
Călin Georgescu czwarty dzień przesłuchiwany przez DIICOT w sprawie oszustwa na 1,1 mln euro
Prokuratorzy kontynuowali analizę danych z urządzeń zabezpieczonych w willi Călina Georgescu w Mogoșoaia. Do sprawdzenia pozostało jeszcze ponad 20 nośników. Jego żona Cristela nie została wezwana w piątek, a przed siedzibą prokuratury zgromadzili się zwolennicy polityka.
Czwarty dzień przeszukań urządzeń
Călin Georgescu został w piątek rano przewieziony z aresztu śledczego do siedziby DIICOT. Był to czwarty dzień z rzędu, w którym polityk był doprowadzany na przesłuchania. Prokuratorzy wciąż zabezpieczają dane z urządzeń przejętych podczas przeszukania rodzinnej willi w Mogoșoaia 21 września. Jak podaje Digi24, do przeanalizowania pozostało jeszcze ponad 20 nośników, w tym telefony, laptopy i pamięci USB. Tym razem wezwano jedynie Georgescu, a nie jego żonę. Przed budynkiem DIICOT zgromadzili się zwolennicy polityka, co wymusiło ustawienie barierek ochronnych. W poprzednich dniach małżeństwo spędzało w siedzibie prokuratury średnio od sześciu do siedmiu godzin.
Sprawa oszustwa
Georgescu został aresztowany tymczasowo na 30 dni decyzją z 29 września. Zarzuca mu się oszustwo na kwotę 1,1 mln euro oraz założenie zorganizowanej grupy przestępczej. Zawiadomienie złożył biznesmen z Buzău, Răzvan Leu, któremu zaproponowano transakcję metalami szlachetnymi wymagającą linii kredytowej w wysokości 6 mln euro. Według akt sprawy Georgescu zalecił Leu kontakt z Ionelem Rusenem, który przedstawił mu obywatela Włoch, Massimiliano Arenę, przedstawianego jako reprezentant szwajcarskiego banku. Leu miał wpłacić milion euro gwarancji, z czego 100 000 euro miało sfinansować kampanię prezydencką Georgescu. Następnie Leu przelał kolejne 100 000 euro po obietnicy zwiększenia kredytu do 15 mln euro. Kredyt nigdy nie został przyznany, a gwarancja nie wróciła do biznesmena. Prokuratorzy twierdzą, że grupa powstała we wrześniu 2021 roku pod kierownictwem 64-letniego obywatela Rumunii i działała głównie w Rumunii oraz Wielkiej Brytanii.
Zajęcie majątku
Prokuratorzy przeszukali willę w Mogoșoaia 21 września, a 24 września dokonali jej zajęcia. Trybunał w Bukareszcie odrzucił zażalenie Georgescu i orzekł, że willa pozostanie zajęta. 7 października prokuratorzy zajęli kilka rachunków bankowych należących do Georgescu. Jak podaje Adevărul, był to środek zabezpieczający w sprawie dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej i oszustwa o szczególnie poważnych skutkach.
Skarga Cristeli Georgescu
Cristela Georgescu była przesłuchiwana przez trzy dni, jednak w piątek nie została wezwana. W środowym oświadczeniu stwierdziła, że ma prawo wyrazić swoje zaniepokojenie i powiedziała dziennikarzom, że czuła się torturowana, widząc zdjęcia swoich dzieci w rękach prokuratorów. Przed budynkiem DIICOT dodała, że każda matka może utożsamić się z jej sytuacją.
Myślę, że każda matka może się ze mną utożsamić.
W tym samym oświadczeniu skarżyła się, że poufne informacje rodzinne wyciekają do prasy.
Nie mam więc gwarancji, nie mam bezpieczeństwa naszych danych osobowych i wyrażam to zaniepokojenie.
- Przeszukanie willi w Mogoșoaia i zabezpieczenie urządzeń
- Prokuratorzy zajmują willę w Mogoșoaia
- Georgescu i Ionel Rusen trafiają do aresztu tymczasowego na 30 dni
- Prokuratorzy zajmują rachunki bankowe Georgescu
- Georgescu czwarty dzień z rzędu doprowadzony do DIICOT
Willa w Mogoșoaia pozostaje zajęta, a urządzenia z domu są nadal badane przez prokuratorów.


