
Bogucki zaprzecza doniesieniom o zastąpieniu Czarnka jako kandydata PiS na premiera
Szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego oświadczył w Polsat News, że nie otrzymał żadnej propozycji kandydowania na premiera z ramienia PiS. To reakcja na doniesienia dziennikarza Kanału Zero, który twierdził, że Jarosław Kaczyński zdecydował o zastąpieniu Przemysława Czarnka właśnie Boguckim.
Doniesienia medialne
22 lipca dziennikarz Robert Mazurek z Kanału Zero poinformował, że lider Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Jarosław Kaczyński podjął osobistą decyzję o zmianie kandydata partii na urząd premiera. Według Mazurka nowym kandydatem miałby zostać Zbigniew Bogucki, obecny szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Bogucki miał wyrazić zgodę po rozmowie z Kaczyńskim, a prezydent Nawrocki miał udzielić mu swojego poparcia.
To informacja nieoficjalna, ale pewna.
Zgodnie z doniesieniami Bogucki miałby zastąpić Przemysława Czarnka, byłego ministra edukacji, którego ogłoszono kandydatem PiS na premiera podczas konwencji partyjnej w krakowskiej hali „Sokół” na początku marca 2026 roku. Bogucki, prawnik i były wojewoda zachodniopomorski, był wymieniany jako potencjalny kandydat jeszcze przed wyborem Czarnka.
- Konwencja PiS w Krakowie ogłasza Przemysława Czarnka kandydatem na premiera.
- Kanał Zero informuje o zastąpieniu Czarnka przez Zbigniewa Boguckiego.
- Rzecznik PiS Rafał Bochenek dementuje doniesienia w serwisie X.
- Bogucki zaprzecza w wywiadzie dla Polsat News.
- Zaplanowane spotkanie Morawiecki-Kaczyński.
Reakcja rzecznika PiS
Rzecznik PiS Rafał Bochenek szybko zdementował te doniesienia w serwisie X. Zaapelował do Mazurka, by opierał swoją pracę na faktach, a nie na „bajkach i podszeptach złych ludzi”.
Kandydatem PiS na premiera jest prof. Przemysław Czarnek i jeśli wygramy nadchodzące wybory, zostanie on Prezesem Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej. Scenariusz, który Pan snuje, nie jest w ogóle rozważany.
Oświadczenie Bochenka nie pozostawiło miejsca na wątpliwości: Czarnek pozostaje oficjalnym wyborem partii.
Bogucki: „Jestem i będę szefem kancelarii”
Tego samego dnia wieczorem Zbigniew Bogucki pojawił się w Polsat News i bezpośrednio odniósł się do spekulacji. Poinformował, że rozmawiał z prezydentem Nawrockim o sprawach kancelaryjnych, kwestiach konstytucyjnych, sędziach i legislacji, a prezydent nie poczynił żadnych ustaleń dotyczących zmiany kandydata.
Dzisiaj i w najbliższych miesiącach, w najbliższej przyszłości, byłem, jestem i będę szefem Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Karola Nawrockiego.
Bogucki podkreślił, że zgodnie z decyzjami kierownictwa PiS kandydatem na premiera pozostaje Przemysław Czarnek, którego nazwał „drogim przyjacielem”. Zapytany, czy przyjąłby propozycję objęcia funkcji premiera, odpowiedział, że odpowie „jeśli taka propozycja się pojawi”, dodając, że obecnie taka oferta nie istnieje. Określił spekulacje mianem „nieprawdziwych informacji” i zaznaczył, że jego priorytetem jest rzetelne wykonywanie obowiązków szefa kancelarii.
Kontekst polityczny i sondaże
Bogucki wskazał na wysokie notowania prezydenta Nawrockiego, które po roku sprawowania urzędu przekraczają 55% mimo ataków mediów i rządu. Tymczasem poparcie dla PiS w większości sondaży, według Radia Zet, oscyluje wokół 25%. Partia liczyła, że Czarnek, profesor KUL i minister edukacji w latach 2020–2023, pomoże odzyskać wyborców, którzy przeszli do Konfederacji i ruchu Grzegorza Brauna. Tak zwany „efekt Czarnka” nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów, a niektórzy komentatorzy zauważają, że rywalizacja na radykalizm z prawicowymi konkurentami zniechęca bardziej umiarkowanych wyborców.
- Aprobata dla Nawrockiego
- 55 %
- Poparcie dla PiS
- 25 %
Napięcia wewnątrz partii
Spekulacje o zmianie kandydata pojawiają się w obliczu widocznych tarć wewnątrz PiS. Na czwartek, 23 lipca, zaplanowano spotkanie byłego premiera Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim. Rozmowy mogą przesądzić o przyszłości stowarzyszenia Morawieckiego i jego dalszej przynależności do partii. Zapytany o kryzys wewnętrzny, Bogucki odmówił komentarza, stwierdzając, że nie będzie wciągany w „publiczne spekulacje na temat tego, co jest w głowach Prawa i Sprawiedliwości”.


