
USA obchodzą 250 lat niepodległości w cieniu siły gospodarczej i głębokiego niepokoju politycznego
Stany Zjednoczone świętują w sobotę 250. rocznicę powstania, a komentatorzy zastanawiają się nad trwałą siłą jego założycielskich ideałów i ostrymi sprzecznościami, które wciąż definiują republikę.
Radykalne założenie, obciążone dziedzictwo
4 lipca 1776 roku w Filadelfii Drugi Kongres Kontynentalny przyjął Deklarację Niepodległości, zrywając więzy z Wielką Brytanią i stwierdzając, że wszyscy ludzie są stworzeni równymi i mają niezbywalne prawa do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Język tego dokumentu inspirował ruchy demokratyczne na całym świecie, ale od samego początku był sprzeczny z rzeczywistością niewolnictwa rasowego. Samuel Johnson w 1775 roku zadał pytanie:
To napięcie nigdy nie zostało w pełni rozwiązane.Dlaczego najgłośniejsze krzyki o wolność słyszymy właśnie od poganiaczy Murzynów?
Długa droga praw
Martin Luther King, przemawiając w 1963 roku przed Pomnikiem Lincolna, określił Deklarację jako weksel, który Ameryka odrzuciła wobec swoich kolorowych obywateli.
Wojna secesyjna, 19. poprawka przyznająca kobietom prawo głosu i ruch praw obywatelskich rozszerzyły obietnicę republiki – co Bill Clinton ujął w ten sposób:Gdy architekci naszej republiki napisali wspaniałe słowa Konstytucji i Deklaracji Niepodległości, podpisali weksel, którego spadkobiercą miał być każdy Amerykanin.
Z Ameryką nie ma niczego, czego nie można naprawić tym, co jest w Ameryce dobre.
- Przyjęcie Deklaracji Niepodległości, ustanawiającej samorządność i niezbywalne prawa.
- Ratyfikacja Konstytucji USA, ustanawiającej formalną republikę.
- Koniec wojny secesyjnej; 13. poprawka znosi niewolnictwo, poszerzając prawa.
- Ratyfikacja 19. poprawki, przyznającej prawo głosu kobietom.
- Uchwalenie ustawy o prawach obywatelskich, kamień milowy ruchu praw obywatelskich.
Potęga gospodarcza i wydrążona klasa średnia
Według większości standardów amerykańska gospodarka kwitnie, ale kraj ogarnia poczucie przygnębienia. Klasa średnia została wydrążona, a mobilność społeczna uległa zastojowi, podsycając politykę bardziej spolaryzowaną niż kiedykolwiek w żywej pamięci. Nowa pozłacana epoka skoncentrowanego bogactwa napiera na demokratyczne instytucje: hiperupolitycznione sądownictwo, Kongres niezdolny do stanowienia prawa, władza wykonawcza skłonna rządzić dekretami oraz stuletnia konstytucja prawie niemożliwa do zmodernizowania. Wypełnione po brzegi stadiony podczas trwających Mistrzostw Świata w piłce nożnej mężczyzn rzutują obraz świętowania i dobrobytu, ale wszechobecna „skyboxyfikacja” życia publicznego – termin ukuty przez filozofa Michaela Sandela – oznacza, że bogaci mogą coraz częściej unikać dzielenia przestrzeni z resztą społeczeństwa.
Globalna potęga, niepewny kierunek
Stany Zjednoczone w ostatnim stuleciu stały się najważniejszym narodem świata pod względem gospodarczym, militarnym, naukowym i kulturalnym. Amerykanie zdobyli więcej Nagród Nobla niż jakikolwiek inny kraj, a cały świat konsumuje ich filmy i muzykę. Jednak poważne błędy w polityce zagranicznej od czasu II wojny światowej oraz nieprzewidywalna osobowość obecnego prezydenta wprawiają sojuszników i rywali w niepokój. Republika założona przez ludzi nieufnych wobec zagranicznych zobowiązań spędziła 80 lat jako siła organizująca porządek międzynarodowy, a jej nawyki przekształcają społeczeństwa daleko poza jej granicami.
Zdolność do odnowy
Założyciele Ameryki patrzyli na republikę rzymską zarówno jako na inspirację, jak i na przestrogę. „Financial Times” zauważa, że innowacyjność amerykańskiej gospodarki pozostaje niezmieniona: kraj, który dał światu samorządność, zapoczątkował także rewolucję cyfrową. Ponieważ naród ten opiera się na idei, a nie na związkach rodowych, jego rewolucja zapoczątkowała poszukiwania, które nigdy nie mogą się zakończyć. Ceną wolności, jak głosi powiedzenie z epoki założycielskiej, jest wieczna czujność.


