
Polska bada procedury alertów RCB po omyłkowym wysłaniu ostrzeżenia o nalocie
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wszczęło wewnętrzną kontrolę po tym, jak ostrzeżenie o zagrożeniu z powietrza, przeznaczone dla województwa lubelskiego, omyłkowo trafiło do mieszkańców województwa lubuskiego.
Błędny alert wysłany do zachodniej Polski
Wieczorem 5 października 2026 r. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) omyłkowo wysłało ostrzeżenie o rosyjskich atakach powietrznych w Ukrainie do użytkowników telefonów komórkowych w województwie lubuskim, zamiast w lubelskim. Wiadomość informowała o zagrożeniu z powietrza oraz aktywności polskiego lotnictwa wojskowego. RCB przeprosiło za incydent, potwierdzając, że przyczyną był błąd ludzki, a nie awaria techniczna. Centrum zapowiedziało przegląd procedur i wprowadzenie dodatkowego etapu weryfikacji komunikatów oraz ocenę konsekwencji dyscyplinarnych wobec pracownika.
- RCB wysyła alert o zagrożeniu z powietrza przeznaczony dla Lubelszczyzny do województwa lubuskiego
- RCB formalnie odwołuje alert po potwierdzeniu, że polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona
- Posłowie PiS Jan Kanthak i Paweł Hreniak rozpoczynają kontrolę poselską w siedzibie RCB
Alert graniczny i reakcja obrony powietrznej
Procedura alarmowa rozpoczęła się około godziny 18:30, 5 października, po rosyjskich atakach dronami w zachodniej Ukrainie, które wywołały syreny alarmowe w obwodzie wołyńskim. Polskie dowództwo wojskowe prewencyjnie poderwało myśliwce w celu zabezpieczenia przestrzeni powietrznej. Władze potwierdziły, że żaden obcy obiekt nie naruszył granicy, co pozwoliło RCB na odwołanie alertu o 18:48, około 18 minut po jego wysłaniu. Choć powiadomienie dotarło do właściwych powiatów na Lubelszczyźnie, w tym do Chełma, Zamościa i Białej Podlaskiej, jego jednoczesna emisja w zachodniej Polsce wywołała powszechne zamieszanie.
Kontrola parlamentarna i debata o częstotliwości ostrzeżeń
Błąd administracyjny skłonił posłów Prawa i Sprawiedliwości (PiS), Jana Kanthaka i Pawła Hreniaka, do przeprowadzenia 6 października 2026 r. kontroli poselskiej w siedzibie RCB. Opozycja argumentowała, że powtarzające się błędy podważają wiarygodność instytucji i osłabiają czujność obywateli. Parlamentarzyści debatowali również nad częstotliwością ostrzeżeń wydawanych od połowy września 2026 r., kiedy RCB wprowadziło trzy stopnie zagrożenia w związku z konfliktem w Ukrainie. Posłanka PiS Ewa Leniart pytała, czy każdy atak przygraniczny wymaga masowych alertów publicznych.
Należy jednak rozważyć, czy zasadne jest wysyłanie alertów do obywateli za każdym razem, gdy dochodzi do nalotów na terytorium Ukrainy.
Posłanka Koalicji Obywatelskiej (KO) Joanna Frydrych broniła alertów, stwierdzając, że natychmiastowe powiadomienia potwierdzają aktywny nadzór nad granicą.
Jeśli coś dzieje się za granicą i otrzymuję o tym informację, wiem, że nasze służby pracują, że są w stanie monitorować przestrzeń powietrzną i informować w razie zagrożenia. To buduje zaufanie do państwa.
Ograniczenia techniczne i przejście na Cell Broadcast
Odpowiadając na krytykę, rzecznik RCB Piotr Błaszczyk wyjaśnił, że centrum nie ocenia samodzielnie ryzyka wojskowego, lecz realizuje ostrzeżenia na wniosek organów monitorujących, takich jak siły zbrojne.
Chciałbym wysyłać jak najmniej takich komunikatów i wolałbym, żeby nie było ich wcale, ale jeśli odpowiednia instytucja widzi, że zagrożenie istnieje, naszym obowiązkiem jest ostrzec społeczność.
Były dyrektor RCB Marek Kubiak zauważył, że obecne sieci SMS wymagają od 30 do 40 minut na przetworzenie milionów wiadomości, co tworzy zatory. Aby rozwiązać problemy z przepustowością, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje nad systemem Cell Broadcast, który ma zostać uruchomiony do września przyszłego roku. Technologia ta pozwoli na rozsyłanie alertów bezpośrednio z nadajników komórkowych do urządzeń w wyznaczonych sektorach geograficznych bez przeciążania sieci telekomunikacyjnych.

