Polska wprowadza bezwzględne więzienie dla pijanych kierowców łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów
Projekt nowelizacji przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości zobowiąże sądy do orzekania bezwzględnej kary pozbawienia wolności wobec kierowców przyłapanych na jeździe pod wpływem alkoholu lub narkotyków, którzy jednocześnie łamią sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Zniknie możliwość zamiany kary na grzywnę lub prace społeczne.
Założenia projektu
Projekt nowelizacji Kodeksu karnego oraz Kodeksu wykroczeń, przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości i ujawniony przez dziennik Rzeczpospolita, odbiera sądom narzędzia pozwalające na orzekanie kar wolnościowych wobec części sprawców przestępstw drogowych. Kluczowa zmiana dotyczy kierowców prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, którzy jednocześnie naruszają sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Wobec tej grupy sąd będzie miał obowiązek orzec bezwzględną karę więzienia. Zawieszenie wykonania kary będzie możliwe jedynie w "szczególnie uzasadnionych przypadkach".
Niezbędne jest wprowadzenie odpowiednich przepisów prawnych, które pozwolą prawu karnemu wypełnić jego funkcję – prewencję ogólną, która ma odstraszać obywateli od popełniania przestępstw lub wykroczeń drogowych poprzez pokazanie, poprzez groźbę kary i wydawanie wyroków, że łamanie prawa niesie ze sobą realne i dotkliwe konsekwencje.
Projekt eliminuje również możliwość warunkowego umorzenia postępowania w sprawach o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, w przypadku recydywy oraz złamania sądowego zakazu. Obecnie sąd może warunkowo umorzyć sprawę, jeśli wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, a postawa sprawcy rokuje przestrzeganie prawa. Według nowych zasad, nawet sprawca po raz pierwszy przyłapany na przekroczeniu dopuszczalnego limitu alkoholu nie będzie mógł skorzystać z tego rozwiązania.
Koniec grzywien i prac społecznych
Kolejna zmiana dotyczy artykułu 37a Kodeksu karnego, który obecnie pozwala sądowi zamienić krótką karę więzienia na grzywnę w wysokości co najmniej 150 stawek dziennych lub karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych na okres co najmniej czterech miesięcy. Ministerstwo chce zablokować tę możliwość dla każdego skazanego za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub złamanie sądowego zakazu. Sąd nie będzie miał wyboru i będzie musiał orzec karę izolacyjną.
Obecnie za prowadzenie pojazdu mechanicznego po alkoholu lub narkotykach grozi kara do trzech lat więzienia. Złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów jest zagrożone karą od trzech miesięcy do pięciu lat. Projekt nie zmienia tych górnych granic; usuwa jedynie ścieżki, które pozwalały sędziom unikać wysyłania sprawców do więzienia.
Impuls: seria głośnych spraw
Prace nad zaostrzeniem przepisów to pokłosie kilku niedawnych zdarzeń, które ponownie wywołały debatę publiczną. W połowie lipca zapadł wyrok w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Kilka dni później policja na autostradzie A1 zatrzymała pijanego kierowcę, który miał już dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Pod koniec lipca doszło do kolejnego tragicznego wypadku z udziałem kierowcy objętego zakazem sądowym. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek już wcześniej sygnalizował, że trwają prace nad zaostrzeniem przepisów.
Podejrzewam, że ustawodawca zauważył, iż do kierowców i społeczeństwa dociera sygnał, że prawo nie działa.
Sokołowski, emerytowany inspektor policji i były rzecznik Komendy Głównej Policji, powiedział w rozmowie z Faktem, że sądy już teraz mają możliwość orzekania na podstawie artykułu 244 Kodeksu karnego kary od trzech miesięcy do pięciu lat za złamanie zakazu prowadzenia pojazdów. "Można się tylko zastanawiać, dlaczego ten przepis nie jest zawsze stosowany, gdy zakaz sądowy jest łamany wielokrotnie" – powiedział. "Uważam, że gdyby był stosowany, nie mielibyśmy dzisiaj tego problemu".
Zastrzeżenia ekspertów
Nie wszyscy eksperci prawni są przekonani, że to podejście zadziała. Rzeczpospolita cytuje profesora Andrzeja Sakowicza z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, który argumentuje, że obecne przepisy już pozwalają na adekwatną reakcję, a obowiązkowe kary więzienia mogą okazać się w niektórych przypadkach zbyt surowe. Dr Grzegorz Bogdan z Uniwersytetu Jagiellońskiego ostrzega przed populizmem penalnym, zauważając, że surowsze sankcje niekoniecznie zmniejszają przestępczość, a sądy pozbawione elastyczności mogą częściej sięgać po wyroki w zawieszeniu zamiast nakładać wysokie grzywny lub prace społeczne.
Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, nazwał projekt "jasnym sygnałem, że ustawodawca chce konsekwentniej eliminować z dróg osoby, które stanowią szczególne zagrożenie dla bezpieczeństwa". Dodał jednak, że projekt drastycznie ogranicza instrumenty, którymi sąd może indywidualizować karę, a to powinno zawsze budzić niepokój, ponieważ indywidualizacja jest istotą sprawiedliwości.
Kierunek wzmocnienia ochrony uczestników ruchu drogowego jest zrozumiały i słuszny. Jednocześnie projekt bardzo znacząco ogranicza instrumenty, które pozwalają sądowi na zindywidualizowanie reakcji karnej. (...) Sąd w wielu przypadkach straci możliwość dostosowania swojej reakcji do konkretnych okoliczności sprawy i osoby sprawcy. To powinno zawsze skłaniać do ostrożności, ponieważ istotą sprawiedliwości jest właśnie indywidualizacja kary.
Co dalej
Projekt nie został jeszcze przyjęty, więc nie można podać daty jego wejścia w życie. Stanowi on kontynuację pakietu wdrożonego pod koniec stycznia 2026 roku, który wprowadził dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów (z wyłączeniem wyjątkowych okoliczności) oraz dał sądom możliwość orzekania przepadku pojazdu. Nowa propozycja jest przedstawiana przez resort jako kolejny krok mający na celu zamknięcie ostatniej, w ich ocenie, luki dla recydywistów drogowych.

