Mykola Studzinskyi przyjechał własnym samochodem na SOR z problemami kardiologicznymi, został przyjęty na trzy dni, a po wyjściu zobaczył rachunek za parking w wysokości 1350 zł. Po godzinach spędzonych przed szlabanem zapłacił prawie połowę swojej miesięcznej pensji; poznański szpital zapowiedział anulowanie opłaty.