Raków Częstochowa przegrywa 1:4 z GKS Katowice, to dziewiąta porażka w dziesięciu meczach Ekstraklasy
Bartosz Nowak strzelił gola z rzutu karnego w stylu Panenki i zaliczył dwie asysty w piątkowym meczu w Częstochowie. Raków pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem trzech punktów.
Pierwsza połowa pełna szans i załamanie po przerwie
Raków Częstochowa przegrał u siebie 1:4 z GKS Katowice w piątek 9 października, w ramach 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy na stadionie przy ul. Limanowskiego w Częstochowie. Ilia Szkurin wyprowadził GKS na prowadzenie w 34. minucie po podaniu Bartosza Nowaka, a Patryk Makuch wyrównał dla gospodarzy w 37. minucie strzałem, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Raków utrzymywał się przy piłce przez 55 procent czasu gry przed przerwą, jednak według Przeglądu Sportowego to GKS stworzył trzy dogodne sytuacje, podczas gdy gospodarze żadnej. Na początku drugiej połowy Jean Carlos Silva zagrał ręką we własnym polu karnym, a sędzia Damian Kos wskazał na jedenasty metr. Nowak wykorzystał rzut karny w 48. minucie w stylu Panenki, a Mateusz Kowalczyk podwyższył na 3:1 w 57. minucie, po tym jak Marko Bulat stracił piłkę w środku pola, a Kowalczyk przebiegł ponad 20 metrów w stronę bramki.
- Ilia Szkurin strzela dla GKS, 0:1
- Patryk Makuch wyrównuje dla Rakowa, 1:1
- Bartosz Nowak strzela z rzutu karnego w stylu Panenki, 1:2
- Mateusz Kowalczyk strzela dla GKS, 1:3
- Borja Galan strzela głową dla GKS, 1:4
Kaczmarek o mentalności i odpowiedzialności
Tomasz Kaczmarek wypowiedział się na pomeczowej konferencji prasowej i wziął główną odpowiedzialność na siebie. Stwierdził, że o losach drugiej połowy zadecydowała mentalność, a trzeci gol padł po stracie piłki na własnej połowie, co podłamało zespół. Opisał wieczór w prostych słowach.
To był dla nas trudny wieczór, bez wątpienia.
Kaczmarek bronił Jeana Carlosa Silvy mimo rzutu karnego, który nazwał niefortunnym, i dodał, że pech zawodnika wkrótce minie. Nazwał Silvę jednym z liderów drużyny i podkreślił, że klub go potrzebuje.
Nie ma co do tego wątpliwości, to bardzo dobry zawodnik i go potrzebujemy.
Trener zaznaczył, że kluczowe w tym tygodniu będzie odbudowanie mentalności zespołu i że drużyna nie powinna podchodzić do porażki zbyt emocjonalnie.
Kontekst sezonu na dnie tabeli
Raków przystępował do meczu z jednym zwycięstwem i ośmioma porażkami w dziewięciu kolejkach, mając trzy punkty i zajmując ostatnie miejsce w tabeli. Klub odpadł również z eliminacji Ligi Konferencji, a Kaczmarek zastąpił poprzedniego trenera przed przerwą na mecze reprezentacji. Przed tym spotkaniem zaskoczył ustawieniem z czterema obrońcami. Przed meczem mówił, że zespół rozumie zadanie.
Nie ma miejsca na wymówki.
Porażka oznacza, że Raków przegrał dziewięć z dziesięciu meczów Ekstraklasy w tym sezonie. GKS awansował na piąte miejsce z dorobkiem 15 punktów.
- Ilia Szkurin (GKS)
- 7 gole
- Patryk Makuch (Raków)
- 6 gole
Strzelcy, kibice i czerwona kartka
Gol Szkurina był jego siódmym trafieniem w sezonie, a bramka Makucha szóstym, co wyrównało jego rekord strzelecki w Ekstraklasie. Asysta Nowaka przy golu Borji Galana w doliczonym czasie gry (90+1) była jego siódmą w sezonie. Galan trafił do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Lukas Klemenz otrzymał czerwoną kartkę dla GKS w 60. minucie, więc goście grali ostatnie pół godziny w dziesiątkę, a Szkurin miał kolejne okazje do podwyższenia wyniku. Kilkuset kibiców GKS przyjechało do Częstochowy, wypełniając sektor gości i dopingując zespół zza bramki, jak podał Dziennik Zachodni. Była to ich druga wizyta w mieście w tym roku, po półfinale Pucharu Polski sześć miesięcy wcześniej. Wyjazdowe zwycięstwo było drugim triumfem GKS na obcym stadionie w tym sezonie, po wygranej z Górnikiem Zabrze w sierpniu.
