
Czerwony Krzyż ostrzega, że epidemia Eboli w DRK nie osiągnęła jeszcze szczytu i może potrwać rok, a G7 wzywa do skoordynowanej reakcji
Epidemia Eboli we wschodniej Demokratycznej Republice Konga wciąż narasta i może utrzymywać się przez kolejne 12 miesięcy, ostrzegł we wtorek Czerwony Krzyż, gdy przywódcy G7 wezwali do „silnej i skoordynowanej” reakcji.
Przebieg epidemii
Epidemia, którą po raz pierwszy ogłoszono 15 maja, stała się już największym odnotowanym ogniskiem rzadkiego szczepu Bundibugyo. Światowa Organizacja Zdrowia podaje 808 potwierdzonych przypadków i 192 zgony, co daje śmiertelność na poziomie 24%, ale Lekarze bez Granic i Oxfam ostrzegają, że te liczby prawdopodobnie oddają tylko część rzeczywistości. „Nikt nie zna prawdziwej skali ani dokładnego miejsca rozprzestrzeniania się choroby” – powiedziała Kate White, koordynatorka medyczna MSF.
Obawiamy się, że zakończenie tej choroby może potrwać rok. Sądzę, że szczyt nie jest za nami, ale przed nami.
Zaufanie i kultura na miejscu
Zespoły Czerwonego Krzyża przeprowadzające bezpieczne pochówki spotkały się w ostatnich dniach z wyzwiskami słownymi, groźbami, a nawet fizycznymi atakami, co jest wynikiem nieufności i napięć kulturowych. Niektóre społeczności wierzą, że choroba została wymyślona, by przyciągnąć zagraniczne pieniądze, inne postrzegają ochronne protokoły pochówku jako atak na tradycję. IFRC rozpoczęło używanie worków na ciała z przezroczystym panelem z tworzywa sztucznego, aby krewni mogli zobaczyć twarz zmarłego. „Budowanie zaufania wymaga czasu. Wymaga uczciwości, cierpliwości i pokory, ale podczas tej epidemii nie jest opcją; jest kwestią życia i śmierci” – powiedział Michon.
- Wirus prawdopodobnie zaczął krążyć, według wysokiego rangą kongijskiego urzędnika
- DRK oficjalnie ogłasza 17. epidemię Eboli
- WHO ogłasza stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym
- IFRC ostrzega, że szczyt wciąż przed nami; szczyt G7 wzywa do skoordynowanej reakcji
Luki diagnostyczne i mgła danych
Brak zdolności testowania jest krytyczną słabością. Michon opisał „dotkliwy niedobór możliwości diagnostycznych”, który utrudnia ustalenie, jak daleko rozprzestrzenia się epidemia. Urzędnik kongijskiej służby zdrowia powiedział Reuterowi, że dane z laboratoriów, ośrodków leczenia i zespołów nadzoru są niezwykle trudne do ujednolicenia, co prowadzi do niedokładności w obu kierunkach: niektórzy pacjenci są liczeni wielokrotnie, inni umierają niezgłoszeni w społecznościach. Urzędnik powiedział również, że wirus prawdopodobnie krążył już w lutym.
Reakcja międzynarodowa
Przywódcy G7 spotykający się w Evian we Francji wydali oświadczenie wzywające do „zdecydowanych” i „skoordynowanych” działań, wskazując na zagrożenia dla bezpieczeństwa zdrowotnego związane z ogniskami zarówno w DRK, jak i w sąsiedniej Ugandzie, gdzie potwierdzono 19 przypadków i dwa zgony. Niemcy zobowiązały się do przekazania dodatkowych 13 mln euro, z czego 9 mln euro trafi bezpośrednio do DRK i lokalnych organizacji, a 4 mln euro do WHO.
Niestabilność regionalna
Trzy dotknięte prowincje – Ituri, Kiwu Południowe i Kiwu Północne – zamieszkuje około 15 milionów ludzi, a są one naznaczone śmiertelnymi konfliktami społecznymi i przesiedleniami na dużą skalę. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża odnotował, że liczba przyjęć rannych w wyniku walk we wschodniej DRK wzrosła o 30% między połową maja a połową czerwca, co dodatkowo obciąża i tak już kruchy system opieki zdrowotnej.


