Wisła Płock ponownie wygrywa z Rakowem Częstochowa 2:1, błąd 17-letniego bramkarza kosztował gospodarzy punkty
Błąd 17-letniego debiutanta w bramce Rakowa, Wiktora Żołneczki, oraz gol Marcina Flisa zapewniły Wiśle Płock zwycięstwo 2:1 w meczu pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy w Częstochowie.
Raków Częstochowa przystępował do nowego sezonu Ekstraklasy z nadzieją na poprawę czwartego miejsca z poprzednich rozgrywek, jednak pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Dawida Kroczka przebiegł według znanego scenariusza. Wisła Płock, która w poprzednim sezonie dwukrotnie wygrywała z Rakowem 2:1, powtórzyła ten wynik w niedzielne popołudnie na Stadionie Miejskim w Częstochowie.
Prezent dla gości
Wisła cierpliwie czekała na swoje szanse i objęła prowadzenie w 37. minucie. Po dalekim wyrzucie z autu piłkę wybił Oskar Repka, ale trafiła ona do Marcina Flisa na skraju pola karnego. Obrońca uderzył precyzyjnym wolejem, pokonując Żołneczkę i zdobywając swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły.
Potrafię się odnaleźć w takich sytuacjach i cieszę się, że to się udało w trakcie meczu.
Raków przez całą pierwszą połowę grał ospale, mając trudności z wykreowaniem groźnych sytuacji. Do przerwy gospodarze oddali tylko dwa celne strzały (główka Patryka Makucha i uderzenie Ericka Otieno z 16 metrów), z którymi bez problemu poradził sobie bramkarz Rafał Leszczyński.
Debiut do zapomnienia
Drugi gol padł cztery minuty po przerwie i obciąża konto nastoletniego bramkarza Rakowa. Flis posłał w pole karne dośrodkowanie, które wydawało się rutynowe, jednak Żołneczko wypuścił piłkę z rąk, mimo że nie atakował go żaden z rywali. Futbolówkę przejął Žan Rogelj i z bliskiej odległości podwyższył prowadzenie.
Żołneczko częściowo zrehabilitował się później, broniąc strzał Marcusa Haglinda-Sangre z bliskiej odległości, ale straty były już nie do odrobienia. Kroczek podjął odważną decyzję, wystawiając 17-latka zamiast Kacpra Trelowskiego, co w meczu otwarcia okazało się błędem.
- Raków traci Stratosa Svarnasa z powodu kontuzji; zastępuje go Jerzy Napieraj.
- Marcin Flis strzela gola dla Wisły po woleju z autu.
- Bramkarz Żołneczko wypuszcza piłkę, Žan Rogelj strzela na 0:2.
- Po analizie VAR Patryk Makuch wykorzystuje rzut karny na 1:2.
- Fran Tudor otrzymuje drugą żółtą kartkę, później anulowaną przez VAR.
- Makuch trafia w słupek; Wisła utrzymuje zwycięstwo.
VAR w centrum uwagi
Raków zdobył bramkę kontaktową w 68. minucie po długiej analizie VAR. Rezerwowy Jurica Pršir sfaulował w polu karnym Jeana Carlosa Silvę. Sędzia Paweł Malec początkowo nakazał grać dalej, ale po konsultacji z monitorem zmienił decyzję. Rzut karny na gola zamienił Makuch.
System VAR interweniował ponownie na dziesięć minut przed końcem. Malec pokazał Franowi Tudorowi drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, jednak po obejrzeniu powtórki anulował wykluczenie, pozwalając kapitanowi Rakowa pozostać na boisku.
Nerwowa końcówka
Gospodarze mocno naciskali w ostatnich minutach, zamykając Wisłę na jej połowie. Bliscy wyrównania byli Tomasz Pieńko i Adam Basse, a w doliczonym czasie gry Makuch trafił w słupek z ostrego kąta. Wisła utrzymała jednak wynik, potwierdzając swoją dominację nad rywalem, którego pokonała w trzecim kolejnym meczu ligowym.


