W skrócie
Sejm przyjął ustawę o praworządności w czwartek 22 października 2026 r. stosunkiem głosów 231 za, 200 przeciw przy sześciu wstrzymujących się. Projekt trafił do Senatu.
Młodzi sędziowie z kategorii zielonej (1,1 tys. osób) zachowają status, sędziowie z kategorii żółtej wrócą na wcześniejsze stanowiska, a byli sędziowie z kategorii czerwonej stracą status sędziego.
Zbigniew Bogucki zapowiedział, że ustawa w pierwotnym kształcie nie uzyska podpisu prezydenta Karola Nawrockiego. Wskazał, że zmiany mogą dotyczyć blisko 3500 sędziów powołanych po 2017 r.
Głosowanie w Sejmie
W czwartek 22 października 2026 r. Sejm przyjął tzw. ustawę o praworządności, sztandarowy projekt reformy ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, mający uregulować status sędziów powołanych po 2018 r. Za ustawą głosowało 231 posłów, przeciw było 200, a sześciu wstrzymało się od głosu. Projekt trafia teraz do Senatu, który ma pracować nad nim znacznie szybciej niż Sejm, gdzie ustawa utknęła od grudnia ubiegłego roku. Wcześniej projekt przeszedł długie i burzliwe konsultacje społeczne. Sejm odrzucił wniosek PiS i Rozwoju Plus o odrzucenie ustawy w całości i przyjął 22 poprawki zgłoszone przez klub Koalicji Obywatelskiej (KO).
- Za
- 231 głosy
- Przeciw
- 200 głosy
- Wstrzymali się
- 6 głosy
Dane z tekstu artykułu
Trzy kategorie sędziów
Ustawa dotyczy tzw. neosędziów, których status jest kwestionowany ze względu na udział poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) w procedurach ich powoływania. Zgodnie z ustawą, uchwały KRS z dwóch poprzednich kadencji zawierające wnioski o powołanie sędziów stracą moc prawną, co obejmuje uchwały podjęte od marca 2018 r. do maja 2026 r. Stanowiska obsadzone na tej podstawie wygasną w dniu wejścia w życie ustawy, a procedury nominacyjne zostaną przeprowadzone ponownie przed obecną radą. Sędziowie zostaną podzieleni na trzy kategorie kolorystyczne, a ich przyszłość będzie zależeć od grupy, do której trafią.
Młodzi sędziowie z zielonej kategorii, liczącej 1,1 tys. osób, uzyskają potwierdzenie statusu uchwałami przyszłej KRS i staną się pełnoprawnymi sędziami. Sędziowie z kategorii żółtej awansowali po ocenie dokonanej przez obecną KRS. Wrócą oni na poprzednio zajmowane stanowiska, zachowają obecne funkcje w ramach delegacji przez dwa lata, a następnie, o ile nie zrezygnują, wezmą udział w nowych konkursach. Byli sędziowie z kategorii czerwonej wykonywali inny zawód prawniczy przed powołaniem przez obecną KRS. Stracą oni status sędziego i będą mogli wrócić do swoich dawnych profesji lub pozostać w sądzie jako referendarze.
Orzeczenia wydane dotychczas przez tych sędziów co do zasady pozostaną w mocy. Ustawa pozwoli jednak stronom, które konsekwentnie kwestionowały legalność składu orzekającego, ubiegać się o podważenie takich rozstrzygnięć.
Weto prezydenta pod znakiem zapytania
Opozycja, w tym PiS i Rozwój Plus, liczy na to, że prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę. Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, stwierdził wcześniej, że ustawa w zaprezentowanej wówczas formie nie uzyska podpisu prezydenta. Zarzucił autorom próbę stygmatyzacji części środowiska sędziowskiego i wskazał, że propozycje mogą dotyczyć blisko 3500 sędziów powołanych z udziałem KRS po 2017 r. Podsumował swoje stanowisko wprost:
„Nie ma szans, aby taka ustawa, jeśli parlament przyjąłby ją w tym kształcie, uzyskała podpis prezydenta.”
Ustawa trafia teraz do Senatu, co jest kolejnym krokiem przed decyzją o podpisie lub wecie. Reforma dzieli zarówno polityków, jak i środowisko sędziowskie.