Premier Włoch Giorgia Meloni oraz przywódcy dziewięciu innych państw UE zaapelowali do Komisji Europejskiej o gruntowną rewizję systemu handlu emisjami. Wspólny list, zainicjowany przez Polskę, zakłada wydłużenie darmowych uprawnień emisyjnych poza 2034 rok. Sygnatariusze wskazują, że bez zmian rośnie ryzyko przenoszenia produkcji przemysłowej poza Unię.

Wspólny list dziesięciu państw UE

Giorgia Meloni i liderzy dziewięciu innych państw członkowskich wezwali Komisję Europejską do gruntownej rewizji ETS oraz wydłużenia darmowych uprawnień emisyjnych poza 2034 rok.

Polska zainicjowała działania

Inicjatywa wyszła z Polski i została poparta przez Bułgarię, Chorwację, Czechy, Grecję, Węgry, Łotwę, Portugalię, Rumunię i Słowację.

Argument o konkurencyjności przemysłu

Sygnatariusze ostrzegają, że bez zmian system może przyspieszyć przenoszenie produkcji przemysłowej poza Unię i zwiększyć koszty dla firm oraz obywateli.

Confindustria idzie dalej niż rządy

Emanuele Orsini zaapelował o całkowite zawieszenie ETS, uznając obecną sytuację za nadzwyczajną.

Spór o ETS wpisuje się w szerszą debatę

Na dyskusję o przyszłości systemu wpływają równocześnie ceny energii, napięcia geopolityczne i pytania o konkurencyjność europejskiej gospodarki.

Premier Włoch Giorgia Meloni i przywódcy dziewięciu innych państw członkowskich Unii Europejskiej skierowali wspólny list do Komisji Europejskiej, w którym wezwali do „gruntownej rewizji” unijnego rynku emisji CO2. Zaapelowali też o przedłużenie bezpłatnych przydziałów uprawnień do emisji poza obecny termin, czyli 2034 rok. List, zainicjowany przez Polskę i podpisany także przez Bułgarię, Chorwację, Czechy, Grecję, Węgry, Łotwę, Portugalię, Rumunię i Słowację, zawiera argument, że obecne ramy systemu trzeba dostosować do nowej sytuacji gospodarczej i geopolitycznej. Sygnatariusze ostrzegają, że bez reformy system może przyspieszyć przenoszenie produkcji przemysłowej poza Unię. Inicjatywa jest jednym z najbardziej skoordynowanych wystąpień państw członkowskich UE przeciw obecnej konstrukcji głównego instrumentu klimatycznego Wspólnoty.

System handlu emisjami UE działa od 2005 roku i jest podstawowym narzędziem Unii do ograniczania przemysłowych emisji dwutlenku węgla. Zgodnie z obecnymi zasadami bezpłatne uprawnienia przyznawane branżom energochłonnym mają być stopniowo wygaszane do 2034 roku. Po tej dacie firmy musiałyby kupować wszystkie uprawnienia na otwartym rynku. System od lat spotyka się z krytyką ze strony organizacji przemysłowych i części państw członkowskich, które uważają, że podnosi koszty produkcji i stawia europejskich producentów w gorszej pozycji wobec konkurentów z krajów, gdzie ceny emisji są mniej restrykcyjne.

Dziesięć rządów ostrzega przed ryzykiem przenoszenia przemysłu W liście przywódcy dziesięciu państw podkreślają, że obecne ramy ETS, choć skuteczne w ograniczaniu emisji, wymagają dostosowania do nowej sytuacji gospodarczej i geopolitycznej. Wzywają do bardziej wyważonego podejścia, które uwzględni potrzeby sektorów energochłonnych oraz specyfikę poszczególnych państw członkowskich. Wydłużenie bezpłatnych przydziałów po 2034 roku sygnatariusze uznają za niezbędne, aby towarzyszyć transformacji przemysłu bez uszczerbku dla zatrudnienia i wzrostu gospodarczego. W liście wskazano też na potrzebę takiego prowadzenia polityki klimatycznej, by nie generowała nadmiernych kosztów dla firm i obywateli, zwłaszcza przy wysokich cenach energii i utrzymujących się napięciach międzynarodowych. Sygnatariusze zwrócili się do Komisji o rozpoczęcie politycznej i technicznej dyskusji o przyszłości ETS przed kolejnym cyklem legislacyjnym. Deklarowanym celem jest pogodzenie ambitnej polityki klimatycznej z trwałością europejskiego przemysłu. Inicjatywa wyszła z Polski, co potwierdza wieloletnie obawy Warszawy dotyczące tempa i kosztów unijnej agendy dekarbonizacji przemysłu.

Szef Confindustrii chce pełnego zawieszenia ETS Emanuele Orsini, prezydent Confindustrii od maja 2024 roku, poszedł dalej niż autorzy wspólnego listu. W rozmowie z niemieckim dziennikiem Frankfurter Allgemeine Zeitung wezwał Europę do całkowitego zawieszenia ETS. Orsini określił obecną sytuację jako „sytuację nadzwyczajną”, która jego zdaniem wymaga dalej idącej reakcji niż stopniowa rewizja zasad. Jego wypowiedzi odzwierciedlają szersze nastroje wśród europejskich organizacji przemysłowych, które coraz głośniej mówią o presji konkurencyjnej, z jaką mierzą się producenci na kontynencie. Postulat zawieszenia wykracza poza to, czego formalnie zażądało dziesięć rządów w liście do Komisji, ale wskazuje ten sam kierunek polityczny.

Przywódcy instytucji UE apelują o jedność w sprawach energii i geopolityki Przewodniczący Rady Europejskiej António Costa, odnosząc się do sytuacji energetycznej, nazwał obecny okres „trudnym momentem” i zaapelował, by Europa zwiększyła własną produkcję. Przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola, maltańska polityk pełniąca tę funkcję od stycznia 2022 roku, oddzielnie podkreśliła w rozmowie z Costą potrzebę jedności UE w sprawach Ukrainy, Iranu i konkurencyjności. Tymczasem Litwa wyraziła obawę, że trwający konflikt na Bliskim Wschodzie może odwrócić międzynarodową uwagę od wojny w Ukrainie. Tę obawę podziela kilka mniejszych państw członkowskich UE na wschodniej flance Unii. Nałożenie się presji na rynku energii, niepewności geopolitycznej i obaw o konkurencyjność przemysłu sprawiło, że przyszłość ETS znalazła się w centrum szerszej debaty o gospodarczym i strategicznym kierunku Unii. Komisja Europejska nie odpowiedziała jeszcze formalnie na wspólny list przywódców dziesięciu państw członkowskich.

Mentioned People