
Śmierć trzylatka w Grodzisku Mazowieckim. Sekcja zwłok wykluczyła sepsę, wykazała niedrożność jelit
Trzyletni chłopiec zmarł 24 września w Szpitalu Zachodnim w Grodzisku Mazowieckim. Sekcja zwłok wykazała niedrożność jelit, a nie podejrzewaną przez lekarzy infekcję meningokokową. Sprawę bada prokuratura.
Objawy i wezwanie pomocy
Chłopiec, opisywany przez większość mediów jako trzylatek, a przez wpolityce.pl jako 3,5-latek, we wtorek 22 września czuł się na tyle dobrze, że bawił się w przedszkolu. Wymioty zaczęły się w nocy, a następnego dnia pojawiła się gorączka, brak apetytu i utrzymujące się wymioty. Wieczorem ból brzucha stał się silny. Krótko przed 23:00 dziecko zaczęło wymiotować żółcią nawet po łyku wody, zbladło, a jego usta zsiniały. Ojciec wezwał pogotowie, podaje Uwaga! TVN. Zespoły ratownictwa rozważały transport do Warszawy lub Grodziska Mazowieckiego. Rodzinę poinformowano, że kolejka w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie wynosi siedem godzin, podczas gdy w Grodzisku nie było oczekujących pacjentów. Marcin Sanocki, dyrektor stacji pogotowia w Błoniu, przekazał Uwaga! TVN, że wybrano najbliższy szpital z oddziałem pediatrycznym, zgodnie z procedurami.
Opieka w Szpitalu Zachodnim
Dokumentacja medyczna cytowana przez wpolityce.pl wskazuje, że po przybyciu na SOR stan chłopca oceniono jako pilny, ale nie zagrażający życiu, odnotowując przyspieszone tętno, bladość i ból brzucha. W dokumentach opisano brzuch jako miękki i niebolesny, dlatego nie zlecono USG ani zdjęcia rentgenowskiego. Personel podał tlen, kroplówki i antybiotyk, a lekarze podejrzewali zakażenie meningokokowe i sepsę. Około 3:00 dziecko przeniesiono z sali obserwacyjnej na oddział pediatryczny, gdzie jego stan szybko się pogorszył. Lekarz dyżurny przekazał wpolityce.pl, że w nocy w szpitalu nie było radiologa, a USG wykonano dopiero podczas reanimacji. Anestezjolog miał zgłaszać podczas akcji ratunkowej zastrzeżenia dotyczące złych warunków pracy i braku sprawnego sprzętu. Zgon stwierdzono o 5:26 dnia 24 września, po dwóch godzinach reanimacji. Relacje dotyczące czasu różnią się: FAKT24 podaje, że śmierć nastąpiła około trzy godziny po przyjęciu, podczas gdy Rzeczpospolita wskazuje na pięć godzin.
Wyniki sekcji zwłok
Sekcja zwłok przeprowadzona 28 września wskazała jako bezpośrednią przyczynę zgonu niedrożność jelit spowodowaną uwięźnięciem jelita cienkiego, co doprowadziło do martwicy, wstrząsu i śmierci. Badania bakteriologiczne wykluczyły meningokoki oraz inne bakterie wywołujące sepsę, tym samym wykluczając podejrzewaną infekcję. Chirurg dziecięcy dr Aleksandra Jasińska powiedziała Uwaga! TVN, że objawy chłopca wymagały dalszej diagnostyki.
- Chłopiec bawi się w przedszkolu, w nocy zaczynają się wymioty
- Stwierdzenie zgonu chłopca po dwóch godzinach reanimacji
- Sekcja zwłok wykazuje niedrożność jelit z martwicą, wyklucza meningokoki
Dziecko trafiło na SOR w stanie bardzo ciężkim. Taki pacjent powinien mieć wykonane zdjęcie rentgenowskie brzucha i USG, ponieważ takie objawy mogą wskazywać na infekcję.
Dr Jasińska dodała również, jak podał FAKT24, że pacjent w takim stanie powinien zostać przewieziony do placówki, w której dostępna jest chirurgia dziecięca.
Reakcja szpitala i śledztwo
Iwona Bubisz-Dukat, ordynator oddziału w Szpitalu Zachodnim, wyjaśniła Uwaga! TVN podejście diagnostyczne i odmówiła szczegółowego komentowania sprawy.
Mamy do czynienia z postępowaniem prokuratorskim. Nie chciałabym wchodzić w szczegóły, które mogłyby wpłynąć na to, jak potoczy się dalsza ocena. Współpracujemy z prokuraturą. Staramy się przekazywać wszystkie informacje.
Rodzice chcą wiedzieć, czy wcześniejsza diagnostyka obrazowa brzucha mogłaby zmienić wynik leczenia oraz czy specjalistyczny szpital dziecięcy dałby ich synowi większe szanse na przeżycie. Artykuły opisują sprawę jako postępowanie prokuratorskie, żadne z nich nie informuje o postawieniu zarzutów ani o wskazaniu podejrzanych. Lider Konfederacji Krzysztof Bosak oraz publicysta Piotr Kusznieruk publicznie wyrazili oburzenie w związku z tą sprawą, podaje wpolityce.pl.


