Rząd · Madryt
Hiszpańska reforma rejestru czasu pracy odroczona do września, Yolanda Diaz rozpoczyna kampanię na szefa MOP
Hiszpański rząd odroczył przyjęcie nowego obowiązkowego rejestru czasu pracy do września. Minister pracy Yolanda Diaz pozostaje bez kluczowej reformy krajowej w momencie rozpoczęcia międzynarodowej kampanii na stanowisko szefa Międzynarodowej Organizacji Pracy.
W skrócie
Hiszpański rząd odroczył zatwierdzenie rejestru czasu pracy do czasu zakończenia przerwy wakacyjnej. Minister pracy Yolanda Diaz zapewniała w maju 2026 r., że dekret jest w "ostatniej fazie" i zostanie przyjęty przed latem, jednak przeszkody prawne i polityczne wymusiły opóźnienie.
Ministerstwo Pracy oraz Ministerstwo Gospodarki, kierowane przez pierwszego wicepremiera Carlosa Cuerpo, mają fundamentalne rozbieżności co do kształtu reformy. Oba resorty potwierdziły, że potrzebują przerwy wakacyjnej na rozwiązanie sporów, a Rada Stanu zgłosiła zastrzeżenia prawne.
Hiszpańskie związki zawodowe ostrzegły Diaz, że nie będą negocjować dalszych reform, jeśli rejestr czasu pracy nie zostanie przyjęty przed przerwą wakacyjną. Federacja pracodawców CEOE z zadowoleniem przyjęła opóźnienie, licząc na dostosowanie tekstu do zaleceń Rady Stanu i Ministerstwa Gospodarki.
Diaz rozpoczęła czteromiesięczną kampanię międzynarodową na stanowisko dyrektora generalnego Międzynarodowej Organizacji Pracy. Jej kandydatura zbiega się z blokadą krajowej agendy pracy, w tym wcześniejszym niepowodzeniem skrócenia tygodnia pracy do 37,5 godziny.

- maj 2026Diaz oświadcza, że dekret jest w "ostatniej fazie" i gwarantuje jego przyjęcie
- 22.07Sekretarz stanu Joaquin Perez Rey mówi, że dekret będzie gotowy na jedno z ostatnich posiedzeń gabinetu przed latem
- 24.07Rząd potwierdza opóźnienie reformy do września w celu wyjaśnienia zastrzeżeń Rady Stanu i sporów z Ministerstwem Gospodarki
- wrzesień 2026Oczekiwany termin wznowienia rozmów między resortami pracy i gospodarki oraz procedowania rejestru czasu pracy
Yolanda Diaz, druga wicepremier i minister pracy Hiszpanii, rozpoczyna czteromiesięczną kampanię międzynarodową, aby przekonać rządy, związki zawodowe i pracodawców do swojej kandydatury na stanowisko szefa Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP). Jej start zbiega się z impasem w krajowej agendzie reform, ponieważ rząd odłożył do września zatwierdzenie nowego rejestru czasu pracy, który ma ograniczyć niepłatne nadgodziny.
Opóźniona reforma
Rejestr czasu pracy miał być sztandarowym projektem Diaz po niepowodzeniu planu skrócenia tygodnia pracy do 37,5 godziny. Nowa regulacja ma zaostrzyć kontrolę czasu pracy i zwalczać niepłatne, niezarejestrowane nadgodziny. Diaz przez miesiące zapewniała, że dekret jest bliski finalizacji, informując w maju dziennikarzy, że znajduje się w "ostatniej fazie", a później, że jest "praktycznie gotowy" i "ujrzy światło dzienne tak szybko, jak to możliwe".
Sekretarz stanu ds. pracy Joaquin Perez Rey zapowiadał, że dekret będzie gotowy na jedno z ostatnich posiedzeń gabinetu przed przerwą wakacyjną. Tekst utknął jednak w martwym punkcie z powodu zastrzeżeń prawnych Rady Stanu, otwartego sprzeciwu pracodawców z CEOE oraz fundamentalnych różnic zdań z Ministerstwem Gospodarki, kierowanym przez pierwszego wicepremiera Carlosa Cuerpo.
Wewnętrzne tarcia w rządzie
Oba ministerstwa potwierdziły opóźnienie we wspólnym oświadczeniu. "Resorty pracy i gospodarki osiągnęły porozumienie w sprawie procedowania rejestru czasu pracy we wrześniu, aby rozwiązać zastrzeżenia Rady Stanu, nad czym rząd pracuje już od pewnego czasu" – napisano w komunikacie.
<quote author=