
UE otwiera drogę do ośrodków deportacyjnych w państwach trzecich, Niemcy celują w Rwandę i Ugandę
UE osiągnęła porozumienie w sprawie nowego rozporządzenia dotyczącego powrotów, umożliwiającego państwom członkowskim deportowanie odrzuconych wnioskodawców azylowych do państw trzecich bez żadnego wcześniejszego powiązania.
Co uzgodniono
Negocjatorzy UE osiągnęli w poniedziałek wieczorem porozumienie w sprawie nowego rozporządzenia dotyczącego powrotów, które pozwoli państwom członkowskim na tworzenie „hubów powrotów” w krajach spoza UE. Odrzuceni wnioskodawcy azylowi, których nie można odesłać do krajów pochodzenia, na przykład dlatego, że państwo pochodzenia odmawia ich przyjęcia, mogą być przetrzymywani w tych ośrodkach. Kluczowym nowym elementem jest to, że nie jest wymagane żadne wcześniejsze powiązanie z państwem trzecim; jedynym wymogiem jest umowa dwustronna między jednym lub kilkoma państwami UE a krajem przyjmującym. Rozporządzenie wprowadza również ostrzejsze zasady, w tym do 24 miesięcy aresztu dla osób stawiających opór usunięciu, łatwiejsze zakazy wjazdu i surowsze kary.
Dzięki nowym przepisom mamy większą kontrolę nad tym, kto może wjechać do UE, kto może pozostać, a kto musi opuścić jej terytorium.
Porozumienie to jest częścią szerszego zaostrzenia polityki azylowej UE, następującego wraz z reformą Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego (CEAS). W 2025 roku tylko 28 procent osób, którym nakazano opuszczenie kraju, faktycznie to zrobiło, a UE znajduje się pod rosnącą presją ze strony partii prawicowych.
- Komisja Europejska proponuje huby powrotów i ostrzejsze zasady
- Parlament przyjmuje środki migracyjne przy wsparciu skrajnej prawicy
- Trilog uzgadnia nowe rozporządzenie o powrotach
Niemcy naciskają na umowy
Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z zadowoleniem przyjął wynik i powiedział, że rozmowy z potencjalnymi krajami partnerskimi, w tym Rwandą, Ugandą i Uzbekistanem, są już w toku. Wyraził nadzieję, że pierwsze umowy dwustronne mogą zostać zawarte jeszcze w tym roku, choć przyznał, że „pozostaje jeszcze wiele pracy do wykonania”. Ośrodki nie zaczną działać natychmiast; po podpisaniu umowy faktyczna budowa i uruchomienie zajmą więcej czasu. Dobrindt przekonywał również, że perspektywa wysłania do hubu może zniechęcić do nielegalnej migracji i zadać cios siatkom przemytniczym.
Reakcje polityczne
SPD, młodszy partner w niemieckiej koalicji, pozostaje sceptyczna, ale przyznaje, że nie może zablokować tego środka. Partia poparła nadrzędną reformę CEAS i obecnie nie ma parlamentarnego instrumentu, aby powstrzymać konkretne umowy. Hakan Demir, rzecznik partii ds. polityki wewnętrznej, nazwał 24-miesięczny areszt nieproporcjonalnym i powiedział, że wątpi, by jakikolwiek kraj zgłosił się na ochotnika do przyjęcia hubów.
Jak dotąd nikt nie był w stanie powiedzieć mi, gdzie te huby powrotu miałyby zostać zbudowane.
Zieloni byli znacznie bardziej wrogo nastawieni. Współprzewodniczący Felix Banaszak potępił plan jako kosztowną rozrywkę, która podważa mechanizmy ochronne. Ostro skrytykował także Europejską Partię Ludową (EPL) za sojusz z grupami skrajnie prawicowymi w Parlamencie Europejskim w celu przeforsowania wcześniejszych ograniczeń migracyjnych.
Przetrzymywanie rodzin z dziećmi przez lata i deportowanie ludzi do obozów w państwach trzecich nie ma nic wspólnego z efektywną, praworządną polityką migracyjną.
Rzecznik UNHCR Barbar Baloch zajął bardziej wyważone stanowisko, mówiąc, że pomysł można zbadać, jeśli przestrzegane będą standardy praw człowieka.
Koszty, doświadczenia i obawy dotyczące praw człowieka
Doświadczenia z podobnych projektów są przygnębiające. Dwa włoskie obozy w Albanii, zbudowane od podstaw, szacuje się na koszt od 650 milionów do miliarda euro w ciągu pięciu lat. Organizacje praw człowieka ostrzegają, że rozporządzenie grozi stworzeniem „drakońskiej machiny aresztów i deportacji” i otworzy drzwi do systematycznych nadużyć. Silvia Carta z PICUM powiedziała:
To rozporządzenie stworzy drakońską machinę aresztów i deportacji.
Rozporządzenie wymaga od państw trzecich przestrzegania „międzynarodowych standardów praw człowieka”, ale krytycy zauważają, że takie zobowiązania są trudne do wyegzekwowania. Posłanka do PE z SPD Birgit Sippel wskazała, że nie ma wiążącego mechanizmu zapewniającego zgodność. Małoletni bez opieki byliby wyłączeni, ale rodziny z dziećmi nie.
Co dalej
Rozporządzenie wymaga jeszcze formalnego zatwierdzenia przez państwa członkowskie i Parlament Europejski, co wydaje się prawdopodobne. Następnie rządy krajowe, które chcą utworzyć huby powrotów, będą musiały wynegocjować umowy z chętnymi państwami trzecimi. Hiszpania i Francja już zasygnalizowały niechęć, podczas gdy grupa obejmująca Austrię, Danię, Holandię i Grecję współpracuje z Niemcami nad innowacyjnymi rozwiązaniami. To, czy uda się znaleźć odpowiednie kraje przyjmujące, pozostaje otwartym pytaniem.
