
Taty Almeida, argentyńska działaczka na rzecz praw człowieka i wieloletnia liderka Matek z Plaza de Mayo, zmarła w wieku 95 lat
Argentyńska aktywistka, która od 1975 roku poszukiwała swojego siłą uprowadzonego syna i stała się moralnym autorytetem w walce z bezkarnością za zbrodnie dyktatury, została pożegnana w poniedziałek podczas publicznego czuwania w Buenos Aires.
Koniec życia w oporze
Taty Almeida, przewodnicząca stowarzyszenia Matki z Plaza de Mayo (Linia Założycielska) i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci argentyńskiego ruchu praw człowieka, zmarła w niedzielę w wieku 95 lat. Jej rodzina przekazała, że odeszła w otoczeniu bliskich w szpitalu w Buenos Aires po trzytygodniowej hospitalizacji. Organizacja Matek ogłosiła jej śmierć w poruszającym hołdzie: „Dziękujemy za nauczenie nas, że kochać to stawiać opór, że jedyną przegraną walką jest ta, z której rezygnujemy, i że nie ma większej siły niż siła miłości”.
Jej ciało wystawiono na widok publiczny w poniedziałek w budynku związku zawodowego FOETRA, sali w stylu art déco, którą często odwiedzała. Dziesiątki osób ustawiły się w kolejce wokół kwartału ulic. Almeida pozostawiła instrukcje, by nie przynosić kwiatów; zamiast tego zbierano datki na jej organizację. Przy wejściu widniało jedynie kilka białych papierowych chust i wieńce od ruchów społecznych.
Mamo, odejdź w spokoju. Alejandro czeka na ciebie tam w górze. Uściskajcie się i czuwajcie nad nami z góry.
Zaginięcie, które zmieniło wszystko
Urodzona jako Lidia Stella Mercedes Miy Uranga 28 czerwca 1930 roku, Almeida była nauczycielką i córką oficera kawalerii. Poślubiła swojego kolegę Jorge Almeidę i miała troje dzieci. Jej życie zmieniło się w czerwcu 1975 roku, gdy jej 20-letni syn Alejandro, student medycyny i członek lewicowej Rewolucyjnej Armii Ludu, został porwany przez prawicową grupę paramilitarną Triple A, dziewięć miesięcy przed wojskowym zamachem stanu z 24 marca 1976 roku. Jego szczątków nigdy nie odnaleziono.
Początkowo Almeida ufała siłom zbrojnym. Później wspominała, że cieszyła się z pierwszego komunikatu junty, myśląc, że „nasi ludzie” przejęli władzę. Poszukiwania syna i spotkania z innymi kobietami, które straciły dzieci w wyniku działań aparatu państwowego, odmieniły ją. Do 1979 roku dołączyła do ruchu Matek z Plaza de Mayo.
To tak, jakbyśmy znów zostały osierocone. Matki nas chroniły, pokazywały nam drogę, którą należy podążać aż do końca.
Białe chusty i plac
Od 30 kwietnia 1977 roku grupa kobiet, „las locas” (szalone), jak drwiąco nazywało je wojsko, zaczęła co czwartek okrążać Plaza de Mayo w Buenos Aires, nosząc białe chusty na głowach i trzymając zdjęcia swoich zaginionych dzieci. Domagały się prawdy o 30 tysiącach osób, które według organizacji praw człowieka zostały siłą uprowadzone podczas dyktatury w latach 1976–1983. Almeida stała się publiczną twarzą frakcji Linii Założycielskiej po tym, jak ruch podzielił się w kwestii uznania, że zaginieni nie żyją.
- Syn Alejandro Almeida, lat 20, siłą uprowadzony przez grupę paramilitarną Triple A.
- Pierwszy cotygodniowy marsz Matek z Plaza de Mayo w Buenos Aires.
- Taty Almeida dołącza do ruchu Matek z Plaza de Mayo.
- Koniec argentyńskiej dyktatury wojskowej.
- Almeida publikuje zbiór poezji swojego syna.
- Taty Almeida umiera w wieku 95 lat w Buenos Aires.
Konfrontacja z nowym negacjonizmem
Almeida pozostawała aktywna politycznie do ostatnich miesięcy życia. Wzięła udział w masowym marszu 24 marca, upamiętniającym 50. rocznicę zamachu stanu. Z wózka inwalidzkiego, z białą chustą na głowie i zdjęciem syna na piersi, kierowała swój gniew przeciwko prezydentowi Javierowi Mileiowi, którego administracja kwestionuje oficjalną liczbę ofiar i bagatelizuje zbrodnie junty.
To po prostu klaun, z całym szacunkiem dla klaunów.
Dziedzictwo, które trwa
„Była niesamowitą kobietą o niesamowitym zaangażowaniu, a jej walka i walka Matek zyskały międzynarodowe znaczenie” – powiedziała przed miejscem czuwania peronistyczna deputowana María Teresa García. W 2008 roku Almeida opublikowała tomik poezji swojego syna, który odnalazła wśród jego rzeczy. Jej własne ciało nie zostanie pochowane obok Alejandro, ten grób nigdy nie istniał, ale rytuał czwartkowych marszów trwa nadal.


