W skrócie
Sąd krajowy w Hamburgu nakazał wstrzymanie analizy około 80 godzin nagrań z wywiadów przeprowadzonych przez reporterkę „Zeit” Anne Kunze do czasu rozpatrzenia skarg złożonych przez redakcję i dziennikarkę.
Sąd twierdzi, że reporterka wydała materiały dobrowolnie po wydaniu nakazu przeszukania 12 października, jednak redaktor naczelny „Zeit” Giovanni Di Lorenzo twierdzi, że grożono przeszukaniem i wydanie nagrań nie było dobrowolne.
Sąd dostrzega potencjalną wartość dowodową w nagraniach z stycznia 2024 roku, a Wyższy Sąd Krajowy w Hamburgu musi jeszcze zdecydować, czy będą one mogły zostać wykorzystane w procesie Christiny Block.
- Koniec września 2026Fragmenty opublikowane w podcaście „Zeit Verbrechen: House of Block”
- 12.10Prokuratorzy i śledczy z urzędu kryminalnego żądają nagrań u reporterki
- Tydzień 19 października 2026Sąd krajowy w Hamburgu nakazuje wstrzymanie analizy nagrań
Decyzja sądu
Sąd krajowy w Hamburgu (Landgericht Hamburg) nakazał wstrzymanie analizy nagrań z wywiadów, które zabezpieczono u dziennikarki „Zeit”. Według sądu materiały te nie mogą być obecnie badane, dopóki trwają postępowania skargowe dotyczące ich zajęcia. Postanowienie nie przesądza o tym, czy nagrania będą mogły zostać wykorzystane jako dowód – tę kwestię rozstrzygnie Wyższy Sąd Krajowy (Hanseatisches Oberlandesgericht). Sąd uznaje, że nagrania mogą mieć wartość dowodową, ponieważ mogą pomóc w ocenie wiarygodności świadków. Jak podał NDR, materiał obejmuje około 80 godzin rozmów. Biuro prasowe sądu wskazało środę jako datę wydania postanowienia, podczas gdy inne źródła podają, że decyzja zapadła w czwartek.
Jak uzyskano nagrania
Według NDR, 12 października prokuratorzy i funkcjonariusze Krajowego Urzędu Kryminalnego (Landeskriminalamt) pojawili się w domu reporterki „Zeit”, żądając wydania nagrań z kilku wywiadów. Rozmowy zostały zarejestrowane w styczniu 2024 roku, około dwa tygodnie po domniemanym uprowadzeniu, i zawierały wypowiedzi dzieci oraz rodziny ich ojca. „WELT” poinformował, że w tygodniu rozpoczynającym się 12 października sąd nakazał przeszukanie mieszkania dziennikarki oraz redakcji „Zeit”. Do przeszukania nie doszło, ponieważ sąd twierdzi, że reporterka wydała nagrania dobrowolnie – „Zeit” kwestionuje tę wersję. Dziennikarka przekazała materiały, aby uniknąć zajęcia laptopa, na którym przechowywała dokumenty wewnętrzne i inne materiały badawcze – podał „WELT”.
Spór o dobrowolność wydania materiałów
Redaktor naczelny „Zeit”, Giovanni Di Lorenzo, odrzucił twierdzenie, że wydanie nagrań było dobrowolne, argumentując, że groźba przeszukania nie pozostawiła realnego wyboru.
„To tak dobrowolne, jak wtedy, gdy ktoś stoi u twoich drzwi i mówi: wpuść mnie, albo mam wyważyć drzwi – tak właśnie to wyglądało.”
„Zeit” nazwał działania sądu „atakiem na wolność prasy” i zapowiedział obronę prawną. „WELT” napisał, że szanse gazety są duże, ponieważ niemieckie sądy w podobnych sprawach regularnie przyznają pierwszeństwo wolności prasy przed interesami śledczymi sądów i prokuratury. „Tagesspiegel” doniósł, że zajęcie nagrań wywołało oburzenie w świecie mediów, zaznaczając jednocześnie, że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Skargi wydawcy „Zeit” oraz reporterki wstrzymały analizę materiałów, jednak same skargi pozostają nierozpatrzone.
Podcast a proces Block
Fragmenty wywiadów opublikowano pod koniec września w podcaście „Zeit Verbrechen: House of Block”. Wypowiedź córki Christiny Block, która w czasie uprowadzenia miała 13 lat, oburzyła obrońców hamburskiej przedsiębiorczyni. W podcaście córka opisuje, jak została zabrana z domu ojca w Danii, jednak odmówiła ona składania zeznań w sądzie. Christina Block jest oskarżona o zlecenie izraelskiej firmie ochroniarskiej sprowadzenia dwójki jej najmłodszych dzieci do Niemiec po sporze o opiekę z byłym mężem Stephanem Henselem, czemu ona sama zaprzecza. Proces toczy się przed sądem krajowym w Hamburgu od lipca 2025 roku, a na ławie oskarżonych zasiada łącznie sześć osób.