
Liczba ofiar powodzi w Himalajach przekroczyła 1000 osób, setki ludzi uwięzionych w tunelach
Ekipy ratunkowe w Nepalu i Tybecie poszukują ponad 4500 osób zaginionych po zawaleniu się lodowca, które wywołało gwałtowne powodzie. Bilans ofiar śmiertelnych wynosi co najmniej 1066 osób.
Zawalenie się lodowca i zniszczenia w dolinach
Katastrofa rozpoczęła się 26 sierpnia, gdy podłoże skalne pod jednym z himalajskich lodowców zawaliło się w wysokogórskim terenie, uwalniając ogromne masy skał, lodu i wody roztopowej do dolin. Naukowcy analizujący zdjęcia satelitarne zaobserwowali, że osunięcie skał wygenerowało energię sejsmiczną odpowiadającą trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5,2. O godzinie 09:15 czasu lokalnego (04:30 w Lizbonie) gwałtowny potok runął rzeką Bhotekoshi od strony Tybetu, przetaczając się przez północny nepalski dystrykt Rasuwa. Kamery monitoringu zarejestrowały moment, w którym woda zalewała małe osady, zbiorniki i mosty, podczas gdy mieszkańcy próbowali uciekać. Powódź uderzyła w Timure, Rasuwagadhi i Syabrubesi wzdłuż głównej trasy lądowej do Tybetu. Rząd Nepalu ogłosił na dotkniętych obszarach stan klęski żywiołowej na trzy miesiące, mobilizując wojskowe i prywatne śmigłowce do wsparcia operacji poszukiwawczych w odległych dolinach.
- Zawalenie się podłoża skalnego pod lodowcem wywołuje zdarzenie sejsmiczne o magnitudzie 5,2 i gwałtowne powodzie
- Władze chińskie aktualizują bilans ofiar w Tybecie do 16 zabitych i 546 zaginionych
- Łączna liczba ofiar śmiertelnych osiąga 1066, Nepal aktualizuje bilans do 1050 zabitych i 3916 zaginionych
Rosnąca liczba ofiar w Nepalu i Tybecie
Do 1 września władze Nepalu zaktualizowały tymczasowy bilans ofiar śmiertelnych do 1050 osób, a 3916 osób uznano za zaginione. Chińskie media państwowe odnotowały 16 ofiar śmiertelnych i 546 zaginionych w Tybecie, co podniosło łączny bilans do 1066 zabitych i 4562 zaginionych w obu krajach. Służby ratunkowe ewakuowały 11 814 osób, jednak operacje poszukiwawcze utrudnia niestabilny grunt i zablokowane korytarze transportowe. W dole rzeki, w dystrykcie Chitwan, prąd wody zdeponował blisko 300 ciał wzdłuż brzegów. Według nepalskiego Ministerstwa Zdrowia, do tego momentu zidentyfikowano jedynie 4% z 900 odnalezionych ciał.
- Nepal
- 1050
- Tybet (Chiny)
- 16
Podziemne operacje ratunkowe
Priorytetem ratowników jest 12 projektów hydroenergetycznych wzdłuż rzeki Trishuli, gdzie zaginionych pozostaje około 900 pracowników. Urzędnicy szacują, że około 500 robotników jest uwięzionych w zalanych tunelach, podczas gdy agencja Reuters podała, że co najmniej 639 osób zostało odciętych w różnych obiektach. Około 20 000 ratowników korzysta z koparek, materiałów wybuchowych i psów tropiących, choć armia nepalska potwierdziła, że do tej pory z tuneli wydobyto tylko kilka ciał. Australijski specjalista od inżynierii podziemnej Arnold Dix zauważył, że choć bloki skalne większe od domów zniszczyły punkty orientacyjne przy wejściach do tuneli, podziemne komory mogły zapewnić schronienie przed wodą. Sita Pandey, której mąż pracował w jednym z obiektów, stwierdziła, że zachowuje 50% nadziei na jego ocalenie dzięki wewnętrznym systemom tlenowym. Minister spraw zagranicznych Nepalu Shisir Khanal podkreślił, że ekipy ratunkowe wciąż mogą odnaleźć ocalałych.
Nie chcę tracić nadziei na tym etapie, myślę, że wciąż możemy uratować setki ludzi.
Członkowie rodzin czekający w pobliżu stref katastrofy tracą optymizm wraz z upływem czasu. Jiban Khadka opisał bolesne oczekiwanie lokalnej gazecie Kantipur.
Im dłużej to trwa, tym bardziej nasza nadzieja gaśnie.
Obywatele zagraniczni i aktualizacje dyplomatyczne
Lista zaginionych w Nepalu obejmuje 583 obcokrajowców z 39 krajów, głównie turystów i pielgrzymów. W Tybecie chińskie władze zarejestrowały 261 zaginionych obcokrajowców z 23 krajów. Portugalskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych początkowo ogłosiło, że jeden z trzech zaginionych obywateli Portugalii został odnaleziony żywy, ale później wycofało to potwierdzenie, gdy władze nepalskie nie mogły zweryfikować ratunku. Lizbona wyjaśniła, że kontaktowały się z nią dwie rodziny, a nie trzy. Tymczasem władze chińskie utrzymały ograniczenia dla zagranicznych dziennikarzy wjeżdżających na tybetańskie obszary dotknięte katastrofą, powołując się na względy bezpieczeństwa, co spotkało się z krytyką organizacji Human Rights Watch.


