
UE wybiera dialog zamiast twardej odpowiedzi na amerykańskie sankcje wobec MTK
Waszyngton wpisał Międzynarodowy Trybunał Karny na listę sankcyjną, a środki wejdą w życie w kwietniu 2027 roku. Ministrowie spraw zagranicznych państw UE na spotkaniu w Luksemburgu wybrali dyplomację, pozostawiając rozporządzenie blokujące jako rezerwowe narzędzie.
Amerykańskie sankcje i ich zakres
W piątek 9 października Stany Zjednoczone ogłosiły sankcje wobec Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) w Hadze. Trybunał został dodany do listy SDN (Specially Designated Nationals), na której znajdują się głównie organizacje terrorystyczne i groźni przestępcy. Obywatele, firmy i organizacje z USA będą miały zakaz świadczenia usług na rzecz wymienionych podmiotów oraz prowadzenia z nimi interesów. Naruszenie tych przepisów grozi karą do dwudziestu lat więzienia oraz grzywną w wysokości miliona dolarów. Środki te są kontynuacją wcześniejszych sankcji nałożonych na poszczególnych sędziów i prokuratorów MTK, którzy zostali już odcięci od amerykańskich usług, w tym bankowych i ubezpieczeniowych. Według NOS sankcje wejdą w życie w kwietniu 2027 roku, a nowe środki grożą całemu trybunałowi oraz wszystkim powiązanym z nim stronom.
Rubio przedstawił ten ruch jako wybór między dwiema opcjami: MTK musi zaprzestać swoich działań albo Stany Zjednoczone doprowadzą do końca istnienia trybunału. Ogłoszenie nastąpiło krótko po informacji, że była sędzia MTK Navi Pillay otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla, jak podaje tagesschau. Stany Zjednoczone nie są członkiem MTK i nie uznają jego jurysdykcji, jednak Amerykanie mogą być sądzeni w Hadze za ludobójstwo, zbrodnie wojenne lub zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione na terytorium jednego ze 125 państw członkowskich trybunału. Według NOS Amerykanie domagają się, aby trybunał przestał ścigać obywateli USA.
- USA ogłaszają sankcje wobec Międzynarodowego Trybunału Karnego
- Kaja Kallas publikuje pierwszą reakcję na X, a UE wydaje oficjalne stanowisko
- Ministrowie spraw zagranicznych UE spotykają się w Luksemburgu i wybierają dyplomację zamiast twardych środków
- Wybory uzupełniające w USA, które mogą wpłynąć na pole manewru Trumpa
- Amerykańskie sankcje wobec trybunału wchodzą w życie, według NOS
Ministrowie UE wybierają dyplomację
W poniedziałek 12 października ministrowie spraw zagranicznych państw UE spotkali się w Luksemburgu i uzgodnili ścieżkę dyplomatyczną, rezygnując na razie z twardych środków wobec amerykańskich sankcji. Belgia domagała się bardziej zdecydowanych działań, w tym wydania firmom instrukcji ignorowania amerykańskich sankcji, jednak nie uzyskała wystarczającego poparcia. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas poświęciła trybunałowi mniej niż pięć procent czasu swojej konferencji prasowej, jak podaje NRC, i określiła sześć miesięcy przed wejściem sankcji w życie jako "okno na dialog". Jej pierwsza reakcja w sobotę 10 października na platformie X zawierała to samo sformułowanie. Oficjalne stanowisko UE z tego dnia podkreślało niezmienne poparcie dla MTK, wzywało Waszyngton do wycofania ostatnich środków i wyrażało zadowolenie z gotowości USA do omówienia obaw z państwami będącymi stronami Statutu Rzymskiego.
Holenderski minister spraw zagranicznych Tom Berendsen powiedział po spotkaniu, że sześć miesięcy powinno zostać wykorzystane na dialog przy jednoczesnej ochronie trybunału, a sankcje nazwał godnymi ubolewania i niepotrzebnymi.
Najważniejsze jest podjęcie dialogu i zrobienie wszystkiego, aby chronić trybunał.
Kwestia rozporządzenia blokującego
Unijne rozporządzenie blokujące zabraniałoby europejskim firmom przestrzegania amerykańskich sankcji. W wywiadzie dla de Volkskrant pod koniec września Berendsen stwierdził, że jest gotów użyć tego "środka ostatecznego", zaznaczając jednocześnie, że ma on swoje zalety i wady oraz nie powinien być stosowany jedynie w celu wysłania sygnału. Przed spotkaniem zapowiedział, że wezwie Komisję Europejską do przygotowania regulacji, czego domaga się również Belgia. Belgijski minister Prevot argumentował, że potrzebny jest stanowczy sygnał, ponieważ niektóre firmy współpracujące z trybunałem już teraz prewencyjnie wycofują swoje wsparcie. Berendsen nie był w stanie potwierdzić tych doniesień, choć przyznał, że dostrzega obawy wśród przedsiębiorców.
Holenderski eurodeputowany Dirk Gotink (EPL) wątpi, czy Komisja i Rada Europejska są gotowe na twardą grę. Axel Voss, niemiecki członek EPL w komisji prawnej Parlamentu Europejskiego, ocenił sankcje w bardziej surowych słowach.
Jeśli USA karzą sędziów i prokuratorów za wypełnianie ich mandatu, to jest to po prostu zastraszanie wymiaru sprawiedliwości.
Wpływ na trybunał i firmy
Zakaz transakcji oznacza, że banki prowadzące operacje w USA mogą nie mieć możliwości dokonywania przelewów na konta trybunału lub dla jego personelu, jak podaje tagesschau. Przepływy płatności i korzystanie z internetu często odbywają się za pośrednictwem amerykańskich firm, co rodzi obawy, że trybunał nie będzie mógł dalej funkcjonować. Europejskie firmy mogą również przyjąć sankcje z obawy przed konsekwencjami prawnymi w Stanach Zjednoczonych, jak podaje Trouw. Prezes MTK Tomoko Akane nazwała te środki atakiem na międzynarodowy porządek prawny. Bernd Lange, członek SPD w Parlamencie Europejskim i przewodniczący komisji handlu, stwierdził, że jest to również atak na UE, ponieważ trybunał ma siedzibę w Hadze, a sankcje uderzają w działania prowadzone wewnątrz Unii. Holandia chce rozmawiać z firmami i szuka nowych partnerów, którzy mogliby wesprzeć trybunał, powiedział Berendsen.
Co dalej
Negocjacje z Waszyngtonem mają toczyć się w nadchodzących miesiącach, jednak NOS zauważa, że eksperci podkreślają trudność w uzyskaniu takiego zobowiązania. Trouw donosi, że Donald Trump często wycofywał się z gróźb lub je łagodził, gdy mógł ogłosić sukces, a amerykańskie wybory uzupełniające w listopadzie mogą wpłynąć na jego pole manewru. Komisja i Berendsen chcą również rozważyć nowe środki ochrony trybunału, jednak w poniedziałek 12 października nie było jasne, jakie konkretnie kroki zostaną podjęte. MTK wydał nakazy aresztowania Władimira Putina i Benjamina Netanjahu, a ani Rosja, ani Izrael nie są członkami trybunału, jak podaje tagesschau.


