Pożar zakładu produkcji ceramiki sanitarnej w Bielsku, władze ostrzegają przed toksycznym dymem
Blisko 150 strażaków opanowało w czwartek wieczorem pożar zakładu produkującego wyposażenie łazienek w Bielsku. Władze wydały ostrzeżenie przed toksycznymi oparami żywic.
Pożar w zakładzie produkcyjnym w Bielsku
Do pożaru w zakładzie przemysłowym w miejscowości Bielsko (gmina Międzychód, województwo wielkopolskie) doszło w czwartek wieczorem. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie krótko po godzinie 18:00 w dniu 28 sierpnia. Ogień objął całą halę produkcyjną o powierzchni około 3000 metrów kwadratowych. Jak potwierdził Martin Halasz, rzecznik prasowy wielkopolskiej Państwowej Straży Pożarnej (PSP), obiekt był wykorzystywany do produkcji elementów sanitarnych, konkretnie brodzików. Proces wytwórczy opiera się na żywicach przemysłowych, które w trakcie spalania uwalniają niebezpieczne, toksyczne gazy.
Duża akcja ratunkowa i dowodzenie strategiczne
Do walki z ogniem skierowano blisko 150 strażaków z 30 zastępów, w tym jednostki zawodowe PSP oraz ochotników z OSP. Akcja wymagała użycia specjalistycznego sprzętu, co wiązało się z dyslokacją Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Poznania. Ze względu na dużą liczbę sił i środków, na miejsce przybyła grupa operacyjna Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu. Dowodzenie strategiczne akcją objął starszy brygadier Tomasz Wiśniewski, zastępca wielkopolskiego komendanta wojewódzkiego PSP. Strażacy walczyli z żywiołem przez około pięć godzin, zanim udało się opanować rozprzestrzenianie się ognia.
- Służby otrzymują pierwsze zgłoszenie o pożarze fabryki w Bielsku
- Strażacy opanowują pożar po pięciu godzinach akcji
- Jednostki dogaszają pozostałe zarzewia ognia i rozpoczynają rozbiórkę spalonych konstrukcji
Ostrzeżenia chemiczne i środki bezpieczeństwa
Palące się żywice wytworzyły gęstą chmurę ciemnego dymu oraz produkty spalania chemicznego, co wywołało obawy o jakość powietrza w okolicznych miejscowościach. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) rozesłało alert do mieszkańców okolicznych terenów, zalecając szczelne zamknięcie okien i unikanie zbliżania się do miejsca zdarzenia. Służby pożarnicze monitorowały warunki atmosferyczne oraz kierunek przemieszczania się chmury dymu, która omijała gęsto zaludnione obszary.
Na szczęście chmura gazów pożarowych przemieszczała się w stronę terenów niezabudowanych, nie stanowiąc nadmiernego zagrożenia dla mieszkańców Międzychodu.
Przedstawiciele straży pożarnej potwierdzili, że w pożarze nikt nie ucierpiał. Nie odnotowano żadnych ofiar wśród pracowników zakładu ani ratowników pracujących na miejscu zdarzenia.
Poranne dogaszanie i prace rozbiórkowe
Choć główny pożar opanowano w ciągu pięciu godzin od zgłoszenia, działania dogaszające trwały przez całą noc i w piątek rano. Strażacy metodycznie przelewali tlące się pozostałości wewnątrz zniszczonej hali o powierzchni 3000 metrów kwadratowych, aby zapobiec ponownemu pojawieniu się ognia pod gruzami. Pozostałe na miejscu jednostki rozpoczęły kontrolowaną rozbiórkę spalonych elementów konstrukcyjnych, które groziły zawaleniem. Strażacy pozostali na terenie obiektu do piątku rano, aby zakończyć prace porządkowe i upewnić się, że pożar został całkowicie ugaszony.

