiem, które wskazują na potencjalne nieprawidłowości w ustawieniu znaków ostrzegawczych i poduszek zderzeniowych. Śledczy sprawdzają, czy pojazdy osłonowe zachowały wymagany odstęp co najmniej 100 metrów na pasie autostrady.