Śląsk Wrocław pokonuje Raków Częstochowa 2:1 po dwóch golach w końcówce meczu
Beniaminek Śląsk Wrocław odrobił jednobramkową stratę, zdobywając gole w 86. i 90. minucie, co pozwoliło mu pokonać Raków Częstochowa 2:1 w niedzielnym meczu PKO BP Ekstraklasy.
Tło meczu
Śląsk Wrocław powrócił w tym sezonie do Ekstraklasy po rocznej przerwie, przegrywając w pierwszej kolejce 2:1 z Górnikiem Zabrze, mimo wczesnego prowadzenia. Trener Ante Šimundža dokonał dwóch zmian w składzie na mecz z Rakowem Częstochowa, stawiając na debiutującego bramkarza Karola Niemczyckiego oraz wprowadzając do środka pola Grzegorza Tomasiewicza. Raków, czwarta drużyna poprzedniego sezonu, również rozpoczął od domowej porażki 2:1 z Wisłą Płock, ale zdołał się zrehabilitować wysokim zwycięstwem nad Vallettą w eliminacjach Ligi Konferencji. Do Wrocławia przyjechali prosto z Malty, a trener Dawid Kroczek poszukiwał swojego pierwszego ligowego zwycięstwa.
Pierwsza połowa: niewykorzystane okazje i pirotechnika
Spotkanie było dwukrotnie przerywane w pierwszych 20 minutach, ponieważ kibice Śląska odpalili dużą ilość materiałów pirotechnicznych, co zmusiło sędziego Szymona Marciniaka do wstrzymania gry. Gdy dym opadł, to Raków stworzył groźniejsze sytuacje. W 27. minucie techniczny strzał Mahira Emrelego obronił Niemczycki, a dobitka Michaela Ameyawa została zablokowana przez Irodota Christodoulou. Minutę później Piotr Samiec-Talar wyszedł sam na sam, ale jego słabe wykończenie łatwo wyłapał Kacper Trelowski. Raków zmarnował następnie dwie doskonałe okazje: w 30. minucie Tomasz Pieńko nie trafił w światło bramki w sytuacji sam na sam, a w doliczonym czasie gry Patryk Makuch uderzył głową niecelnie z dwóch metrów. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Druga połowa: prowadzenie Emrelego
Raków kontynuował ataki po przerwie i objął prowadzenie po godzinie gry. Brak porozumienia między Christodoulou a Niemczyckim pozwolił Emrelemu przejąć piłkę, minąć bramkarza i skierować ją do pustej bramki. Był to drugi gol azerskiego napastnika dla klubu, ale pierwszy w lidze po trafieniu przeciwko Valletcie w Europie. Śląsk odpowiedział ofensywnym nastawieniem, wprowadzając Malaly'ego Dembélé i Timossiego Anderssona tuż po godzinie gry, jednak miał trudności ze stworzeniem klarownych sytuacji aż do ostatnich minut. Jorge Yriarte otrzymał żółtą kartkę dla gospodarzy, a Bogdan Racovitan i Dieudonne Debohi zostali napomniani w zespole Rakowa.
Dramatyczna końcówka: powrót Śląska
Determinacja gospodarzy opłaciła się w 86. minucie. Dośrodkowanie Samca-Talara przyjął na klatkę piersiową Dembélé, którego uderzenie obronił Trelowski, ale Luka Marjanac dobił piłkę, wyrównując stan meczu. Przy dopingu 22 841 widzów Śląsk ruszył po zwycięstwo i zdobył je w 90. minucie. Kapitan Piotr Samiec-Talar wykończył płynną akcję, kompletując zwrot akcji i wprawiając stadion w euforię. Niektóre źródła przypisywały wyrównanie 87. minucie, jednak sekwencja dwóch późnych goli okazała się rozstrzygająca.
- Strzał Mahira Emrelego obroniony przez Karola Niemczyckiego; dobitka Michaela Ameyawa zablokowana
- Tomasz Pieńko marnuje sytuację sam na sam dla Rakowa
- Patryk Makuch uderza głową niecelnie z dwóch metrów
- Emreli wykorzystuje błąd w obronie i daje Rakowowi prowadzenie 1:0
- Luka Marjanac wyrównuje dla Śląska po zamieszaniu podbramkowym
- Piotr Samiec-Talar zdobywa zwycięską bramkę dla Śląska
Co to oznacza
Wynik sprawia, że Raków pozostaje bez ligowego zwycięstwa po dwóch meczach, a ich jedyne wygrane w tym sezonie pochodzą z rozgrywek europejskich. Teraz skupiają się na dwumeczu Ligi Konferencji ze szwedzkim Hammarby. Śląsk natomiast świętował swój pierwszy sukces w najwyższej klasie rozgrywkowej po awansie, wykazując się odpornością, która zadowoli Šimundžę. Dla sędziego Marciniaka mecz ten był powrotem do krajowych rozgrywek po mistrzostwach świata.


