
Rosną żniwo trzęsienia ziemi w Wenezueli: 1 430 ofiar śmiertelnych, 70 000 zaginionych, narasta gniew z powodu opóźnionej pomocy
Trzy dni po dwóch trzęsieniach ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5, które zniszczyły środkową Wenezuelę, oficjalne żniwo śmiertelnych ofiar wzrosło do 1 430, a prawie 70 000 osób uznano za zaginione. Narasta publiczne oburzenie z powodu tempa akcji ratunkowych.
Skala katastrofy wciąż jest nieznana po tym, jak w środę wieczorem w odstępie minuty wystąpiły dwa potężne trzęsienia ziemi, które zrównały z ziemią całe dzielnice w nadmorskim stanie La Guaira, zaledwie 27 km na północ od Caracas. Amerykańska Służba Geologiczna zarejestrowała wstrząsy o magnitudzie 7,2 i 7,5, przy czym drugi był jednym z najsilniejszych kiedykolwiek odnotowanych w tym południowoamerykańskim kraju.
- Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,2 nawiedza środkową Wenezuelę, a minutę później następuje wstrząs o magnitudzie 7,5.
- Dr Zaira Medina prowadzi zespół medyczny z Caracas do La Guaira, gdzie trwają już akcje ratunkowe.
- Tymczasowa prezydent Delcy Rodríguez ogłasza stan katastrofy w La Guaira i ogranicza dostęp.
- Ogłoszono żniwo ofiar: 1 430 zabitych i 3 238 rannych; rodziny zgłaszają prawie 70 000 zaginionych.
- ONZ szacuje straty na 6,7 mld USD, co stanowi 6% PKB Wenezueli.
- Przybywają międzynarodowe ekipy ratunkowe; wojsko USA wysyła zespoły poszukiwawcze i okręt transportowy.
Katastrofalny podwójny cios
Podwójne wstrząsy zamieniły setki budynków w sterty betonu i stali zbrojeniowej. W najbardziej dotkniętym stanie La Guaira zrównano z ziemią całe osiedla socjalne, wieżowce mieszkalne i hotele. ONZ szacuje straty materialne na 6,7 mld USD, co stanowi 6% PKB Wenezueli, choć liczba ta nie uwzględnia jeszcze szerszych zakłóceń gospodarczych. Jorge Rodríguez, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego, ogłosił w sobotę, że potwierdzono śmierć 1 430 osób, a co najmniej 3 238 jest rannych. Tymczasem rodziny zgłaszają prawie 69 000 osób, z którymi nie ma kontaktu; ONZ szacuje liczbę zaginionych na około 50 000.
Każda uratowana osoba to cud. Nie będziemy niczego ukrywać co do skali tej tragedii.
Ratownicy przeszukują gruzy
W La Guaira mieszkańcy i wolontariusze kopią w gruzowiskach łopatami, linami, kilofami i gołymi rękoma. Zespół medyczny z Caracas pod kierownictwem dr Zairy Mediny, 58-letniej dyrektorki szpitala Pérez de León, wyruszył w piątek, spodziewając się leczenia ocalałych. Kiedy dotarli do dziewięciopiętrowego budynku Portofino Beach, gdzie mieszkało kilku lekarzy, szef obrony cywilnej Germán Ortiz poinformował ich, że będą szukać zmarłych. Nad gruzami unosił się już zapach rozkładu. Córka dr Mediny, chirurg Gabriela Herrera (29 l.), była w grupie, która przetrwała czterogodzinną podróż, często pieszo, ponieważ korki paraliżowały konwoje z pomocą.
Idę na wojnę. Bądźcie mili dla ludzi, którzy tu przyjdą. Jeśli będzie dziecko, przytulcie je.
Międzynarodowe zespoły ratownicze z Meksyku, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Brazylii, Salwadoru, Francji, Holandii i Turcji już przybyły. Przedstawiciel Departamentu Stanu USA Jeremy Lewin poinformował, że u wybrzeży Wenezueli zacumował okręt transportowy marynarki wojennej, a dwa 80-osobowe zespoły poszukiwawcze zostały rozmieszczone, nazywając to „wyścigiem z czasem” o uratowanie rannych. Loyce Pace, dyrektorka regionalna Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Ameryki, zauważyła, że wiele osób wciąż boi się wracać do swoich domów.
Gniew z powodu reakcji rządu
Tymczasowa prezydent Delcy Rodríguez, która rządzi przy wsparciu USA od czasu pojmania Nicolása Maduro w styczniu, ogłosiła w piątek stan katastrofy w La Guaira i poinformowała, że w okolicy patroluje ponad 14 000 żołnierzy i policjantów. Jednak gdy odwiedzała zniszczone tereny w Caracas, zrozpaczeni mieszkańcy krzyczeli „wynoś się” i „nic nie zrobiliście dla ludzi”. Dostęp do strefy katastrofy jest obecnie ograniczony i wymaga specjalnych pozwoleń, co jeszcze bardziej potęguje frustrację.
Tragedia, która wydarzyła się w La Guaira, pogrążyła całą Wenezuelę w żałobie. To naprawdę bolesna sytuacja dla naszego kraju.
Mieszkańcy skarżyli się, że pomoc była zbyt wolna. Jorge Sánchez, stojąc przed zawalonym domem w La Guaira, powiedział, że nikt nie pomógł jego rodzinie. Jesús Suárez przebył 200 km, aby szukać swojego syna Jeana, ale na miejscu nie znalazł żadnego zaawansowanego sprzętu. „Wierzę, że może tam być” – powiedział, wskazując na stertę gruzu.
Osobiste historie ocalałych i tych, którzy stracili bliskich
Wśród zniszczeń pojedyncze akcje ratunkowe dawały ulotną nadzieję. Michelle Morgana, która przeprowadziła się na szóste piętro kompleksu apartamentowego Ilona w Caraballeda zaledwie dziesięć dni przed trzęsieniami ziemi, uciekła z tylko drobnymi obrażeniami po zawaleniu się niższych pięter. Ona i jej mąż spuścili się na dół przy użyciu związanych prześcieradeł na materace ułożone poniżej. Zespół wolontariuszy prowadzony przez pastorkę Marianellę Torres de Montilla z Maracay dotarł do El Palmar del Oeste dzień później, przywożąc żywność i wodę, ale pierwsze napotkane osoby już nie żyły. Wolontariusze rozpowszechniali opisy tatuaży i rzeczy osobistych wydobytych z gruzów, prosząc zrozpaczone rodziny o identyfikację bliskich.
W miarę jak szanse na uratowanie życia maleją, nastrój w La Guaira staje się coraz bardziej ponury. „To wyścig z czasem, aby znaleźć ocalałych” – relacjonował zespół BBC na miejscu, podczas gdy zapach śmierci rozprzestrzeniał się po nadmorskich miasteczkach, takich jak Catia La Mar, gdzie niewiele budynków pozostało nienaruszonych.


