
Linda Noskova przetrwała pięć zmarnowanych piłek meczowych i wygrała Wimbledon, tytuł dedykuje zmarłej matce
21-letnia Czeszka zdołała odrobić stratę prowadzenia 5:2 w drugim secie i pięciu piłek meczowych, pokonując rodaczkę Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3, zostając najmłodszą mistrzynią od 2011 roku.
Finał
Linda Noskova zdobyła swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy w sobotę, pokonując rodaczkę Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3 w finale singla kobiet Wimbledonu. 21-letnia dziewiąta rozstawiona zdominowała pierwszego seta i prowadziła 5:2 w drugim, będąc o krok od podniesienia Pucharu Venus Rosewater. Finał trwał dwie godziny i 28 minut na zalanej słońcem centralnej korcie.
Załamanie w drugim secie
Noskova miała pięć piłek meczowych w trzech różnych gemach drugiego seta. Pierwsze trzy przepadły, gdy Muchova serwowała przy 2:5. Czwarta piłka meczowa przy własnym serwisie przy 5:3 zakończyła się podwójnym błędem. Piąta szansa uciekła w dziewiątym gemie. Muchova wygrała pięć kolejnych gemów, biorąc seta 7:5, pozostawiając Noskovą w szoku. Czeszka podeszła do krzesła, zakrywając uszy, by zagłuszyć hałas tłumu. Sekwencja ta przywołała wspomnienia załamania Jany Novotnej w finale w 1993 roku przeciwko Steffi Graf.
Reset
Przerwa na toaletę między setami zmieniła przebieg meczu. Noskova powiedziała dziennikarzom, że zejście z kortu i zobaczenie trofeów Wimbledonu przywróciło jej koncentrację.
Pomyślałam: nie wezmę tego małego, wezmę duży. Byłam tak blisko. To będzie prawdopodobnie największa tragedia mojego życia.
Splunęła zimną wodą na twarz i powiedziała sobie, że mecz zaczyna się od nowa. Kiedy wróciła, obroniła trzy piłki breakowe w pierwszym gemie decydującego seta – moment, który później nazwała punktem zwrotnym. Jej uderzenia z głębi kortu wróciły do normy, praca nóg stała się ostrzejsza, a przełamała Muchovą, by dojść do 5:3. Przy szóstej piłce meczowej, ponad godzinę po pierwszej, potężny serwis wymusił słaby return i Noskova została mistrzynią.
Jeden z największych wysiłków, jakie kiedykolwiek zobaczycie na tym korcie.
Dla mamy
Podczas ceremonii wręczenia trofeów myśli Noskovej powędrowały do jej matki, Ivany Noskovej, która zmarła na raka w przeddzień Wimbledonu w 2024 roku. Mająca wtedy 19 lat Czeszka grała w żałobie w tamtym roku i wygrała swój pierwszy mecz w SW19. W sobotę, ze łzami w oczach, pocałowała prawą dłoń i uniosła ją ku niebu. Jej ojciec Drahos patrzył z trybun.
Myślę, że zawsze chciała, żebym tu była. Zawsze chciała, żebym podniosła takie trofeum. Wierzę, że to było i wciąż jest jej marzeniem.
Noskova jest trzecią Czeszką, która wygrała Wimbledon w ciągu czterech lat, po Marketcie Vondrousovej w 2023 i Barborze Krejcikovej w 2024. Jest najmłodszą mistrzynią od czasów Petry Kvitovej w 2011, która oglądała mecz z loży królewskiej.
- Noskova dominuje, wygrywa 6:2 w imponującym stylu.
- Noskova ma pięć piłek meczowych w trzech gemach, ale nie wykorzystuje żadnej. Podwójny błąd przy jednej piłce meczowej.
- Muchova wygrywa pięć gemów z rzędu, biorąc seta 7:5, szokując Noskovą i publiczność.
- Noskova widzi trofea Wimbledonu poza kortem. Mówi sobie: „Wezmę to duże”.
- Noskova obronia trzy piłki breakowe – moment, który później nazywa decydującym punktem zwrotnym.
- Noskova serwuje potężnie przy 5:3; Muchova ledwo dotyka piłki. Noskova wygrywa 6:3.
Rozczarowanie Muchovej
Dla 29-letniej Muchovej to druga porażka w finale Wielkiego Szlema po przegranej z Igą Świątek w 2023 roku na French Open. Do finału dotarła po obronie piłki meczowej w wyczerpującym półfinale z Coco Gauff, wygrywając decydującego super tie-breaka 12:10. Muchova przyznała, że fizyczne obciążenie tamtego meczu i nerwy związane z okazją odbiły się na niej od początku. Opisała swój występ jako „jeden z najgorszych meczów turnieju” i powiedziała, że potrzebuje kilku dni, by dojść do siebie emocjonalnie. Podczas wywiadu na korcie rozbawiła publiczność, zwracając się do Noskovej „moja była przyjaciółko”, nawiązując do ich bliskiej więzi z gry w deblu podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024, gdzie przegrały mecz o brązowy medal.
To moje marzenie, to mój cel – podnieść to wielkoszlemowe trofeum. To porażka, ale też motywacja.


